A w co wierzysz? W nic nie wierzę

„A w co wierzysz? W nic nie wierzę!", czyli 39. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.

Jest niedziela, 13 grudnia 2020 roku. Programy telewizyjne, radiowe i internet działają bez problemu. O godzinie 12:00 w jednym z popularnych serwisów internetowych transmitowany jest 666. Krakowski Salon Poezji, czyli wiersze w interpretacji znanych artystów przy akompaniamencie muzyki na żywo, ale obecnie bez żywego udziału publiczności.

Poezja towarzyszyła narodowi polskiemu w najtrudniejszych momentach jego historii, tak było i 39 lat temu. Anna Dymna, Bronisław Maj, Jerzy Fedorowicz i Krzysztof Orzechowski wraz z Rafałem Dziwiszem przywołali nią wspomnienia z okresu około 13 grudnia 1981 roku, po raz kolejny dając świadectwo prawdzie tamtych dni.

Wiersze, między innymi Herberta, Krynickiego, Rymkiewicza czy Polkowskiego przywołały wspomnienia starszemu pokoleniu, a młodszym pozwalają wyobrazić sobie grozę tamtych dni, no może nie wszystkim w takim samym stopniu. Ale transmisję oglądało prawie sto osób, co pozwala sądzić, że poezja mimo przeniesienia jej w świat wirtualny, nadal ma swoich wiernych odbiorców.

Ale nie o poezji tym razem, choć temat to niezwykle interesujący i wielowątkowy.

Jest grudzień 1981 roku, nie pamiętam go, bo nie mam nawet jeszcze roczku. Moja rodzina nie była w żaden sposób związana z jakąkolwiek stroną polityczną, nigdy wcześniej i nigdy później. Być może dlatego, na szczęście, decyzja gen. Wojciecha Jaruzelskiego nie była dla nas tragiczna w skutkach. Ale był niepokój, niepewność a to zawsze rodzi strach. Przez moją rodzinną miejscowość przejeżdżały czołgi, pojawiło się wojsko na ulicach. Dzieci nie miały swoich programów w radiu i telewizji w krótkie zimowe dni. Do owego 13 grudnia nie było szczególne radośnie, była bieda i ogólny pesymizm. Jednak ciągle tliła się nadzieja! Ale od tego konkretnego dnia pojawiło się jeszcze przerażenie, a nawet panika.

Dla mojego pokolenia to historia nie na tyle odległa, by znaleźć ją w podręcznikach szkolnych. A przeszłość na tyle bliska, ze znana tylko z przekazów rodzinnych i mediów. Ale nie przeżyliśmy tego świadomie! Nie było nas na świecie lub byliśmy na tyle mali i beztroscy, że naszym rodzicom udało się nas ochronić. Dlatego czy mamy prawo oceniać te wydarzenia i decyzje? Nie, moim zdaniem nie. Oczywiście mamy prawo a nawet powinność rozmawiać o nich, przekazywać je naszym dzieciom i wnukom. Mnie (osobiście, prywatnie i bardzo subiektywnie) bardzo boli i nawet niepokoi, gdy moi rówieśnicy, ba! ludzie młodsi ode mnie, tak jednoznacznie wypowiadają się o przeszłości, która znają tylko z przekazów historycznych, często dosyć stronniczych źródeł. Bardzo łatwo się feruje wyroki, zbyt łatwo się ocenia, zbyt pochopnie rzuca słowa. Brakuje nam pokory, pokory wobec ludzi i wydarzeń, które doprowadziły nas do tu i teraz. Nie mamy pełnego wglądu w tamtejszą sytuację, nie znamy wszystkich prawd i przyczyn podejmowanych decyzji, zatem czy umiemy powiedzieć jaką decyzją ja wtedy podjąłbym?

Poeci i poezja przywołana podczas tego Salonu Poezji roszczą sobie prawo do osądów, bo jest odzwierciadleniem ówczesnego stanu. Barańczak czy Zembaty przeżyli te wydarzenia, uczestniczyli w nich i jako ludzie niezwykle wrażliwi, dali upust swym uczuciom, przelewając myśli na papier. Ale to oni, nie my. My powinniśmy nieść tę wiedzę i przekazywać ją dalej. Intepretować na swój sposób i polemizować, ale nie rzucać wyrokami. Myślę, że to właśnie przyświecało twórcom dzisiejszego Krakowskiego Salonu Poezji i dali temu wyraz w ascetyczności oprawy tego programu – żadnych symboli narodowych, żadnych patetycznych wynurzeń – tylko poezja, aktorzy, muzyka i czerń.

I jeszcze jedno, trudno się oprzeć wrażeniu, że to co było aktualne 40 lat temu - w wielu aspektach - można niemal idealnie odnieść do obecnych czasów, do wydarzeń roku 2020.

A skoro było o poezji, to tym bardziej warto przywołać słowa poety, żyjącego jeszcze dawniej, bo w latach 1838-1897, Adama Asnyka. Nie dosyć, że w jednym ze swych utworów pragnął tchnąć w Polaków nadzieję...

„...Miejmy nadzieję!...nie tę lichą, marną,
(...) Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera..."

To w kolejnym dziele napominał:

„Daremne żale – próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
(...)
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą –
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą."

Anna Kłapcińska
Dziennik Teatralny Kraków
14 grudnia 2020

Książka tygodnia

Street Art. Wielcy artyści i ich wizje
Wydawnictwo ARKADY
Alessandra Mattanza

Trailer tygodnia