Balon wolności

"Baloniarze" - reż. Joanna Zdrada - Teatr Miniatura w Gdańsku

Można założyć, że niemal każdy człowiek uległ kiedyś pokusie fantazjowania o nieskrępowanym lataniu w przestworzach. Jedni chcieli coś odkryć, inni wyzwolić się spod dręczących okoliczności, jeszcze inni utożsamiali się z bohaterami kultowych obrazów. Latanie we śnie można tłumaczyć na wiele sposobów, choć wspólnym elementem jest potrzeba zmiany zastanej sytuacji. Nie inaczej jest z bohaterem sztuki "Baloniarze", którą stworzyły reżyserka spektaklu Joanna Zdrada i Sandra Szwarc. Chłopiec, który nabywa imię w drodze licytacji małych widzów, wyróżnia się postawą uważnego obserwatora rzeczywistości i kontestatora systemu. Jego balonowa przygoda zaczyna się zupełnie inaczej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać...

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami... Tak. Nie. Bardzo dawno temu, za górami, za lasami... Tak. Nie. Bardzo dawno temu, za wielkimi górami i wielkimi lasami... Tak. Nie. Bardzo dawno temu, za wielkimi górami i wielkimi lasami, w pewnym miasteczku otoczonym wielkim murem żył sobie pewien chłopiec... Nie. Tak.

Tak zaczyna się historia magiczna, w której wszystko jest możliwe a tryby upokorzenia i zniewolenia mogą zostać zatrzymane, kiedy ludzie zaczynają urzeczywistniać marzenia. Autorki scenariusza zadbały, aby opowieść zawierała elementy intrygujące, magiczne i typowe dla pewnych postaw. Dwie mocno ucharakteryzowane narratorki (Zofia Nather i Magdalena Żulińska ubrane w kostiumy niemal wyjęte ze świata Tima Burtona), czyli Tak i Nie, budują historię pewnego miasteczka powoli, jakby delektując się zabawą słowną i antynomiczną rolą sceniczną. Niczym w komedii slapstickowej wkręcają widzów w wielowarstwowy świat opowieści, dając odbiorcy przestrzeń do indywidualnej "gonitwy" wyobraźni. Bycie na "tak" lub na "nie" powoduje wiele komplikacji, więc aby opowiedzieć widzom historię chłopca, który połknął balon i jednocześnie wspomnieć słynnych "baloniarzy idei" (jak Maria Curie-Skłodowska, Walentina Tierieszkowa, Johannes Gutenberg, Thomas Edison) i samych konstruktorów balonów, muszą się dogadać. W wyniku porozumienia względem biegu historii im samym zaczynają się mieszać negacja z potwierdzeniem, co powoduje wiele zabawnych momentów. Andrzej Żak odgrywa podwójną rolę "demonicznego" Burmistrza, który podporządkowuje miasteczko wedłuch swoich norm, a także staje się niczym Zorro (w małym sombrero) pomocnym zwolennikiem pewnego rodzaju sprawiedliwości społecznej.

"Baloniarze" to dopracowana historia, w której świat został zdefiniowany poprzez zderzenie dobra i zła, poprzez skontrastowanie perspektyw ogłądu i oglądania (mali widzowie siedzą na dywanie, dorośli z tyłu na krzesłach) i dobór elementów świata scenicznego. Mamy więc czarodziejską kurtynę, wyrafinowaną scenografię, składającą się z szaf, szafek, szuflad i szufladek. Są walizki i walizeczki, pudełkowy zegar, marionetki i kukiełki, parasolki, balony i ukrywane w kieszeniach niespodzianki. Niemal każdy przedmiot może pełnić inną rolę niż wyjściową, np. parasolka jest abażurem czy nawet inną planetą, wokół której krążą satelici "baloniarze". Umowność i pomysłowość jest atrybutem scenografii i lalek przygotowanych przez Justynę Bernadettę Banasiak. Uzupełnieneim tego i tak nad wyraz "uzupełnionego" świata, jest muzyka skomponowana przez Adriana Jerzego Amrugiewicza, któremu udało się płynnie interpretować nastrój sceniczny. Bardzo melodyjne piosenki były zdecydowanym walorem spektaklu.

Mimo że przedstawienie trwa godzinę, były momenty spadku napięcia i mniejszej dynamiki (a także niedopowiedzeń dramaturgicznych), co jednak nie wpłynęło na uważność dzieci. Zaciekawienie i pewnego rodzaju niecierpliwe czekanie na ciąg dalszy to zdecydowane plusy na korzyść realizatorów. "Baloniarze" to dobry przykład wysmakowanego teatru dla dzieci.

Katarzyna Wysocka
Gazeta Świętojańska
19 kwietnia 2017
Portrety
Joanna Zdrada

Książka tygodnia

Kto ukradł jutro?
Wydawnictwo ALBUS
Olga Ptak

Trailer tygodnia