Alleluja, alleluja!

SAM ZE SOBĄ …

Gest Szymona z Cyreny, który pomógł Chrystusowi nieść krzyż podczas jego drogi na Golgotę (Stacja 5) doczekał się dwóch przekazów: romantycznego, którym karmiono mnie od dziecka i pragmatycznego, który wydaje mi się dużo bardziej prawdopodobny. W tym pierwszym zwycięża ludzka solidarność, dobroć, chęć niesienia pomocy cierpiącemu (tutaj gest Szymona nie jest przez nikogo wymuszony, płynie z odruchu serca). W drugim górę biorą służalstwo i strach (tutaj centurion, widząc Chrystusa upadającego pod ciężarem krzyża, nakazuje Szymonowi pomóc go nieść).

W zdumiewającym wierszu Roman Brandstaetter („Wyznanie Szymona z Cyreny") wkłada w usta Cyrenejczyka słowo „...kazali...". Św. Weronika ma też swoje miejsce w tradycyjnej Drodze Krzyżowej (Stacja 6). W geście miłosierdzia, wzruszona widokiem cierpiącego, wyciera Chrystusowi chustą umęczoną twarz. Ale już w tzw. biblijnej Drodze Krzyżowej, którą pierwszy raz, w roku 1991, celebrował w Koloseum Jan Paweł II, opierając jej liturgię wyłącznie na Piśmie Świętym, zdarzenia z chustą nie było. Czyżby Weronika nie miała wzmianki w Piśmie Świętym? Dlaczego?W końcu jest świętą trzech wyznań: katolickiego, ormiańskiego i prawosławnego. A może Redaktor wielkopiątkowej liturgii (zatwierdzonej później przez Benedykta XVI) świadomie ją pominął jako postać zbyt ludyczną, albo zbyt mało związaną z samą Męką Pańską, stanowiącą zaledwie epizod uboczny. Niemniej, jej piękny, przepełniony miłością gest pozostanie na zawsze pięknym gestem, dającym siłę, czego szczególnie dzisiaj potrzebujemy (kiedyś zwracał na to uwagę ks. Tischner). Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że sam Kościół wyraźnie sugeruje, że dobrem w tamtych bolesnych dniach był tylko Jezus Chrystus i najbliżsi, którzy go opłakiwali, reszta to obojętny, albo wrogi tłum oraz wykonawcy, ci, którzy go skazali, umęczyli i ukrzyżowali. A przecież on za tych ludzi miał umrzeć! Im przebaczył!

Polską drogę przez pandemię koronawirusa wytyczają dwa okresy wielkanocne: ubiegłoroczny (kiedy się wszystko zaczynało) i obecny (kiedy zaraza tak eskaluje). Ta droga cierpień, jest nie tylko nasza, ale i całej ludzkości. Idziemy tym bolesnym traktem i podobnie jak Chrystus na jerozolimskiej via Dolorosa powinniśmy wierzyć, że na końcu drogi nie tylko czyha śmierć, ale również czeka zmartwychwstanie. Nie wolno o tym zapominać. W tym trzeba upatrywać nadziei.

Czego Wam życzyć z okazji nadchodzących Świąt? Jakie mają być tegoroczne Dni Męki i Zmartwychwstania Pańskiego? Wesołe? Zdrowe? Pogodne? Dostatnie? Radosne? To wszystko brzmi banalnie i układa się w ponury żart. Więc może Dobrych i Mądrych Świąt?! Mądrych – mądrością przetrwania. Mądrych – poprzez okazywanie miłości tym, którzy jej potrzebują. Mądrych – dla głęboko wierzących – prawdziwym obcowaniem z Chrystusem i jego naukami, niekoniecznie za pośrednictwem kościelnych instytucji i ich urzędników. Ale czy dzisiaj jest to jeszcze możliwe, podobnie jak za pierwszych chrześcijan? Mimo wszystko DOBRYCH I MĄDRYCH ŚWIĄT!!!

kwiecień, 2021

Krzysztof Orzechowski
Dziennik Teatralny
3 kwietnia 2021

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...