Aktor ofiarą hejtu

Nazwano go esesmanem z Jagniątkowa. Teatr niezgody.

Jelenia Góra: Teatr niezgody. Jeleniogórski aktor Jarosław Góral padł ofiarą internetowego hejtu. Anonimowy internauta przez kilka miesięcy, wielokrotnie obrażał go w komentarzach pod publikacjami, dotyczącymi działalności teatru im. Cypriana Kamila Norwida. Kwestionował jego umiejętności aktorskie, kpił ze zwolnienia go z pracy, nazywał „esesmanem z Jagniątkowa".

Góral w końcu stracił cierpliwość, postanowił ustalić autora wpisów i zgłosił sprawę do prokuratury. Okazało się, że sieciowy adres, z którego wysyłano komentarze, należy do innego aktora jeleniogórskiego teatru – Roberta D.

Panowie spotkali się w sądzie w Jeleniej Górze. Nie udało się im porozumieć na rozprawie pojednawczej. Zaczął się więc normalny proces. Robert D. jest oskarżony o pomówienia i znieważanie. Grozi mu grzywna, ograniczenie wolności albo do roku więzienia.

- Ten cały Góral, słaby aktorzyna, już nie jest aktorem Teatru Norwida. Całe szczęście! Został wyrzucony z pracy już drugi raz! A teraz truteń startuje do polityki... Żenada!!! - pisał użytkownik podpisany jako Traf.
Internauta podpisany jako „Ubs" dopisał - Czy normalny, zdrowy na umyśle Polak zagłosuje na esesmana z Jagniątkowa? Mamy nadzieję, że nie!

Z adresu sieciowego należącego do Robert D. padały także „porady", by z pracy wyrzucić także innych pracowników teatru. - Wymienić niektórych aktorów, którzy grają tanimi, efekciarskimi sztuczkami lub bełkoczą na scenie - pisał użytkownik o nicku „Ach". A w innym wpisie postulowano - kierowników zmienić! literacki, techniczny, ten od produkcji i marketing. i będzie dobrze. Hej! (pisownia oryginalna).

- Zaczęto mnie szkalować tuż po zwolnieniu z teatru. Sformułowania użyte w komentarzach podważały moją wiarygodność. Oznaczały moją śmierć zawodową. To było kopanie leżącego. Uwikłano też w to moją rodzinę – tłumaczy Góral.

W internecie ktoś zaczął podszywać się pod aktora. W niektórych wpisach niepochlebnych dla jeleniogórskiego teatru, pod komentarzami ktoś podpisywał się jego nazwiskiem.

Negatywne komentarze nasiliły się, gdy Jarosław Góral, namówiony przez jagniątkowską społeczność, postanowił ubiegać się o mandat w radzie miejskiej Jeleniej Góry.

- Przyznaje, że gdy prokurator podał mi nazwisko autora tych wpisów, byłem zszokowany – mówi Jarosław Góral.

Robert D. odmówił rozmowy na temat procesu. Sąd próbuje jeszcze załagodzić spór aktorów poprzez mediacje.

Jarosław Góral został zwolniony z jeleniogórskiego teatru w maju 2014 roku, po konflikcie z obecnym dyrektorem. Aktor walczy teraz przed sądem o przywrócenie do pracy. W pierwszej instancji przegrał, ale liczy że w apelacji sąd uzna jego racje.

Powodem zwolnienia Jarosława Górala miał być jego kilkudniowy wyjazd na plan filmowy serialu. Dyrektor teatru zgodził się, na udzielenie mu dwóch dni wolnego, ale nie wyraził zgody na jego nieobecność na próbie. A kolejnego dnia Jarosław Góral miał zdjęcia w Warszawie.

- Nie grałem w tym dniu żadnego spektaklu. Zdjęcia były zaplanowane dużo wcześniej. Natomiast tego dnia odbywała w teatrze próba, w której miałem brać udział. Obsadzono mnie w spektaklu „Autobus". Dostałem do zagrania niewielką rolę. Brak zgody dyrektora na opuszczenie próby, odebrałem jako szykanę – tłumaczy Jarosław Góral.

- Według kodeksu pracy miałem prawo do urlopu na żądanie. Poza tym gdybym nie pojechał, mógłbym zostać obciążony kosztami produkcji zdjęć. Ta kwota mogłaby sięgnąć 50 tys. złotych – dodaje.

Dyrektor Piotr Jędrzejas uznał jednak, że utracił do aktora zaufanie. Ponadto swym zachowaniem miał on rzekomo poważyć dyrektorski autorytet. Powodem zwolnienia Górala miał być też incydent z Robertem D. Na jednej z prób zwolniony aktor miał zmienić tzw. układ sceniczny.

Rafał Święcki
Nasze Miasto
11 czerwca 2016
Portrety
Jarosław Góral

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...