Babcia, mama i wnuczka walczą o przetrwanie swojego kina.

Jego historia fascynuje

Pandemia koronawirusa nie daje odetchnąć również branży kulturalnej, w tym kolejny raz zamkniętym kinom. Gdy przyszłość wciąż nie rysuje się w optymistycznych barwach, zbiórkę pieniędzy uruchamiają babcia Urszula, mama Dagmara i wnuczka Patrycja - właścicielki Kina Żeglarz z Jastarni.

- Polskie kina kolejny raz pozostają zamknięte. Wciąż nie wiadomo, na jak długo
- O przetrwanie walczy m.in. Żeglarz z Jastarni, prowadzony przez trzy pokolenia kobiet
- Ciężko z rentownością. Żeglarz zaczął wychodzić na zero. Aż nastała era COVID - relacjonują właścicielki ostatniego kina na Półwyspie Helskim
- Jak tłumaczą, nie załapały się na żadne wsparcie pomocowe
- Fascynującą historię swojego miejsca prezentują w filmikach na YouTube

Choć kina studyjne cieszyły się rekordową popularnością w pierwszy weekend po otwarciu - 12 lutego (kina sieciowe, zważywszy na niepewną sytuację epidemiczną, postanowiły wstrzymać ponowne otwarcie) - powrót nie trwał długo.

Przypomnijmy - od 20 marca do 19 kwietnia w całej Polsce wprowadzony został lockdown, który objął wszystkie obszary kultury. Zamknięte zostały kina, teatry czy muzea.

Rodzinne Kino Żeglarz z Jastarni walczy o przetrwanie

Przetrwać w niełatwej pandemicznej rzeczywistości starają się babcia Urszula, mama Dagmara i wnuczka Patrycja, które prowadzą rodzinne Kino Żeglarz w Jastarni. Jak podkreślają, ich kino, zostawione w spadku przez męża, ojca i dziadka Bogdana Blindowa - jest ostatnim na Półwyspie Helskim.

- Bodzio (Bogdan Blindow - red.) zostawił nas w przededniu rewolucji kinowej, która przetoczyła się przez rynek - weszły VHS-y, multipleksy, internet zawojował świat. Mnóstwo starych kin upadło. Żeglarz teoretycznie też. Ciężko u niego z rentownością od lat. Ale nie pozwoliłyśmy naszej najważniejszej pamiątce po Bodziu zatonąć. Płynęłyśmy dalej, poświęcając mu czas, energię, oszczędności - relacjonują właścicielki. - Od kilku lat było lepiej - działający wyłącznie w sezonie letnim Żeglarz zaczął wychodzić na zero. To wielki sukces. Aż nastała era COVID - dodają.

W zeszłym roku w ramach ministerialnego projektu "Kultura w sieci", zrealizowały krótkie filmiki z fascynującą historią swojego kina. W budynku przed wojną znajdował się pensjonat Janina, a w miejscu sali kinowej stołówka. Później Niemcy zrobili tam kino propagandowe, gdy w latach 90. przejął je Blindow.

- Kwota, którą wyliczyłyśmy pozwoli nam na działalność przez 6 miesięcy. Ale naprawdę - każda złotówka, to znaczna ulga. Zrzutka to działanie doraźne. Na chwilkę musimy porzucić marzenia o działalności całorocznej i skupić się na najbliższej przyszłości - komentują internetową zbiórkę na stronie zrzutka.pl.

Aktualnie na koncie jest już 24 tys. 970 zł z wymaganych 35 tys. zł. W nagrodę za wpłatę można otrzymać prywatny seans, rejs po Zatoce Puckiej o zachodzie słońca, kawę z Urszulą, magnes, kubek czy stary bilet na szczęście.

Inicjatorki zbiórki podkreślają, że Żeglarz zarabia tylko na siebie, a jedynie pani Dagmara ma umowę cywilno-prawną w związku z obsługą kina. Pozostałe dwie osoby pracują wolontaryjnie.

Jak tłumaczy dla trójmiejskiej "Gazety Wyborczej" najmłodsza z ekipy Żeglarza, Patrycja, kinu nie przysługują żadne tarcze antykryzysowe, ani program pomocowy. Nie obniżono im także, mimo wniosków, podatku od nieruchomości ani opłaty za użytkowanie wieczyste. - Na domiar złego zabrakło nam 1,5 pkt w jednym z programów ministerialnych - opisuje.

Kino Żeglarz przypomina, że wcześniej podobną, zakończoną sukcesem zbiórkę, udało się uruchomić na kinowy neon.

(-)
Onet.Kultura
8 kwietnia 2021
Wątki
Kontrawirus

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...