Bajka z długimi uszami

"Zwierzątka, małe zwierzenia" - reż. Paweł Passini - "Chatka Żaka" w Lublinie

W "Zwierzątkach, małych zwierzeniach" poprzeczka dla dziecka jest ustawiona wysoko. Rodzice nie unikną pracy domowej, czyli tłumaczenia co, jak i dlaczego. I bardzo dobrze

Nie oczekujcie zwartej fabuły, która po szkolnemu poprowadzi za rączkę, pomimo że rzecz jest dla najmłodszych. To jeden z tych spektakli, który do dzieci mówi bez zdrobnień. Odrobinką popu został sypnięty tylko z wierzchu, żeby nie było zbyt drętwo.

"Jeżyk we mgle" i inne utwory Siergieja Kozłowa stały się inspiracją dla "Zwierzątek". Polacy w przeciwieństwie do Ukraińców chyba już Jeżykowi pomnika nie postawią, ale to dobra okazja, żeby przypomnieć sobie bajki Kozłowa, które z siłą wirusa wtargnęły do wieczorynek. Takie bajki, chciałoby się westchnąć, w starym stylu.

Paweł Passini, który lubi mieszać różne rodzaje narracji, w "Zwierzątkach" twardo pilnuje porządku. Dzięki temu powstaje luźna, lekka całość, a zamglony las swobodnie oddycha. Każdy ze zwierzaków - Niedźwiedź, Zając, Jeżyk, Wiewiórka czy Ryś - różni się od drugiego, nie w sposób Fontainowski, lecz dlatego, że został obdarzony własnym charakterem. Symboliczną wielokulturowość lasu widać i słychać. Aktorzy, którzy dają z siebie wszystko dla małych widzów, są mocnym atutem tego przedstawienia. Podobnie jak wpadające w ucho piosenki, które dynamizują przygody zwierzątek. Wśród nich numer jeden - raper Zając otulony uszami jak trenem - przoduje w rozbawianiu publiczności, ale uważa, żeby nie przesadzić. Bo z bajką często jest taki problem, że bywa - posługując się określeniem, które wymyślił Wańkowicz - przefajnowana.

Zgodnie z obietnicą Passini parokrotnie puszcza oko do dorosłych widzów. "Dziuplin 2016" z zajęczymi uszami w logo i aluzja do Lubelszczyzny, jako krainy, która pierogami stoi, to dowcip na czasie - szczególnie wobec powagi starań o Europejską Stolicę Kultury. Gdyby bowiem ta sytuacja była tak poważna, że nie można już się uśmiechnąć, to by znaczyło, że źle z nami.

Bajki Kozłowa, osadzone w dość ciemnym i niepokojącym lesie, ale pogodne w wymowie, są warte polecenia. Rodzicom, których dzieci rozpaczliwie protestowałyby, że wolą iść na przygody "Shreka 10", uprzejmie podsuwam argument: W teatrze wszystko jest w 3D.

Kurier Lubelski
Sylwia Hejno
13 grudnia 2010

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...