Amnezja

"Oresteja" - reż: Jan Klata - Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Dlaczego Orestes nie pamięta? Czego Orestes nie pamięta? Sam na scenie. Czerwone "O" jak Orestes albo zero na jego białej koszulce otwiera usta do niemego krzyku. Monotonnym, mechanicznym głosem wybija rytm oskarżenia, wytykając siebie palcem, przestaje wreszcie być rysowaną grubą kreską postacią z komiksu. Tak kończy się Oresteja w reżyserii Jana Klaty - somnambuliczna podróż po rejonach mitycznej pamięci i niepamięci, splecionych paradoksalnie w jedno.

Sektakl jest skomponowany z obrazów, których siła wyrazu magnetycznie przyciąga wzrok. Klitajmestra (Anna Dymna) w białej, opiętej, nieco znoszonej sukni ślubnej w oparach białego dymu, na powrót wyłaniająca się z niego i znikająca w nim. Niesamowity zakurzony, trochę jakby wyjęty z lamusa, chór obywateli miasta, w różnorodności swoich ruchowo-figurowych kombinacjach. Agamemnon (Jerzy Grałek) powracający z wojny i kroczący w swoich wielkich oficerskich butach po czerwonym dywanie, który był przecież zarezerwowany dla bogów. Kassandra (Małgorzata Gałkowska) w swoim proroczym wieszczeniu w półmroku na tle czerwono podświetlonej ściany z niepokojącymi ciemnymi zaciekami. To tylko pierwszych kilka scen, ale od razu naprowadzają na trop, którym podąża myśl reżyserska zaklęta poniekąd w tych onirycznych wizualizacjach.

Na tak wyznaczonym polu rozgrywa się dziwny taniec pamięci i niepamięci, posuniętych do ekstremum w swoim wynaturzeniu: jeśli o czymś się pamięta, to mściwie i do końca życia; jeśli o czymś się zapomina, to na śmierć. Zemsta targa uczuciami każdej ziemskiej postaci dramatu, doliczając do tej liczby jej boskie inicjatorki, boginie zemsty Erynie. O krzywdzie nie można zapomnieć, trzeba ją ścigać do końca, czasem wbrew sobie, ale zawsze zgodnie z boskimi wyrokami. Od tej pamięci nie ma ucieczki. I to z pewnością zostało po opisanych przez Ajschylosa tragicznych postaciach trylogii. 

Praca niepamięci natomiast uwidacznia się w odklejeniu bohaterów od ich mitycznych wzorców. Najmocniejszy dysonans budzi Orestes, który, zdaje się, nie dojrzał do roli, którą wyznaczyło mu fatum, tak naprawdę niegotowy do czynu, pozwalający się uwodzić interesom innych: silniejszych, bardziej zdeterminowanych. Ze swoimi komiksami przyciskanymi do piersi, foliową peleryną próbuje sprostać roli superbohatera, którym w istocie nie jest. Postać Agamemnona, który z trudem podnosi nogi, to już tylko dalekie echo wielkiego greckiego wojownika.

Natrętnie powraca przy tym wszystkim pytanie o prawdziwy przedmiot owej niepamięci. Czy w bohaterach zatarł się mit? Chyba nie, bo pod swoimi imionami noszą własne historie, których nie da się właściwie od nich oddzielić. Może jest trochę przyciasny, jak suknia Klitajmestry, ale wciąż jednak potrafi rozpalić wyobraźnię. O czym w takim razie nie pamięta Orestes? Może zgubił się w gęstwinie interpretacji i zapomniał siebie prawdziwego? Może stał się tylko swego rodzaju hasłem wywoławczym? Może wciąż czeka na wyzwolenie ze swojego „opuszczonego niczyjego ciała”?

Magdalena Talar
Dziennik Teatralny Kraków
13 maja 2010

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia