Autentyczna klasyka

"Odprawa posłów greckich" - reż. Ryszard Peryt - Teatr Polski w Warszawie

Napisać, że słowa Jana Kochanowskiego ożyły na deskach Teatru Polskiego w Warszawie, to pójść drogą na skróty. One nie przestały być żywe. Potrzebowały po prostu reżysera, który obudzi widzów.

Ryszard Peryt wystawił "Odprawę posłów greckich", pozostawiając na scenie jedynie pięć postaci. Zrezygnował także z chóru, zastępując go komentarzem muzycznym - na fortepianie improwizuje podczas spektaklu czołowy polski jazzman, Włodek Pawlik. Fabuła tragedii Kochanowskiego jest jednak bardzo czytelna, zwłaszcza inkrustowana innymi dziełami autora: pieśniami, psalmami i fragmentem przekładu "Iliady" znanym jako "Monomachija Parysowa z Menelausem", opisującym bezpośrednią konfrontację hańbiciela i zhańbionego.

Starcie Parysa, królewicza trojańskiego (znakomity debiut Tomasza Brzostka) z Menelausem, królem Sparty (wytrawny Szymon Kuśmider), któremu ten pierwszy porwał żonę Helenę, to jeden z najmocniejszych punktów spektaklu. Obaj aktorzy w zamaszystych szatach, z twarzami przeciętymi pręgami teatralnej krwi (malują ją na naszych oczach), znajdują się po dwóch stronach proscenium. Odbierają wirtualne ciosy i walczą na słowa. Pośrodku pola bitwy stoi czarny fortepian. Muzyka znakomicie oddaje temperaturę akcji. Aktorzy nie muszą się przedzierać przez nuty, pozostają z nimi w idealnej harmonii. Tworzą teatralne oratorium.

Mogłoby się wydawać, że w czasach, gdy na scenie coraz częściej gości mowa potoczna, wybór staropolskiego języka to odważna decyzja. Słowa napisane w XVI w. są jednak w pełni zrozumiałe. Aktorzy podają je pieczołowicie, ale naturalnie. Oprócz wymienionych już panów, wybitnie mówią poezję Kochanowskiego: Marta Kurzak (Helena), Krzysztof Kumor (Priamus) oraz Bogusław Kierc (Antenor).

Ryszard Peryt stworzył więc spektakl klasyczny. Celowo nie stosuję innych określeń, bo "klasyczny" oznacza tu nie tylko oparty na utworze z kanonu literackiego, lecz także wzorcowy, harmonijny. Dodaję ten przypis, bo mam wrażenie, że od jakiegoś czasu przymiotnikowi "klasyczny" próbuje się w teatrze dodać pejoratywnego wydźwięku: nudny, staroświecki, zrobiony bez polotu, atrakcyjny tylko dla wybranych pokoleń widzów. Tymczasem klasyka w najlepszym (i autentycznym) tego słowa znaczeniu znów wyznacza szczyt teatralnego Olimpu. Posłuchajmy więc, jak głośno i współcześnie dźwięczą ze sceny Teatru Polskiego słowa greckiego posła Ulissesa: "O nierządne królestwo i zginienia bliskie, / Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość / Ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba!".

Andrzej Łapicki
W Sieci
9 stycznia 2014

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...