Bez seksu – czy to możliwe?

„Bez seksu proszę"- reż. Janusz Szydłowski – Krakowski Teatr Variété – 28.11.2021r.

Jest to brytyjska farsa napisana przez dwóch mistrzów tego gatunku: Anthony'ego Marriott'a oraz Alistaira Foota. Jej premiera odbyła się w 1971 roku w Londynie i przez następne szesnaście lat zagrano ją aż siedem tysięcy razy.

 

Na początku wszystko wygląda ładnie, prosto. Jest młode, dopiero co po ślubie małżeństwo, które bardzo się kocha. Pojawia się też matka młodego męża, ku rozczarowaniu swojej synowej. Kłopoty pojawiają się wraz z doręczeniem pierwszej paczki, którą odbiera przyjaciel małżeństwa. Po odkryciu zawartości paczki zaczyna się panika i szukanie rozwiązania, by jak najszybciej się jej pozbyć i to w taki sposób, by nikt się nigdy o niej nie dowiedział. Problem polega na tym, że nie da się pudełka tak łatwo pozbyć, a do tego pojawiają się kolejne paczki, za każdym razem większe. Co ciekawe, całą winę małżeństwo próbuje zrzucić na biednego przyjaciela.

Scenografia Anny Sekuły od momentu rozsunięcia kurtyny zadziwia. Widownia wzdycha na jej widok. Pomieszczenia mieszkania są bardzo blisko siebie, ale nie sprawia to wrażenia ciasnoty. A wszystko przez żywe barwy scenografii. Jedynie kanapa jest w stonowanym, beżowym kolorze. Każde pomieszczenie ma inny kolor ścian. Kuchnia jest różowa, salon jest pomarańczowy, wejście na górę do sypialni niebieskie. Zielony gabinet i błękitna sypialnia gościnna odkrywają swoje kolory wraz z otwarciem drzwi. Barwy scenografii są tak samo żywe jak dynamicznie przedstawiana jest historia. Uroku dodaje duża lampa nad sceną w kształcie rombu. Światła są przyciemniane, kiedy przyjaciele otwierają nowe paczki lub szukają pomysłu na rozwiązanie problemu, co podkreśla klimat akcji.

Na szczególną uwagę zasługują kostiumy, zaprojektowane również przez Annę Sekułę. Mocno różowa sukienka Frances – młodej żony, jest odzwierciedleniem jej uroczego charakteru i próbuje podkreślić jej „niewinność". Zdumiewające są przede wszystkim stroje Eleanor, czyli teściowej Frances. Pierwszy strój jest jasnozielony - oddaje energię kobiety, jaką emanuje oraz potrzebę zwracania na siebie uwagi. Następny jest jasnoróżowy, co wiąże się z chęcią spodobania się Bromheadowi. Niebieski kolor kreacji Eleanor odzwierciedla jej spokój, kiedy szykuje się do wyjścia do teatru z Bromheadem. Gdy na scenie pojawia się w złotej cekinowej sukni, ze złotym kapelusikiem oraz pomarańczowymi rękawiczkami, widownia nie kryje podziwu: pojawiają się westchnienia zachwytu i gwizdy. Jej ostatnia kreacja to seksowna czerwona koszula nocna z czarną narzutką, co świadczy o jej gotowości do spędzenia wspólnej nocy z panem Bromheadem. Ciekawe są również stroje Dam lekkich obyczajów. Najpierw długie szare płaszcze skrywające tajemnicę, potem czarne erotyczne stroje, które zostają zmienione na białe. W kostiumach mężczyzn uwagę zwracają głównie kolorowe, zabawne skarpetki przyjaciela małżeństwa – Briana, pasujące do jego osobowości.

Choć muzyka w spektaklu jest lekka, dodająca komizmu, to dodaje też tajemniczości, podsycając atmosferę. Na końcu rozgrzewa i jeszcze bardziej podnosi na duchu piosenka, śpiewana przez całą obsadę. Wszystko dzięki Ignacemu Matuszewskiemu, twórcy produkcji muzycznej oraz udźwiękowienia.

Nie ma postaci, która nie bawiłaby widowni. Młode małżeństwo: Frances i Peter Hunter (Adrian Budakow i Aleksandra Konior-Gapyś) wywołuje sympatię poprzez to, jak dobrze się dogadują i potrafią współpracować na swoją wspólną korzyść. Lecz im bliżej końca, tym bardziej ich działania i zachowanie są irytujące, przede wszystkim ze względu na Briana, Bogu ducha winnego. Dominik Mironiuk w dynamiczny i komiczny sposób przedstawia, jak z sympatycznego oraz pozytywnego młodego pracownika Brian staje się ofiarą upartego małżeństwa, które za wszelką cenę chce pozbyć się pornografii, jaką dostali w paczkach. Gwiazdą wieczoru jest oczywiście Eleanor Hunter, grana przez Katarzynę Galicę. Jej postaci towarzyszy pan Bromhead, czyli Marcel Wiercichowski, dla którego i przy którym Eleanor tak błyszczy na scenie. Sympatię budzi postać pana Needhama (Krzysztof Jędrysek), szczególnie, kiedy pada ofiarą dwóch prostytutek, a te z kolei również są ofiarami całego zamieszania. Te dwie postaci są ciekawie przedstawione: przypominają tajne agentki. I jak agentki demaskują pana Bromheada, którego znają i który (jak się okazuje) sam korzysta z ich usług. Postać Karola Wolskiego – Nadinspektor Paul jest kluczowa, ponieważ to ona odpowiada nam na pytanie: Czy można uniknąć seksu, pornografii? Otóż nie można, dlatego że sam Nadinspektor zaprasza Petera Huntera na męski wieczór, podczas którego wyświetlane będą filmy skonfiskowane przez policję, czyli pornograficzne kasety wideo, jakie małżeństwo dostało w drugiej paczce.

Dlaczego farsa została przedstawiona na scenie teatru muzycznego? Między innymi dlatego że dla reżysera „farsa jest jak muzyka". Inaczej opowiada różne, ważne historie, które docierają do nas na swój wyjątkowy sposób. Spektakl jest grany dynamicznie, jest pełen emocji, ale przyjemny. Widownia bardzo dobrze się bawi, reaguje śmiechem lub zachwytem. Historia opowiedziana jest dosyć nowocześnie, co potwierdza, że temat pornografii, próba jej pozbycia się lub oglądania jest aktualny i w pewnym stopniu trudny, ale często o takich rzeczach najłatwiej mówi sie, żartując.

Właśnie poprzez komedię najlepiej jest uświadamiać pewne rzeczy, problemy: morał zostaje w nas na długo.

Emilia Mirocha
Dziennik Teatralny Kraków
8 grudnia 2021

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia