Apel o unowocześnienie ZASP

pismo Olgierda Łukaszewicza, prezesa ZASPu

Niepokoi mnie zawężenie wizerunku ZASP jako Stowarzyszenia zajmującego się wyłącznie scenami polskimi, pomijając telewizję, film, radio - pisze Olgierd Łukaszewicz

Jakkolwiek Statut nasz mówi wyraźnie o całym rynku, na którym zatrudniani są artyści wykonawcy, to jednak na pierwszym planie pozostają teatry. Doprowadziło to do sytuacji, w której władze Stowarzyszenia SAFiT zaproponowały w rozmowie, aby ZASP zajmował się artystami scenicznymi, natomiast filmowi i telewizyjni mieliby być członkami SAFiT-u. Ta sytuacja - dla mnie oczywiście nie do przyjęcia - dała mi impuls do zwrócenia się do Szanownych Koleżanek i Kolegów z prośbą, aby uczynić wizerunek naszego Stowarzyszenia, w sposób bardziej czytelny, jako organizacji gromadzącej także wykonawców telewizyjnych i filmowych. Dominacja kryteriów Sekcji Teatrów Dramatycznych, jeżeli idzie o członkostwo ZASP, wydaje mi się nieuzasadniona. Chyba już wszyscy nie mamy złudzeń co do faktu, że nie ZASP będzie miał wpływ na obsadę produkcji filmowych i telewizyjnych. 

W jakiś sposób jeszcze posiada wpływ co do zadań teatralnych, choć dyrektorzy teatrów mają prawo angażować na własną odpowiedzialność kogokolwiek, bez tytułu magistra do przedstawień teatralnych.

Dlatego dziwi mnie upór z jakim trwamy przy kryterium członkostwa w ZASP, że tylko magistrowie sztuki lub posiadający uprawnienia zawodowe wydane przez ZASP, czy też przez szkoły aktorskie podlegające Ministrowi Kultury, mogą być członkami ZASP. W praktyce w teatrach amatorów mamy niewielu, ale, jeśli są, nazwiska ich są obecne na plakatach, a nie jak kiedyś, kiedy ZASP wymógł sytuację, aby amatorów oznaczać zaledwie trzema gwiazdkami. Właśnie z tych amatorów rekrutują się adepci składający wnioski o przystąpienie do egzaminów eksternistycznych. Osobiście nie mam uprzedzeń do osób bez wykształcenia aktorskiego, a mianowicie z dwóch powodów:

a) zdarzyło mi się grać z aktorami wybitnymi, którzy wskutek wojny nigdy nie uzyskali dyplomu,

b) ponieważ moje partnerki w filmach śląskich Kazimierza Kutza były amatorkami, podobnie jak partnerka w filmie "Dancing w kwaterze Hitlera". Ówczesny SPATiF nie usiłował wpływać na ograniczenie praw reżyserów co do obsad.

Dziś w dużym stopniu wpływ na obsadę mają producenci, ale także scenarzyści produkcji telewizyjnych. Wszelka próba ingerencji ZASP w obsady chyba nam wszystkim wydałaby się anachroniczna.

ZASP chroni prawa wykonawców ról telewizyjnych. Czy nie nadszedł najwyższy czas, aby np. Sekcja Radia, Telewizji i Filmu ZASP otworzyła możliwości dla członkostwa w Sekcji wykonawcom ról telewizyjnych na zasadach, które określi Zarząd Sekcji? Istotą unowocześnienia ZASP byłoby zauważenie nie tyle dokumentu stwierdzającego wykształcenie ile dorobku, w tym wypadku, audiowizualnego. Istniejąca obecnie w strukturach ZASP Sekcja Radia, Telewizji i Filmu na podstawie posiadanego Regulaminu gromadzi wyłącznie twórców. Bliźniacza Sekcja znajduje się w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich.

Zapytuję, czy nie nadszedł czas przemyślenia i uzupełnienia funkcji tej Sekcji w ZASP w stosunku do pola, które penetruje.

Sekcja ta kieruje się własnymi ocenami i jest suwerenna w swoich decyzjach.

Od Zarządu tej Sekcji zależy, czy nadrobimy dzielący nas dystans do rzeczywistości. W kontekście powyższego warto zacytować fragment pisma MKIDN dot. opinii co do zdefiniowania zawodu aktora. Działająca obecnie wielość szkół przygotowujących do zawodu aktora, w których pracuje profesjonalna kadra (bywa, że ta sama co w wyższych uczelniach), sprawia, iż pojęcie profesjonalizmu zmienia swój wymiar formalny, związany dotychczas z ukończeniem wyłącznie studiów magisterskich i weryfikowane jest przez rynek pracy oraz zapotrzebowanie na realizacje określonych projektów artystycznych.

Ubolewam również, że historyczna nazwa ZASP zawęziła perspektywę z zewnątrz na naszą organizację. Czy nie nadszedł czas zrewidowania nazwy naszego Stowarzyszenia? Rehabilitacja polityczna ZASP w nowych warunkach ustrojowych Polski już się dokonała, brak nam natomiast czytelnego pierwszego komunikatu o nas samych. Posiadam do dziś legitymację SPATiF-ZASP.

Nazwa ta godziła nowoczesność i tradycję. Brakowało w niej jednak telewizji.

Stosunek do telewizji, wszechobecnego medium, jest miarą naszego podążania za współczesnością. Apeluję o śmiałe rozwiązania, aby młodzi wiedzieli, że liczymy się z konkretami rzeczywistości.

Przeważyła w mojej ocenie purytańska tendencja co do tego, że ZASP stoi na straży profesjonalności, a nie doceniamy niestety faktu, że jesteśmy reprezentacją pracobiorców, artystów wykonawców.

O tym więc, kto ma pracę, zatrudnienie jako artysta, nie decyduje ZASP. A każdy kto ma pracę jako artysta, powinien być z nami solidarnie - jako pracobiorca. Złudzeniem jest, moim zdaniem, aby w obecnych warunkach prawnych to ZASP mógł kogoś dopuścić lub nie do wykonywania zawodu.

O tym kto jest profesjonalistą - pisze minister kultury - zadecyduje rynek. Można się z tym nie zgadzać, ale takie są realia.

Olgierd Łukaszwicz
Biuletyn Informacyjny ZASP
18 lipca 2012

Książka tygodnia

Teatr plastycznej metafory. Scenografie Jadwigi Mydlarskiej-Kowal
Muzeum Śląskie
Redakcja: Sylwia Ryś, Elżbieta Spadzińska-Żak

Trailer tygodnia