Atramentowa wersja dla prowincji?

Recital Stanisławy Celińskiej.

Jest w tych piosenkach spokój, niespieszność, nawet jeśli w rytm rumby, i myśl, i klimat, któremu poddajemy się z każdą chwilą, z każdą frazą. Dlatego szkoda, że ów nastrój aktorka co chwilę burzy - o recitalu "Atramentowa" Stanisławy Celińskiej pisze Wacław Krupiński w Dzienniku Polskim.

Kiedy to się stało? Jakoś ostatnio... Czas tak biegnie, że ani się spostrzeżemy, a obudzimy się w kraju nie do poznania. Gdy dobro narodu będzie nie tylko ważniejsze niż prawo, ale i wpisane w nową konstytucję.

Należy mu się! Który to już raz historia ślizga się niebezpiecznie, jak, nie przymierzając, Andrzej Duda na Wielkim Murze Chińskim? Że ja znowu o tym? Nie ma co się oszukiwać - od paru rzeczy się nie ucieknie: od polityki, od rodziny, od przyjaciół, od nadziei, od kultury. Ona zawsze dawała nadzieję, w czasach doli i niewoli, zatem i zapędy ministra cenzury kultury mogą wnieść do niej ożywcze bodźce. promocja Kiedy więc Nowohuckie Centrum Kultury przeistoczyło się w miejsce, do którego nawet przywiązani do starego centrum krakusi gnają ochoczo? Jakoś w ostatnich latach, od kiedy dyrekcję przejął Zbigniew Grzyb. I szybko znający go bard Paweł Orkisz - bo nowy dyrektor to też człowiek z krainy łagodności, tej, której szlaki "gitarą i piórem" wyznaczał Wojtek Bellon - zawyrokował: NCK wkrótce będzie jednym "z ciekawszych miejsc na kulturalnej mapie Krakowa". I co? Gdzie byli Państwo ostatnio na wystawach Franciszka Bunscha, Jerzego Dudy-Gracza oraz Janusza Tarabuły i II Grupy Krakowskiej (jeszcze trwa)? Gdzie zachwycali się Państwo Edytą Geppert, Ireneuszem Kros-nym, Grupą MoCarta, Stanisławą Celińską? W Nowohuckim Centrum Kultury Państwo byli. Ci, którzy byli.

Pognałem i ja, bo jak nie gnać, gdy Stanisława Celińska zaprasza na recital z piosenkami z płyty "Atramentowa", która znalazła tylu zwolenników, że szybko stała się platynową. Bo 15 śpiewanych opowieści Celińskiej działa magnetycznie. To przydaje smuteczku, to wzmaga apetyt na życie, to nostalgicznie cofa czas, gdy przypomina jedną z najpiękniejszych piosenek Kofty (i Nahornego) "Jej portret" albo "Szeptem do mnie mów".

Takie teksty pisano, takie melodie układali mistrzowie w czasach, gdy młodziutka Stanisława Celińska śpiewała w Opolu "Ptakom podobni"... Była nagroda, był zachwyt. I już pozostał, choć kariera tej śpiewającej aktorki nie była ani błyskotliwa, ani spektakularna. Za to rzetelnie podbudowana współpracą ze znakomitymi twórcami, a przede wszystkim warsztatem i osobowością. I potęgującą się z czasem prawdą i szczerością - tą na scenie i tą prywatną, gdy aktorka zwierzała się przed laty z nałogu, ze słabości, które pokonała z taką siłą. Śpiewa zresztą o tym na płycie "Atramentowa", słowami Muńka Staszczyka, literacko niewyrafinowanymi, ale liczy się potęga zwierzenia.

Tak, "Atramentowa" wyniosła aktorkę na poziom popularności sprawiający, że bilety na jej recitale znikają pospiesznie, a owacjom i zachwytom nie ma końca. Czuje się, że tymi nowymi piosenkami z muzyką Macieja Muraszko, z tekstami Wojciecha Młynarskiego i Doroty Czupkiewicz trafiła Celińska do wielu pokoleń słuchaczy, którzy od piosenki oczekują czegoś więcej niż wyrazów zespolonych z nutami, a odśpiewanymi przez wyniesioną na okładki kolejną celebrytkę.

Jest w tych piosenkach spokój, niespieszność, nawet jeśli w rytm rumby, i myśl, i klimat, któremu poddajemy się z każdą chwilą, z każdą frazą. Dlatego szkoda, że ów nastrój aktorka co chwilę burzy - jakąś prywatną paplaniną, opowiadaniem o rodzinie, co to niby siedzi na widowni, żarcikiem o seksie, poklepywaniem muzyka po tyłku, niby tańcem, choć widać, że aktorka ma kłopoty z chodzeniem i przez znaczą część wieczoru śpiewa na siedząco. Po co te zabiegi? By się gawiedź rozbawiła, bo ma być jak przy ognisku?!

Nie! Ma być jak w szlachetnym teatrze, jak podczas spotkania z Wielką Aktorką, świadomą swych artystycznych przewag i walorów. I siły swej sztuki. Jej nie muszą wspierać tanie grepsy. Jak słyszę - w Warszawie aktorka ich widzom oszczędza. Czyżby to, co widzieliśmy w NCK, było wersją na prowincję? Nie rozumiem.

Wiem jedno: kultura prawdziwa zawsze się obroni. I to już nie jest nadzieja. To pewność. Chciałbym, by miała ją i wspaniała aktorka.

Wacław Krupiński
Dziennik Polski
30 listopada 2015

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia