Bajki Kiplinga w lalkach

"Co krokodyl jada na obiad?" - reż. Jarosław Kilian - Wrocławski Teatr Lalek

Przedstawienie "Co krokodyla jada na obiad" na motywach "Takich sobie bajeczek" Rudyarda Kiplinga to pierwsza premiera nowego sezonu we Wrocławskim Teatrze Lalek.

"W dawnych, bardzo dawnych czasach, Kochanie, słoń wcale nie miał żadnej trąby i w tych dawnych, bardzo dawnych czasach żył sobie jeden Słoń, a raczej Słonik. Słoniątko o nieposkromionej ciekawości"

Tak zaczyna się bajka Rudyarda Kiplinga. Autor Księgi dżungli i laureat literackiej nagrody Nobla napisał 13 opowiadań o zwierzętach i wydał je w tomie "Takie sobie bajeczki" - jednej z pierwszych książek, która w dowcipny i nieco przewrotny sposób odpowiada na dziecięce pytania o otaczającą rzeczywistość. Jarosław Kilian sięgnął do tradycji baśni, które nie tylko bawią, ale i uczą, i zaadaptował na scenę dwie z nich. Bajarz-szaman przenosi widzów do początków świata i zjawisk przyrody, objaśnia początki cywilizacji. Opowieść, którą snuje, sprawia, że rzeźby Józefa Wilkonia (na zdjęciu) ożywają, a najmłodsi spotykają Słoniątko o nieposkromionej ciekawości, które koniecznie chce się dowiedzieć, co krokodyl jada na obiad i poznają historię Kota, który zawsze chadza własnymi drogami.

Znacie? To posłuchajcie.

PREMIERA: 20 października 2013

Kipling i Wilkoń - mistrz słowa i mistrz obrazu. Ich związek trwa od jakiegoś czasu: autora książek i ich ilustratora. Niezależni twórcy, jednocześnie harmonijnie się dopełniający.

Dziś stajemy się świadkami nowego rozdziału owej relacji. Na naszych oczach płaski obraz przemienia się w trójwymiarową figurę z drewna, a słowo w działanie. Nowe okoliczności zawdzięczamy scenie, która zamienia się w pejzaż, i aktorom ożywiającym zamarłe, surowe, ledwo muśnięte kolorem pałuby. Dotknięciem dłoni mogą sprawić, że nieruchomy dotąd ogon Kota będzie tańczył, a ciężka trąba Słonia podniesie się w zachwycie ku górze. Józef Wilkoń portretuje zwierzęta w sposób doskonały. Zapisuje w ich wyglądzie tkwiący gdzieś głęboko potencjał, który tylko czeka na odsłonięcie, doświetlenie. Z grubo ciosanego pnia, zaledwie z kilku uderzeń siekiery, wyłaniają się kształty naznaczone charakterem, temperamentem, indywidualnością, nawet charyzmą. Małpa jest nie tylko małpą reprezentującą gatunek, ale także postacią o wielkiej sile przebicia, cokolwiek bezczelną. Wąż zajęty swoimi sprawami wygląda tak, jakby coś szykował, a może knuł podstępnie na boku. Słoń zaopatrzony został w jowialność i naiwność, a przy tym we wrodzone zdumienie nad światem. Owa menażeria, niejako uczłowieczona przez Wilkonia, może z powodzeniem uchodzić za lustro ludzkiego bestiarium.

(-)
Materiał Teatru
21 września 2013

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia