Baron cygański, splendor podlaski

"Baron cygański" - reż. Maria Sartova - Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Nowoczesny i elegancki gmach Opery Podlaskiej skrywa bajkowe wnętrze. Przestronne rzędy drewnianych, miękko wyściełanych zielonych foteli jakby zapraszały widzów do magicznego świata operowych baśni.

Jeśli do dyspozycji audytorium oddamy jeszcze wyborną muzykę Johanna Straussa pod kierownictwem muzycznym świetnego polsko-libańskiego dyrygenta, Bassema Akiki, przepis na sukces jest niemal gwarantowany. Lecz na wspaniałą inscenizację „Barona cygańskiego", którą Opera i Filharmonia Podlaska zainaugurowała tegoroczny sezon, składa się o wiele więcej znakomitych komponentów.

Reżyserka Maria Sartova umieściła we współczesnej, nieco groteskowej przestrzeni tę prostą opowieść o miłości, namiętności, o ukrytym skarbie, o marzeniach i o wojnie. W jej interpretacji „Baron cygański" to prawdziwie ponadczasowa baśń, gdzie, co prawda, istnieją konflikty pomiędzy sąsiadującymi ze sobą we wspólnej ojczyźnie Węgrami a Cyganami, czasem nawet trzeba złapać się za łby, czasem sąsiad okradnie sąsiada, czasem dziewczyna przyprawi rogi narzeczonemu, lecz najważniejszą wartością pozostaje miłość, i to ona zwycięża. Reżyserka bawi się konwencją starych zamków i wojskowych orderów, aby poprzez nawiązania do współczesnego kina i mediów wygubić perspektywę dziewiętnastowiecznej Austrii, i przenieść bajkę o miłości i tolerancji do uniwersalnego świata.

Obsada jest znakomita, poczynając od niezrównanej Anny Lubańskiej w roli starej Cyganki, Czipry. Lubańska po prostu świetnie się bawi na scenie, w swoim wspaniałym stroju, z nonszalancką fajką w ustach. Jednocześnie postać, którą stworzyła, jest pełna ciepła. A głos? wiadomo. Poziom światowy.

Znakomity jest także Sławomir Naborczyk w tytułowej roli barona Barinkaya. Brawurowo wyśpiewuje choćby walca „Wielka sława to żart", czyli, jak mawiał Bogusław Kaczyński, „najsławniejszą arię tenorową, jaka istnieje w operetkowej literaturze". Towarzyszy mu świetny – jak zawsze pod kierownictwem Violetty Bieleckiej – chór, profesjonalny we wszystkich skomplikowanych wokalnie i aktorsko scenach.

Johann Strauss nie poprzestał na kreowaniu przepięknych melodii, stawiał śpiewakom nadzwyczaj wysokie wymagania. Doskonale poradziła sobie z nimi bardzo młoda, lecz już doświadczona sopranistka, Adriana Ferfecka, zachwycająca w roli księżniczki Saffi. Jej idealnie czysty i pełen wyrazu głos oszałamia w solowych partiach, idealnie współbrzmi w ensembleach i góruje nad wszystkimi w scenach zbiorowych. W dodatku oboje odtwórcy zakochanej pary mają świetną prezencję sceniczną. I te kostiumy!

Remigiusz Łukomski jako cwany parweniusz, Żupan, jest fenomenalny – jego kreacja jest niezrównana nie tylko dzięki umiejętnościom wokalnym, lecz także aktorskim. To wielki talent komediowy. Wspaniałym, brzmiącym, wyrazistym barytonem i doskonałą prezencją dysponuje Arkadiusz Anyszka występujący jako generał Homonay. Na szczególną pochwałę spośród solistów zasługuje także Maria Domżał w roli Arseny.

Przedstawienie barwnej cygańskiej społeczności jest wyjątkowe w świecie opery – oprócz omawianego dzieła spotykamy ją tylko w „Carmen". Cyganie Schnitzera i Straussa są prości, ale honorni. Wiedzą i czują więcej. Są nie tylko zwykłymi ludźmi, cierpiącymi strach, pragnącymi spokoju, patriotami i chrześcijanami – „jak my" – , lecz mają także dostęp do innej duchowości, tej tajemnej, przenikającej sny, opowiadającej przyszłość, konsekwentnej, sprawiedliwej i nieubłaganej. Wzruszający jest wątek przedstawienia obrzędu zaślubin w cygańskiej społeczności, gdzie pielęgnuje się, jak we wszystkich pierwotnych kulturach świata, dziewictwo niezamężnych panien, i, aby zostać mężem i żoną, wystarczy spędzić ze sobą noc. Zakochani po uszy Barinkay i Saffi odpowiadają stróżom moralności, że tak, są małżonkami, bo leśne dzwoneczki grały im do ślubnej mszy, a świadkiem była noc. Ten głos brzmi zadziwiająco świeżo i autentycznie we współczesnym świecie. Obrzędy i moralność, tytuły i uznanie z zewnątrz – to wszystko jest bardzo ważne. Ale najważniejsza jest miłość.
Całości dopełniają doskonale skomponowana scenografia – bardzo nowoczesna, bawiąca się konwencją kinematografii, bilbordu i popkultury, lecz spójna i adekwatna do treści operetki. To zasługa duetu Damiana i Eliasza Styrny. Zaś kostiumy to istna uczta dla oka – Anna Chadaj perfekcyjnie zobrazowała rozmaite światy: Cyganie są kolorowi i posuwiści, wieśniacy biali i brązowi, żołnierze – prężni i na zielono, a nowobogaccy hodowcy świń – różowi, i noszą falbany!

Niezwykle istotną wartością dodaną doborowej obsady „Barona cygańskiego" jest to, że stworzyła go bardzo zgrana ekipa. Ci ludzie się lubią – to widać i słychać. Jedźcie więc do Białegostoku. Warto.

Baron Cygański
Operetka w trzech aktach
Muzyka: Johann Strauss syn
Libretto: Ignaz Schnitzer na podstawie noweli „Sáffi" Móra Jókaia
Przekład polski libretta: Krystyna Chudowolska
Opracowanie libretta: Maria Sartova
Prapremiera w Wiedniu: 24 X 1885
Opera i Filharmonia Podlaska – premiera: 13 IX 2019
Kierownictwo muzyczne: Bassem Akiki
Reżyseria: Maria Sartova
Scenografia, animacje: Damian Styrna
Multimedia, animacje: Eliasz Styrna
Choreografia: Jarosław Staniek, Katarzyna Zielonka
Kostiumy: Anna Chadaj
Reżyseria świateł: Maciej Igielski
Kierownik Chóru: Violetta Bielecka
Asystent kierownika muzycznego/Dyrygent: Rafał Kłoczko
Asystent reżysera: Justyna Schabowska
Dyrygent Chóru Dziecięcego: Ewa Barbara Rafałko

Agnieszka Kledzik
Dziennik Teatralny Białystok
22 października 2019
Portrety
Maria Sartova

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski