Bez instrukcji obsługi

"Tryptyk Biblia. Rdz 1-50" - reż. Michał Zadara - Nowy Teatr w Warszawie

Kiedy byłam dzieckiem, mama często czytała mi bajki. Po latach dowiedziałam się, że najbardziej okrutne czy straszne, w jej ocenie zbyt mocne dla dziecka, fragmenty zastępowała wymyślonymi zdarzeniami. W „Tryptyku. Biblii" nikt tak nie robi. S

Spektakl Zadary jest skierowany do dzieci, ale nie jest to ocenzurowane wersja: Biblia light. Nie ma miejsca na infantylizm czy zdrobnienia. Sam tekst jest odczytany bardzo dosłowne. Interpretacja jest ograniczona do minimum. Nie tłumaczy się znaczenia symbolicznego, kontekstów badań archeologicznych, czy norm obyczajowych tamtych czasów. W tej formie historie Biblijne mogą zadziwiać. Niewiele osób spodziewa się zabójstw z zazdrości, surogatki, targowania się z Bogiem czy proponowania własnych córek jako okup.

„Tryptyk Biblia. Rdz 1-50" to podzielona na trzy części adaptacja Księgi Rodzaju czyli pierwszych pięćdziesięciu (z wyłączeniem tych od 25 do 37) rozdziałów Biblii. Jej odbiorcami docelowymi są równocześnie dzieci i dorośli. Dodatkowo, a może to być interesujące dla reprezentantów wszystkich pokoleń, również na scenie obok profesjonalnych aktorów widzimy dzieci: najmłodsza aktorka, Maja Amsterdamska to dziewczynka w wieku ośmiu lat. Twórcy wierzą, że opowieści biblijne mogą być przestrzenią do spotkania nie tylko międzypokoleniowego, ale również międzynarodowego i międzywyznaniowego. W dążeniu do uniwersalności zapraszają do współpracy reprezentantów różnych religii i światopoglądów, Polaków i obcokrajowców.

W pierwszej części (rozdziały od 1 do 11) jest widzowi proponowany udział w twórczym szale przy udziale farb i kartonu, czyli w stwarzaniu świata. Stwarzanie odbywa się bardzo dynamicznie i w pośpiechu (w końcu sześć dni to niezbyt dużo). Wszystkim dowodzi Bóg, grany przez skupioną i surową dziewczynkę. Kreatywna zabawa natychmiast wciąga dzieci, dorosłych natomiast wciąga powoli, bo dorosłym, jak to dorosłym, nie wszystkim starcza otwartości by dać się ponieść zabawie. W drugiej części (rozdziały od 12 do 25), która jest słuchowiskiem i jest to ten rzadki moment, kiedy ani od dorosłych ani od dzieci niczego się nie wymaga (żadnej aktywności); każdy, komu starczy wyobraźni, może przenieść się do świata biblijnych opowieści i poczuć się, jak gdyby słuchał ich pod rozgwieżdżonym niebem, siedząc na prawdziwej pustyni obok ogniska i namiotu. Trzecia część (Rdz. 37-50) też dzieje na pustyni. Forma jest jednak bardziej urozmaicona: pojawiają się elementy teatru cieni i muzyki alternatywnej. Dodatkowo ta część wyróżnia się dużą dawką luzu i poczucia humoru w wykonaniu rozczulających wrażliwością sceniczną najmłodszych aktorów.

Biblia jest dla Zadary zbiorem fascynujących opowiadań o ludzkich wyborach i o tym, że żaden Bóg nie zwalnia z ich konsekwencji. Bohaterowie są targani namiętnościami, powodowani gniewem czy głupotą, inni ponad wszystko stawiają wierność Bogu i jego przykazaniom, jedni i drudzy są zaplątani w trudne sytuacje, a ich decyzje mogą się wydawać szalone, jak np. ta o złożeniu syna Izaaka w ofierze, podjęta przez Abrahama. Można się z nimi utożsamiać, współczuć im, a nawet czuć niesmak z powodu ich zachowania. Szczególnie cennym, bo trochę antysystemowym, jest współczucie dla ofiar kar boskich. Adam i Ewa, potem Kain, jakoś tak wydają się Bogu ducha winni. Może byli po prostu naiwni? Pomyśli widz: byli tylko ciekawi? Co oni mogli wiedzieć? Nie mieli przecież okazji uczyć się na cudzych błędach! Boska sprawiedliwość jest jakaś niezrozumiała, zbyt okrutna, bezkompromisowa. Szczególnie dla wychowanych w tradycji katolickiej, w której mówi się raczej o wybaczeniu niż o karze i boskim gniewie.

A jednak w Biblii to nie Bóg jest przyczyną ludzkiej klęski, w przeciwieństwie do tragedii greckiej, gdzie to fortuna przesądza o szczęściu i przekleństwie, w Księdze Rodzaju to człowiek decyduje o swoim losie, chodź nie zawsze chcą to przyznać zarówno bohaterowie jak i publiczność. W prawdzie w naszym dzisiejszym świecie jesteśmy bardzo świeccy i oficjalnie rzadko kto wierzy w błogosławieństwo lub przekleństwo, ale czy przypadkiem nie zdarzy się nam usłyszeć „Bóg tak chciał", gdy dotknie sąsiada tragedia? Nie wierzymy, że coś jest nam pisane w gwiazdach? Albo bardziej wprost: czy mamy odwagę stawić czoła prawdzie o tym, że każdy żyje na własny rachunek, a, wbrew naszym pragnieniom, nikt nie otrzyma instrukcji obsługi dotyczącej życia?

Biblia, jak mówi Zadara, jest tak ważna, ponieważ może być przestrzenią dialogu na tematy trudne i ważne, i właśnie dlatego reżyser stara się przekazać w spektaklu jak najbardziej bliską oryginałowi (chodź w języku polskim), ponad podziałową (czerpie z tradycji żydowskich, chrześcijańskich i muzułmańskich), wolną od kluczy interpretacyjnych, treść ksiąg tak ważnych dla dużej części kultur świata nowożytnego.

Monika Stryjewska
Dziennik Teatralny Warszawa
3 stycznia 2019
Portrety
Michał Zadara

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia