Bestia pod skórą

"Bóg mordu" - reż. Izabella Cywińska - Teatr Ateneum w Warszawie

Yasmina Reza zasłużenie cieszy się opinią nad wyraz sprawnej dramatopisarki, która misternie konstruuje swoje sztuki, ale również potrafi postawić przed człowiekiem lustro. To, co się w nim zobaczy, niekoniecznie bywa przyjemne

Tak jest z "Bogiem mordu", na pozór konwencjonalnym spotkaniem rodziców dwóch chłopców, z których jeden (syn gospodarzy) poważnie ucierpiał skatowany przez drugiego. Rodzice próbują porozumieć się w kulturalnej atmosferze, popijając kawę i smakując wypieki pani domu, ale okaże się, że spotkanie odbiega od początkowego zamysłu, spod skóry wyłażą bestie. Nic nie jest jednak z góry przesądzone, sojusze w narastającym konflikcie zmieniają się błyskawicznie, powstają i rozpadają się tymczasowe koalicje. Tak czy owak to, co zakryte, okazuje się nie takie miłe, choć chwilami nieodparcie śmieszne.

Izabella Cywińska poprowadziła sprawozdanie z tego rautu mistrzowsko, a aktorzy nie tylko nasycili postacie zewnętrzną rodzajowością, lecz także wydobyli z nich nieoczekiwane tony. Krzysztof Tyniec, grający zadowolonego z siebie przeciętniaka, pokazuje, że jego bohater dobrze wie, kim jest, i że taką rolę świadomie, choć nie bez goryczy obrał. Artur Barciś jako adwokat wplątany w dwuznaczne interesy firmy farmaceutycznej, przytroczony do komórki pracoholik, jest bezradnym urazowcem, a jego żona w wykonaniu Barbary Prokopowicz tylko czyha, by zadać mu bolesny cios. Także pani domu Sylwii Zmitrowicz wcale nie jest taka, jak się wydaje, i wypełza z niej kobieta z problemami.

Siły przedstawieniu dodaje przestrzeń zaaranżowana przez Marcina Stajewskiego, który usadził widownię ze wszystkich stron, nadając scenie charakter ringu. Jest to zresztą obiecujący powrót do sceny ronde, jaką była Scena 61 na początku, z czasem zamieniona na zwykłą mieszczańską scenkę, tyle że malutką. Ale to przedstawienie nie tylko zabudową przestrzeni przypomina "stare, dobre czasy" - widać, że Ateneum łapie drugi oddech, wracając do stylu, który nadał temu teatrowi przed laty Janusz Warmiński.

Tomasz Miłkowski
Przeglad
5 stycznia 2011

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...