7 dni z życia An i Jana

"Coś pomiędzy" - reż. Tomasz Cymerman - Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu - 2016-10-22

Prapremierą sztuki Martina Heckemannsa "Coś pomiędzy" zainaugurowano działalność Sceny Inspiracji w Teatrze Kochanowskiego.

Bunkier, najmniejsza scena Teatru Kochanowskiego, od dawna pełnił rolę sceny inicjatyw aktorskich, miejsca przedsięwzięć kameralnych, gdzie bliskość sceny i widowni sprzyja i reżyserskiemu "grzebaniu w bebechach", i aktorskiej wiwisekcji. Od tego sezonu Bunkier zyskał eleganckie miano Sceny Inspiracji. Ma służyć głównie młodym reżyserom, o niewielkim jeszcze dorobku, dla których ciekawy tekst ma być inspiracją do twórczej pracy z aktorem. I właśnie mamy za sobą pierwszą taką próbę.

W sobotę w Bunkrze odbyła się polska prapremiera sztuki "Coś pomiędzy" Martina Heckemannsa (rocznik'7l) , który w rankingu "Theatre Heute" został uznany za najlepszego młodego dramaturga 2002 roku. Do realizacji sztuki zabrali się bardzo młodzi twórcy. Dla Tomasza Cymermana to dopiero trzecie przedsięwzięcie reżyserskie. W dziedzinie scenografii zadebiutowała Kornelia Dzikowska, studentka rzeźby w Berlinie, a pierwszy raz na zawodowej scenie pokazali się Małgorzata Biela i Karol Kossakowski, absolwenci specjalności aktorsko-wokalnej w krakowskiej PWST. I trzeba przyznać, że to bardzo interesujące debiuty.

An i Jan to ludzie młodzi, bez pracy (regularne wędrówki do urzędu pracy traktują jako zło konieczne) i bez perspektyw. Żyją na zasiłku, odcięci od zewnętrznego świata, wyizolowani społecznie (An woli odśnieżać chodniki, niż opiekować się staruszkiem). Czy to świat ich odrzucił, czy oni się na niego wypięli? Raczej to drugie. Życie społeczne wymaga wysiłku, codziennych kompromisów, a nasi bohaterowie za bardzo są skupieni na samych sobie. Ten ich stosunek do świata i siebie doskonale obrazuje wnętrze ich mieszkania. Wszystkie meble i przedmioty zsunęli na środek, spiętrzyli w jakąś chaotyczną piramidę, gdzie fikus dogorywa w sąsiedztwie czajnika. Zyskali przez to przestrzeń na monitory, kamery i mikrofony potrzebne do artystycznego eksperymentu, z jakiego uczynili własne życie i miłość. Sęk w tym, że ta miłość umiera -zniszczona rutyną, brakiem świeżych zewnętrznych impulsów, jałowością związku (bohaterowie wolą wyobrażać sobie i odgrywać, że mają dziecko, niż mieć je naprawdę). Film o miłości, który kręcą An i Jan i który ma nadać ich relacji nowy głębszy sens, jest filmem o rozczarowaniu, zmęczeniu, powtarzalności, która zabija wszystko, także radość z seksu, film o niechęci, nawet nienawiści. Ich związek zmierza do końca. Przyspieszy go nieunikniony kontakt ze światem zewnętrznym, uosobionym tu przez urzędnika opieki społecznej (Bartosz Dziedzic). Wedrze się między nich i zniszczy, ale zarazem stworzy szansę, by zaczęli naprawdę żyć. Coś pomiędzy: okrutnym światem a narcystyczną jednostką, pomiędzy rzeczywistością a wyobrażeniem, kobietą a mężczyzną, miłością a nienawiścią, jest też eksperymentem formalnym. Przedstawienie Cymermana to coś pomiędzy dramatem, musicalem (ależ ci młodzi, zwłaszcza Małgorzata, śpiewają!), teatrem i filmem. Intrygujące i inspirujące.

Iwona Kłopocka
Nowa Trybuna Opolska
25 października 2016

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...