Bajka na zakończenie kadencji

"Poławiacze pereł" - reż. Waldemar Zawodziński - Opera Wrocławska

Ewa Michnik rozpoczynała karierę tym właśnie dziełem 35 lat temu w Operze Krakowskiej i wybrała je również na ostatnią prowadzoną przez siebie premierę na stanowisku dyrektora Opery Wrocławskiej, na którym pozostawała przez 20 lat.

Trzy lata temu ten sam zespół realizatorów wystawił "Poławiaczy" w formie superwidowiska w Hali Stulecia (z których opera ta za dyrekcji Ewy Michnik zasłynęła); obecna inscenizacja nawiązuje do tamtego wydarzenia. Barwne stroje są ponoć te same, baśniowe i egzotyczne są również dekoracje, oparte na motywie barwnego wachlarza, ale wprowadzające też ezoteryczne symbole. To dzieło, w którym najważniejszy jest trójkąt miłosny oraz społeczność reprezentowana przez chór (ten, jak również orkiestra, wypadł znakomicie).

Dość zawiła akcja rozgrywająca się na Cejlonie opiera się z jednej strony na przeciwstawieniu miłości fanatyzmowi religijnemu, z drugiej - na połączeniu motywacji religijnych z osobistą zazdrością. Najbardziej wyrazistą postacią jest tu więc baryton - Zurga, przywódca społeczności, który walczy z własnymi emocjami i kończy tragicznie, ratując kochanków, których sam wcześniej skazał na śmierć - kapłankę Leilę, w której skrycie się kocha, a która przekroczyła zakaz kontaktów z mężczyznami dla dawnej miłości, i Nadira, swego druha z lat młodości. Przekonującym Zurgą jest Valdis Jansons, łotewski śpiewak, związany od roku z Operą Wrocławską, Leilą - Joanna Moskowicz, a mniej efektownym Nadirem (to bardzo trudna partia ze słynną karkołomną arią na czele) - obecny w zespole od czterech lat Meksykanin Victor Campos-Leal.

Dorota Szwarcman
Polityka
12 maja 2016

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Proces
Pia Partum
19 stycznia 2019 roku na scenie pojaw...