Bawi, uwrażliwia i edukuje

"Powrót mamuta" - reż. Radosław Kasiukiewicz - Wrocławski Teatr Lalek

Idea teatru ulicznego realizowana przez wrocławski Bajkobus to wprost wymarzona forma sztuki dla małego widza - daje mu możliwość spontanicznej interakcji z aktorem i swobody odbioru, nie dyskryminuje go ze względu na nadpobudliwy charakter

Uliczne widowiska Bajkobusu już trzeci rok pobudzają wyobraźnię młodej publiczności i współtworzą krajobraz miasta. Realizują też misję specjalną na rzecz rozwoju kultury lokalnej – poprzez inspirowanie się wrocławskimi legendami oraz promowanie ich w Polsce i zagranicą. Tym razem ruchoma scena Wrocławskiego Teatru Lalek przenika przestrzeń miejską z baśniowym spektaklem pt. „Powrót mamuta” (reż. Radosław Kasiukiewicz). Historia to pogodna, a poważna zarazem, ponieważ traktuje o obudzonym z hibernacji mamuciątku, które podejmuje się odnalezienia rodziców. Trud to jednak nie lada, aby we współczesnych czasach mamut spotkał drugiego mamuta, dlatego poszukiwania te obfitują w barwne perypetie przyprawione dużą dawką ciepłego, a czasem absurdalnego humoru.

Atutem przedstawienia są przede wszystkim temperamentne postaci, z których każda odznacza się jakimś nietypowym „kuku na muniu”. Będzie więc, między innymi, Słonica zajmująca się baletem, Fryzjer czatujący na sierść mamuta, a także postać z lokalnego folkloru: Krasnal. Dość długą listę  bohaterów „obsługuje” zaledwie trójka aktorów, a mimo to udaje im się wykreować wyraziste osobowości: tak w sztuce animacji, jak w grze aktorskiej.  Szczególną maestrią wyróżnia się energiczna Patrycja Łacina-Miarka – sugestywnie animuje chłopca, rastafarianina oraz uwodzicielską Słoninkę – partnerkę tytułowego bohatera, i za każdym razem buduje zupełnie inną, a jakże charakterystyczną postać.

Za pomocą tego fantastycznego i magicznego anturażu twórcy spektaklu przemycają wartości rodzinne i partnerskie, a nawet przeprowadzają krótką, a zabawną lekcję z etykiety kulturalnej o tym, co można, a czego nie wolno mówić płci pięknej. Puszczają także oczko do tych, którym język polski sprawia pewne trudności – o tym, że mowa polska do najłatwiejszych nie należy, doskonale wiedzą włoscy kuglarze czy rosyjski magik. Takie elementy fabularne sprawiają, że spektakl nie tylko bawi, ale przez tę rozrywkę także uwrażliwia i edukuje. Optymistyczny finał spektaklu kończy się mocnym akcentem, który porywa dzieciaki do tańca, ale i zachęca do kontaktu z atrakcyjnymi lalkami oraz włochatymi mamutami. Całość jest w stanie zadowolić nie tylko dziecko, ale i rodzica, który nie raz uśmiechnie się a to z gry słów, ludzkich charakterów, a także żywych reakcji swoich pociech.

Warte podkreślenia jest także techniczne przygotowanie widowiska – spektakl został efektownie wkomponowany w przestrzeń wrocławskiego rynku i dostosowany do jej warunków. Dobrą widoczność zapewnia animowanie lalek na dużej wysokości, często na dachu bajkobusu, choć postaci poruszają się tak dynamicznie, że miejsce akcji zmienia się co rusz. Metamorfozom ulega także przestrzeń sceniczna, która przekomponowywana jest na naszych oczach a to na piekarnię, salon fryzjerski, aż wreszcie – w cyrk, dzięki któremu realizowana jest koncepcja teatru w teatrze. Te przekształcenia scenograficzne współgrają z wartkim tempem akcji i przyciągają uwagę małego, a przecież wybrednego widza. To utrzymanie kontaktu z widzem dokonuje się za sprawą prostych, ale sugestywnych środków wyrazu, choć prym wiodą piosenki wykonywane przez aktorów przy żywiołowej muzyce Piotra Barona. Warto zatem śledzić trasę Bajkobusu, aby wyjść na spotkanie Mamuta i jego przyjaciół. Tym bardziej, że spektakle plenerowe budują emocjonalną więź między człowiekiem i miejscem wydarzenia, a sentyment do miejsca zamieszkania kształtuje również patriotyzm lokalny. Zdaje się, jakby taka właśnie idea teatru powszechnego (z jednej strony darmowego, z drugiej – zaspokajającego gusta ludzi w różnym wieku) i społecznego stanowiła fundament działalności Wrocławskiego Teatru Lalek i była inspiracją do powołania Bajkobusu. Taka koncepcja realizowana była choćby przez serię opowieści Mariusza Urbanka opartą na wrocławskich legendach. Czyżby zatem Bajkobus realizował postulat pracy u podstaw? Zdaje się, że jak najbardziej. W zeszłym roku artystyczne znaczenie wrocławskiej sceny objazdowej zostało uznane za Najważniejsze Teatralne Wydarzenie Roku 2009. W tym roku nadszedł chyba czas, aby doceniono jej  wartość społeczną. Tym bardziej, że Bajkobus poszerzył zakres swojego działania, stając się uczestnikiem akcji rewitalizacji wrocławskich terenów parkowych „Wrocławianie na polanie”.  

Ilona Matuszczak
Dziennik Teatralny Wrocław
7 czerwca 2010

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia