Apetyczna i widowiskowa

"Kolacja na cztery ręce" - reż. Bogdan Koca - Teatr im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze

Apetyczna i widowiskowa premiera w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze

Kolacja na cztery ręce i setki oczu
Z najnowszego przedstawienia jeleniogórskiego teatru wychodzi się pełnym apetytu na reńskie wino i ostrygi. W głowach zostają życiowe mądrości, a w uszach brzmienie klawesynu. Szkoda, że kolacja się skończyła, a my nie mogliśmy bardziej w niej uczestniczyć...

Bogdan Koca, reżyser, sięgnął po tekst Paula Barza "Kolacja na cztery ręce" i wystawił go w pałacu Paulinum w Jeleniej Górze. Zabytkowe wnętrza z powodzeniem grają pokoje Hotelu Turyńskiego w Lipsku. Dobrym pomysłem jest także usadowienie widzów tuż przy aktorach.

Gdy Jerzy Fryderyk Händel (Marek Prażanowski) smakowicie (i wcale nie cicho) je ostrygi, mamy natychmiast na nie ochotę. Gdy kamerdyner Jan Krzysztof Schmidt (Piotr Konieczyński) uczy Jana Sebastiana Bacha jak wysysać muszle, odruchowo składamy usta w dzióbek. Mamy także ochotę na wydłubywanie migdałów z pasztetu oraz zajadanie się ślimakami. Bo kolacja, którą wydał Händel na cześć Bacha, jest niezwykle wykwintna. Autor "Mesjasza", bogacz, chce olśnić. Ale sam pada ofiarą tej konfrontacji - Bach okazuje się mistrzem riposty. I zdolnym uczniem jedzenia ostryg.

Widz zapomina, że to spotkanie nigdy w rzeczywistości nie miało miejsca, choć mogło do niego dojść, bo dwaj geniusze żyli w tym samym czasie. I rzeczywiście Händel mógł kiedyś mówić Bachowi, że najbardziej opłaca się pisać oratoria, byleby nie za bardzo chrześcijańskie, bo straci Widz zapomina, że to spotkanie nigdy w rzeczywistości nie miało miejsca.
się żydowską publikę. Widz zapomina, że to spotkanie nigdy w rzeczywistości nie miało miejsca.

Bach Bogdana Kocy jest na początku wstrzemięźliwy i pełen rezerwy. Pod koniec obfitej kolacji jest muzykiem pewnym siebie i dumnym ze swojej twórczości. Jeśli marzy o sławie i pieniądzach Händla, to nie daje tego po sobie poznać. Nie będzie płaszczył się i zabiegał o możnych mecenasów. Koca jest wiarygodny, nie szarżuje i nie przegina. Partneruje mu udanie Marek Prażanowski w roli Fryderyka Händla. To on musi się obawiać, by nie utracić łask króla angielskiego, by mieć za co kupować tuziny ostryg i butelki szampana. Spierających się muzyków łagodzi kamerdyner Jan Krzysztof Schmidt. W tej roli Piotr Konie-czyński jest dowcipny i przyziemny.

Teatr im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze. Paul Barz "Kolacja na cztery ręce". Reż. Bogdan Koca. Premiera: 7.11, następne spektakle 13, 17, 18 i 19 listopada o godz. 19, bilety: 30 zł.

Alina Gierak
POLSKA Gazeta Wrocławska
10 listopada 2009

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...