Bardzo kruchy lód

"Królowa Śniegu" - reż. Robert Drobniuch - Teatr Lalki i Aktora Kubuś w Kielcach

Kay i Gerda to przyjaciele. Znają się od zawsze i na zawsze - poprzysięgli sobie wierność. „Będę twoim przyjacielem, jak stąd do końca świata", czas pokazał, że wypowiedziane przez bohaterów słowa nie pozostały względem nich obojętne.

„Królowa Śniegu" to baśń która może swą treścią przerazić, co najdziwniejsze nie dzieci, do których jest adresowana, a dorosłych. Jednak strach nie zwalnia z nieczytania baśni, podobnie jak ilość naszych wiosen. Paradoksalnie to właśnie wiek, a właściwie jego upływ, weryfikuje opowieści. Te opowiadania, które nasiąknięte magią, tajemnicą i czymś, co, choć dobrze rozumiemy, chcemy, aby pozostało nie wytłumaczone, zachowują swoje piękno, gdy odczytane po latach otwierają przed nami nowy wymiar naszej świadomości.

To, co ujrzałam na kieleckiej scenie Teatru Kubuś nadal nie może opuścić mojej głowy. Minęło już trochę czasu od momentu obejrzenia spektaklu, jednak nadal jest on przed moim oczami. Na pewno duży wpływ na to miała scenografia autorstwa Anny Chadaj i wizualizacje przygotowane przez Krzysztofa Kiziewicza. Te dwa elementy tworzyły ze sobą spójną całość. Widać dobrą współpracę i nić porozumienia pomiędzy autorami scenografii i wizualizacji, gdyż śmiało można było odnieść wrażenie, że przygotowała je jedna osoba.

Również obsada „Królowej Śniegu" świetnie odnalazła się w charakterze swoich postaci, pokazując jednocześnie na jak dobrym poziomie umieją sobie partnerować. Aktorzy w swojej grze pokazali także, jak świetnie odnajdują się na scenie i znakomicie radzą sobie z rekwizytami.

„Królowa Śniegu" nie jest spektaklem ubranym w ferie kolorów, jednak to nie odbiera mu świetnego efektu wizualnego. Kolory, jeśli wykorzystane, to zdawkowo, w konkretnych elementach (kwiatowy ogród czy kostium róży). Część spektaklu (podróż Gerdy, królestwo Królowej Śniegu) jest utrzymana w tonacji jasnego granatu, co sprawia, że czujemy się jak byśmy zimowym wieczorem wędrowali pośród nieznanego. Dodatkowym atutem były światła, które delikatnie i jednocześnie stanowczo nadały całości ostrości.

Pomimo tak świetnego odbioru całości spektaklu pozostaje niedosyt względem kostiumów. O ile projekcje (choć to najbardziej uwspółcześniony element przedstawienia) oddawały wrażenie naturalności i płynności, tak kostiumy były zbyt nowoczesne, odnosi się to przede wszystkim do tytułowej Królowej Śniegu. Oczywiście cały spektakl był bardzo współczesny, więc taka stylistyka kostiumów nie powinna razić. Jednak według mnie zbyt nowoczesna wersja sztuki może spowodować jej zdewaluowanie. Odpowiednie wyważenie poszczególnych składowych części spektaklu jest bardzo trudnym zadaniem, jednak czasem trzeba zaryzykować – postawić na własną wizję. Nie tworzyć mając upodobanie widza z tyłu głowy. To trudne, ale możliwe. Jednak tym razem lód okazał się w niektórych miejscach zbyt kruchy.

Maria Wojtyszko, która jest autorem sztuki bardzo sprawnie pokierowała językiem bohaterów, który stał się bliski językowi adresatów spektaklu, czyli dzieciom. W połączeniu z reżyserią Roberta Drobniucha, na scenie Teatru Kubuś został pokazany spektakl trafiający do swoich odbiorców.

Hans Christian Andersen pisząc tę historię nie inspirował się opowieściami czy przekazami ludowymi, (w przeciwieństwie do innych swoich baśni), ale własną wyobraźnią. „Królowa Śniegu" to dosłownie i w przenośni zimna kraina, skuta lodem. Pomimo iż zakończenie spektaklu jest pełne szczęścia bohaterów, to nadal pozostaje oprószone szronem. Czy następuje odwilż? To nie ta bajka.

 

Katarzyna Prędotka
Dziennik Teatralny Kielce
27 lutego 2014
Portrety
Robert Drobniuch

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...