Aktualność pojęcia awangardy

Rozmowa z Ewą Pilawską

Modernizacja Teatru Powszechnego wpisuje się w szeroko rozumianą rewitalizację Łodzi. Łódź pięknieje, pięknieje ulica, przy której znajduje się nasz teatr. Codziennie przez okno mojego pokoju patrzę na jedną z najpiękniejszych kamienic w mieście. Wiemy, że w najbliższych latach ona również doczeka się remontu. Łódź rozwija się i zmienia. Trzymam kciuki za jej kandydaturę do EXPO 2022.

Z Ewą Pilawską, dyrektorką Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych i dyrektorką Teatru Powszechnego w Łodzi, rozmawia Agata Białecka z Dziennika Teatralnego.

Agata Białecka: - Po raz pierwszy w historii Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych wydarzenie zostało przedłużone. Co miało wpływ na podjęcie takiej decyzji?

Ewa Pilawska: - W tym roku Festiwal ma formułę otwartą. Dlaczego? Bo teatr to żywa tkanka. Festiwal miał zakończyć się prapremierą przygotowanego przez Teatr Powszechny i Komunę Warszawa „Blackoutu", jednak większość aktorów (z wyjątkiem jednego) zrezygnowała z udziału w spektaklu i nie doszedł on do skutku. Choć to trudne doświadczenie dla wszystkich, musimy pamiętać, że tak bywa. Nie chciałabym, abyśmy doszukiwali się w tym sensacji – prapremiery, do których tekst powstaje w trakcie prób są zawsze obciążane bardzo dużym ryzykiem. Pracując w teatrze, musimy mieć świadomość tego, że twórcy mają prawo do pomyłki artystycznej. W maju i czerwcu zaprezentujemy dwie premiery.

Zapowiadane przez Panią premiery odnoszą się do działań awangardowych. Zwłaszcza "Dryl" ma szansę przypaść do gustu widzom złaknionym intertekstualnych działań w teatrze. Czy może Pani powiedzieć coś więcej o tym spektaklu?

- Temat tegorocznego Festiwalu jest jedynie pretekstem do rozmów na temat aktualności pojęcia awangardy. Rozmawiamy kilka tygodni przed prapremierą „Dryla", dlatego trudno mówić o szczegółach. To jedyna sztuka teatralna Wojciecha Bruszewskiego. Wybitny artysta, współtwórca Warsztatu Formy Filmowej, jest jednym z symboli łódzkiej awangardy. „Dryla" napisał specjalnie na „Komediopisanie", czyli organizowany w Teatrze Powszechnym Ogólnopolski konkurs na napisanie współczesnej polskiej komedii.
Pamiętam rozmowę, w której powiedział mi, że komedia to bardzo trudny gatunek i chętnie by się z nim zmierzył. Nie wiedziałam, że zamierza napisać dla nas sztukę. Podczas czytania konkursowych prac przysłanych na drugą edycję „Komediopisania", nie tylko moją szczególną uwagę zwrócił jeden egzemplarz – opatrzony ilustracjami, projektami scenograficznymi i dodatkowymi materiałami, stanowiącymi wskazówki do wystawienia. Prace były opatrzone godłem, nie wiedzieliśmy, kto jest autorem. Jak się później okazało – Bruszewski napisał tekst. „Dryl" to na poły dramat, na poły zapis interdyscyplinarnego widowiska połączonego z projekcjami wideo. Cieszę się, że tekst Wojciecha Bruszewskiego zafascynował młodą reżyserkę Martę Streker, która realizuje spektakl.

Tegoroczna edycja Festiwalu odniosła sukces. Chyba nikt nie sądził, by mogło być inaczej. Czy po zakończeniu wydarzenia znajdzie Pani czas na odpoczynek, czy przystąpi do planowania kolejnej edycji?

Dziękuję, miło mi to słyszeć, ale przypominam – Festiwal trwa, przed nami kolejne wydarzenia. Po Festiwalu nie planuję odpoczynku, bo jestem szczęściarzem, który robi to, co kocha i nie czuję zmęczenia. Nie czuję, żebym „chodziła do pracy" – naturalnie przychodzi mi oglądanie kolejnych premier. Często powtarzam, że moment zamknięcia repertuaru powoduje, że zaczynam myśleć już o kolejnej edycji. Oczywiście z przyjemnością obserwuję, jak moi koledzy domykają kwestie organizacyjne, promocyjne czy techniczne, ale najbardziej ciekawa jestem spotkania z widzami i tego, jak publiczność odczytuje spektakle i jakie emocje wzbudzą festiwalowe przedstawienia.

Teatr Powszechny czeka remont. Czy to oznacza, że kolejną edycję Festiwalu widzowie obejrzą na wyremontowanej Dużej Scenie, czy w zastępczej przestrzeni dawnego Kina Bałtyk?

To dla nas wielka radość, że nasza druga scena – Duża Scena – doczekała się remontu. Na zmodernizowanej scenie pierwsze przedstawienia zagramy w 2019 roku, do tego czasu będziemy grać w dawnym kinie Bałtyk. Najważniejsze jest dla mnie, że zespół nie traci pracy, a publiczność nie traci swojego Teatru. Nie tracimy wartości, na którą pracowaliśmy wiele lat. Czy również w Bałtyku odbędzie się Festiwal? Nie wiem, nie znam jeszcze repertuaru. Zapraszając spektakl zawsze staram się zapewnić warunki maksymalnie zbliżone do macierzystej sceny. Budując repertuar, wolę zrezygnować z większej ilości festiwalowych prezentacji niż pozbawić je odpowiedniej przestrzeni.
Modernizacja Teatru Powszechnego wpisuje się w szeroko rozumianą rewitalizację Łodzi. Łódź pięknieje, pięknieje ulica, przy której znajduje się nasz teatr. Codziennie przez okno mojego pokoju patrzę na jedną z najpiękniejszych kamienic w mieście. Wiemy, że w najbliższych latach ona również doczeka się remontu. Łódź rozwija się i zmienia. Trzymam kciuki za jej kandydaturę do EXPO 2022.

Czy remont będzie miał wpływ na repertuar kolejnej edycji Festiwalu, a może za wcześnie na takie rozważania?

Nie będzie miał żadnego wpływu. W trakcie minionych edycji – kiedy jeszcze nie mieliśmy Małej Sceny – wielokrotnie bywało, że tylko jeden festiwalowy tytuł prezentowaliśmy na naszej scenie, a pozostałe w innych, przyjaznych miejscach, których w Łodzi jest wiele.

Dziękuję za rozmowę.

___

Ewa Pilawska – teatrolog, od 13 października 1995 roku dyrektorka Teatru Powszechnego w Łodzi, dyrektor artystyczna Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Za jej dyrekcji Teatr Powszechny przeszedł zdecydowaną reformę zarówno jeśli idzie o swoją strukturę jak i stronę merytoryczną instytucji. Dzięki jej staraniom w listopadzie 2010 roku ruszyła, współfinansowana ze środków unijnych, budowa Małej Sceny.

 

Agata Białecka
Dziennik Teatralny Łódź
20 kwietnia 2017
Portrety
Ewa Pilawska

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia