"Wczoraj wypił, dzisiaj kiep"

"Pijacy" - reż: Barbara Wysocka - Stary Teatr w Krakowie

Wódka w tradycji i kulturze polskiej była, jest i będzie. Co zrobilibyśmy bez ‘wódczanych rozmów\', powódczanych książek i sarmackiego kielicha? "Czysta" zatoczyła krąg, stała się pomostem między epokami i światopoglądami. Dlatego Bohomolcowy dydaktyzm stracił już rację bytu. Wysocka rezygnuje z ostrzeżeń, z potępienia. Stawia na śmiech, drwinę, czasem prostą obecność. Wie, że na zmiany dawno jest za późno. I nie rozpacza.

Teatr stanisławowski- przepełniony po brzegi, zwłaszcza podczas sejmiku. I zadanie Bohomolca- pisać tak, by się podobało (primo) i by uczyło (secundo). XVIII język mógłby stawiać opór, ale… tak się nie dzieje. Wysocka, zainspirowana (?) podejściem księdza, nie sili się na obraz anachroniczny i formę klasyczną. Buduje przedstawienie tak, by trafiało w gusta współczesnej publiczności. Tej, która przyzwyczajona jest do slapstickowej konwencji, która, jak ognia, boi się łatwego dydaktyzmu. Scena Starego zmienia się w barwny worek, w którym każdy znajdzie coś dla siebie- metalowy kontener na śmieci, dźwięki gitary elektrycznej, czy obrotową platformę. Wszechogarniający chaos, w niektórych scenach, przypomina podbarwiony alkoholem umysł. Forma bardziej kabaretu niż spektaklu dystansuje widza do, dydaktycznego bądź, co bądź, dramatu i przedstawia temat w zupełnie innym, jaśniejszym niż zazwyczaj świetle.

Nawet szeroka paralela przeprowadzona przez Wysocką nie potrafi przerażać. Sarmackie zwyczaje i ciągłe powoływanie się na nie Pijakiewicza i Łykaczewskiego zostają zestawione z PRL-owską scenografią. Domy- garaże, w których stoją dumnie kwieciste wersalki, stolik z dykty i czarno- biały telewizor, przypominają te znane z „Alternatyw”. Jakby tego było mało, w jednym z nich króluje Fiat 126p- legendarny „maluch”, który zresztą wyjedzie w finale na scenę. W kontekście głównego tematu sztuki- „interesu” między Pijakiewiczem i Iwrońskim, polegającym na próbie wydania córki Pijakiewicza za mąż, uruchamiają się znane z PRL-u obrazki „załatwiania” i wypytywania przy kieliszku. Mało tego, w końcu pojawia się również grill, ochoczo przyjęty przez wszystkich bohaterów. Znak naszych czasów- tradycja nie zginęła.

Przez całość spektaklu prowadzi nas dwójka służących, będących przeciwieństwem tych z XVIII wieku. Nie angażują się czynnie w życie swoich Państwa, nie planują intryg, swoje obowiązki wypełniają leniwie i z grymasem na twarzy. Jakby znudzeni wtórnością obyczaju. To oni wplatają w tok spektaklu zdania z artykułów, opisujących pijackie historie, kończące się zazwyczaj tragedią. Poprzez specyficzny, zaangażowanie- prześmiewczy ton, zamiast przerażać, opowieści bawią. Jak wszystko inne w „Pijakach”. 

Aktorzy doskonale bawią się tekstem i konwencją. Wysocka próbuje różnych metod teatralnych, umiejętnie odcina się od silnej dydaktyki Bohomolca, sprawnie zostaje przekroczona bariera językowa. Silnie zarysowany finalny nawias ironii (piosenka Zbigniewa Wodeckiego „Teatr”) to porozumiewawczy ukłon w stronę widza. Mimo to mam pewne wątpliwości- trochę za dużo to zapożyczeń z teatru Klaty i Zadary, trochę zbyt dużo kabaretu, a za mało teatru. Czasem, wbrew pozorom, zbyt dużo rodzajowości. Ale to akurat plus - niezawodna umiejętność obserwacji.

Katarzyna Pawlicka
Dziennik Teatralny Kraków
23 maja 2009

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki