Aktorstwo to nie sport

rozmowa z Arturem Barcisem

- Gdy mnie pytają, jaki sport uprawiam, odpowiadam: aktorstwo. Nie mam już na nic innego czasu. I wcale mnie to nie męczy, bo kocham to, co robię. Aktor charakterystyczny ma więcej ról do wyboru niż inni - mówi Artur Barciś, aktor Teatru Ateneum w Warszawie.

Gra Pan w teatrze, telewizji, filmie, reżyseruje, pisze scenariusze, śpiewa... Jak Pan to wszystko fizycznie wytrzymuje?

Artur Barcis: Gdy mnie pytają, jaki sport uprawiam, odpowiadam: aktorstwo. Nie mam już na nic innego czasu. I wcale mnie to nie męczy, bo kocham to, co robię. Aktor charakterystyczny ma więcej ról do wyboru niż inni. Gram rozmaite postacie, także w "Ranczu" i "Miodowych latach", bo sprawia mi to radość. Od dzieciństwa marzyłem, żeby zostać aktorem.

Woli Pan teatr czy mały ekran?

A.B.: Obie te sfery w mojej pracy uzupełniają się. Teatr czy telewizja? To tak, jakbym musiał wybrać pomiędzy zupą grzybową a rosołem, gdy obie te zupy lubię! Różnorodność ofert, które otrzymuję, pozwala mi wszechstronnie realizować się w aktorstwie. I to mnie uszczęśliwia.

A jednak jest miejsce, gdzie Pan nie gra: w reklamach!

A.B.: Zarabiam wystarczająco dużo, że nie muszę. Nie wyobrażam sobie siebie mówiącego kupujcie to i to, bo jest najlepsze. Jeśli jednak reklama byłaby perełką artystyczną z ciekawym pomysłem, to może bym się skusił.

Wyreżyserował Pan w Teatrze Muzycznym w Lublinie sztukę muzyczną "Trzy razy Piaf"...

A.B.: ... już reżyseruję kolejną rzecz! Komedię "Między łóżkami" Norma Fostera. Powstaje w Teatrze Gudejko, a grają: Radosław Pazura, Edyta Jungowska, Maria Niklińska, Robert Majewski i ja. Premiera w czerwcu. Zapraszamy!

(-)
Kurier Poranny
2 maja 2015
Portrety
Artur Barciś

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia