Bazan przemówił

"Król Olch" - reż: Ewa Wyskoczyl - Teatr Za Lustrem i Teatr Maat

Tomasza Bazana, lubelskiego mistrza teatru ruchu i jednego z najlepszych w Polsce tancerzy butoh, najwyraźniej coraz bardziej pociąga świat scenicznego słowa. Artysta na razie zaledwie ociera się o niego, ale ciekawe, co będzie dalej.

W styczniu premierę miał spektakl "Wake Up in the Evening" - pierwsze (nie licząc work in progress "Idiota albo Trans") przedstawienie prowadzonego przez Bazana Teatru Maat Projekt, w którym pojawiło się słowo mówione. Wprawdzie nie dialogi, tylko monolog i słowo czytane, i nie w wykonaniu samego lidera, ale był to ważny przełom, świadczący o dążeniu do poszerzenia środków wyrazu o tę sferę. 

Teraz Bazan wystąpił w spektaklu "Król olch", wyreżyserowanym przez liderkę tarnogórskiego Teatru ZL Ewę Wyskoczyl, i jeszcze bardziej zbliżył się do konwencji teatru dramatycznego. Tym razem nawet wypowiada trochę słów, choć generalnie pozostaje w swojej grze przede wszystkim aktorem tańczącym. 

"Król olch" Teatru ZL i Teatru Maat Projekt jest ciekawym eksperymentem formalnym, w którym połączone zostały w dość przekonywującą całość dwie pary odmiennych światów artystycznych - poezja (tytułowa ballada Johanna Wolfganga von Goethego) i proza (fragmenty prozy Mirona Białoszewskiego ze zbioru opowiadań "Szumy, zlepy, ciągi") oraz aktorstwo dramatyczne (Piotr Trojan kreujący rolę chłopca) i teatr ruchu (Tomasz Bazan wykonujący rolę mężczyzny). 

W jednej ze swoich warstw spektakl pokazuje, jak wielką moc może mieć słowo. Może zafascynować aż do opętania swą poetycką atrakcyjnością. Może być środkiem wabiącym drugiego człowieka. Może też stanowić siłę ogłupiającą, kiedy powtarza się komuś w kółko jakieś banały. Może być też bronią podporządkowującą drugiego człowieka, jeśli odpowiednio poda się komendy. 

Grany przez Bazana mężczyzna, uosabiający w spektaklu siłę fizyczną (ale też trochę romantyzm) i początkowo dominujący nad chłopcem aż do przekroczenia granicy jego intymności, wyzwala w nim słowną bestię i w końcu staje się uległym automatem powtarzającym strzępy słów i karnie wykonującym polecenia. 

Warto było zaliczyć "Króla olch" Wyskoczyl już choćby po to, żeby zobaczyć i usłyszeć Bazana przekraczającego kolejny próg scenicznej drogi.

Jacek Szymczyk
Dziennik Wschodni
30 marca 2010

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...