Absurdalnie śmiesznie, subtelnie i odważnie

"Tuwim dla dorosłych" - reż. Jerzy Satanowski - Teatr Roma

Dobry, inteligentny żart się nie starzeje. Udowodnił to Jerzy Satanowski, sięgając do tekstów Juliana Tuwima

Gdy wybierałem się do Romy na premierę „Tuwima dla dorosłych”, telewizyjna „Dwójka” nadawała jeden z niezliczonych kabaretonów. Kolejni przedstawiciele nowej generacji tekściarzy usiłowali w nim zabawić publiczność. Dowcipy były niewyszukane, pointy przewidywalne po pierwszym zdaniu, na twarzy przerażenie, jeśli żart się nie udał, w oczach wyczekiwanie, czy kolejny wygłup się sprawdzi.

I oto nieco później żarty na ten sam temat – z mediów, z ludzkiej pazerności, zachłyśnięcia się nowobogactwem i z absurdów codzienności – na małej scenie Romy zostały podane piękną polszczyzną. Rzeczywistość nie okazywała się toporna, lecz surrealistyczna. A autor wierzył w inteligencję odbiorcy, jego umiejętność wyłapywania skojarzeń. Sądząc z żywiołowej reakcji publiczności, absolutnie miał rację. Autor to Julian Tuwim. Jego teksty powstały 70 – 80 lat temu i wciąż są zabawne. Nie tylko dlatego, że głupota jest niezmienna.

Jerzy Satanowski odnalazł Tuwima w absurdalnie śmiesznych okolicznościach jako prekursora Mrożka i Przybory, Tyma i Barei. Ale przypomniał, że to także subtelny liryk i artysta odważny, potrafiący przeciwnikom rzucić „Całujcie mnie wszyscy w d...” i twórca demaskatorskiego portretu społeczeństwa w „Balu w operze”. Ten poemat z muzyką Leszka Możdżera stał się zresztą kulminacją spektaklu.

Satanowski pokazał, czym w istocie jest kabaret. Żart powinien w nim łączyć się z zadumą, gag z poezją. A całość musi zostać podana perfekcyjnie.

Anna Sroka, śpiewając „Ptasie radio”, tworzy nowy wzorzec interpretacyjny tego wiersza, porównywalny z kreacją Ireny Kwiatkowskiej. Jan Janga-Tomaszewski jako poeta wspaniale udziela rad czytelnikom, a z Jackiem Bończykiem i Arkadiuszem Brykalskim tworzy świetny tercet rewelersów w piosence o niespełnionej miłości. Wszyscy zaś – z równie perfekcyjnymi Joanną Lewandowską-Zbudniewek i Magdaleną Piotrowską – śpiewają brawurowo hit wieczoru, czyli przebój Chóru Juranda o Czerwonym Kapturku. W spektaklu nie ma gwiazd telewizyjnych kabaretów. Jest za to aktorstwo wysokiej próby. I o to chodzi.

Jacek Marczyński
Zycie Warszawy
18 stycznia 2011

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...