Absurd po śmierci

„Stroiciel grzebieni" - aut. Krzysztofa Niedźwiedzki - reż. Krzysztof Niedźwiecki - Teatr KTO w Krakowie

Czarny humor ujawnia się już w samym tytule spektaklu Teatru KTO. Enigmatyczny „Stroiciel grzebieni" w żaden sposób nie jest powiązany z tematem wiodącym tej sztuki. Zawód, który jest wspomniany mimochodem w rozmowie dwóch bohaterów, nieoczekiwanie pojawia się na afiszach. Sytuacja ta idealnie podsumowuje, jaki jest „Stroiciel grzebieni": nieprzewidywalny, wolny i groteskowy.

Absurdem przesiąknięty jest przede wszystkim tekst, napisany przez Krzysztofa Niedźwiedzkiego. Reżyser stworzył komiczną i kuriozalną historię, w której nieboszczyk chce zmienić miejsce swojego pochówku, ponieważ dręczy go góralska muzyka. Już sam koncept budzi zdziwienie i zaciekawia, a poprzez grę aktorską nabiera mocniejszej barwy, tworzy swe kontury. To dzięki aktorom historia nie jest przesadna, przeciwnie – wiedzą oni, jak balansować pomiędzy ulotnością a ciszą, dźwiękiem a ważną myślą. Bowiem „Stroiciel grzebieni" jest też podszyty głębią; za wieloma warstwami humoru skrywa prawdę o przemijaniu, o zmianie życia, choć na początku nie wydawała się ona w ogóle możliwa.

Szczególnie prawdziwa jest opowieść, którą snują mąż-nieboszczyk (Maciej Słota) i jego już-nie-żona (Elżbieta Firek). Aktorzy są połączeni na scenie i uzupełniają się nie tylko w rytmie wypowiadanych dialogów, ale także w milczeniu, gdy wszystko zostało już powiedziane i zużyte. Firek i Słota tworzą silną parę, napędzaną przez ich talent. To, jak bawią się scenami z życia małżeńskiego: przekomarzaniem i złośliwościami, dobrymi chwilami i kłótniami, sprawia, że ich historia jest uniwersalna i tak namacalna.

W „Stroicielu grzebieni" Słota również daje solowy popis swoich umiejętności. W scenach, gdy jest sam zagarnia przestrzeń wokół, magnetyzuje. Jego słowa wybrzmiewają we właściwym momencie, odpowiednio intonują złość, zdziwienie i żart. Słota płynnie przepływa pomiędzy melancholią a trywialnością, zgorzknieniem a obojętnością, lekkością a niebytem. Stworzony przez niego bohater wprowadza też pozawerbalne wrażenia m.in. wtedy, gdy siedzi w półmroku i trzyma głowę w dłoniach czy rozrzuca w przygaszonym świetle kredę i pył unosi się w szarościach.

Kluczowym elementem spektaklu są humorystyczne akcenty. Każdy z aktorów – Maciej Słota, Elżbieta Firek, Jacek Buczyński, Jacek Joniec i Paweł Rybak – stara się rozśmieszyć widza, czy to zabawnymi historiami, czy charakterystycznym sposobem mówienia. Sytuacje, które spotykają mężczyznę-nieboszczyka są już w sobie komiczne i nieprawdopodobne. Czarny humor przenika większość scen i jednocześnie sprawia, że między słowami i chichotami ukrywane są głębsze znaczenia.

Gra aktorska, tekst oraz dowcip tworzą spójną opowieść. Ich uzupełnieniem jest uniwersalna, prosta dekoracja (stół, krzesła, szafka), która zmienia się w zależności od sceny. Wystarczy, że główny bohater przestawi stół i jesteśmy w innym miejscu. Stół pełni więc wiele ról: jest i wiekiem trumny, i biurkiem urzędnika czy stolikiem w karczmie. W tak nieskomplikowanych zabiegach widoczna jest kreatywność twórców, którzy potrafią prostymi środkami wprowadzić dynamizm do spektaklu.

W „Stroicielu grzebieni" pojawiają się też niekiedy momenty przegadania tematu, gdy żarty stają się przesadne i dosadne. Zauważalne jest to w scenach, gdy główny bohater dzwoni do pracownika krematorium czy rozmawia z wójtem. Jednak, te pojedyncze sytuacje nie odbierają spektaklowi niezwykłego połączenia lekkości z prawdą o życiu.

 

Monika Morusiewicz
Dziennik Teatralny Kraków
23 czerwca 2022

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia