Bez ukojenia

"Płatonow" - reż. Maja Kleczewska - Teatr Polski w Bydgoszczy

Mistrz z Taganrogu, Antoni Czechow, nie ma szczęścia do inscenizacji swoich dzieł. Polski (nie tylko zresztą) teatr umieszcza dramaty Rosjanina w sztywnej konwencji samowaru i znoszonych sukien, binokli i rewolwerów w szufladach. Sam autor podobno nie lubił naturalistycznych inscenizacji Stanisławskiego, dziś uważanych za sztandarowe w wystawianiu utworów pisarza

Bydgoski Teatr Polski postanowił uhonorować Rosjanina w sposób nowoczesny, inicjując projekt ,,Czechow saga”. Trzy sztuki - ,,Trzy siostry”, ,,Czajka” i ,,Płatonow”, wystawiane w miesięcznych odstępach i jednej scenografii, miały przynieść nowe sposoby odczytywania autora ,,Wiśniowego sadu”.

Projekt został zrealizowany, choć nie w formie, w jakiej życzyłby sobie zapewne dyrektor Paweł Łysak. Planowa premiera przeciętnych ,,Trzech sióstr” w reżyserii samego naczelnego TPB została skontrastowana z nagłym odwołaniem ,,Czajki” Wiktora Rubina – według plotek, inscenizacja ta skrajnie naruszała granice dobrego smaku, do czego dochodziła rzekoma samowolka reżysera ,,Cząstek elementarnych”. Pomysł wspólnej scenografii upadł ostatecznie przy premierze ,,Płatonowa” Mai Kleczewskiej, zrealizowanego literalnie na ostatnią chwilę przed lipcowym pierwszym pokazem.

Paradoksalnie, właśnie ostatni tytuł okazuje się największym artystycznym sukcesem projektu. Atmosfera pośpiechu doprowadziła do powstania wielu niedociągnięć w przedstawieniu, co nieoczekiwanie staje się jego olbrzymim atutem.

Kleczewska zamieściła dzieje bohaterów Czechowa na kameralnej, niemalże pustej scenie. Przestrzeń znaczą nieliczne przedmioty domowego użytku – lodówka, kanapa, stół, etc. Nienaturalne rozciągnięcie tego na całą długość sceny daje wrażenie wglądu w znajomy, choć inny świat. Inwersji ulega cały tekst. Początek bydgoskiego spektaklu wyznacza połowa jednoaktówki. Sonia (świetna Dominika Biernat) przybywa do Michała (dobry, choć nie do końca dźwigający główną rolę Mateusz Łasowski). Planowany wyjazd kończy się upokorzeniem kobiety. Już ten wstęp wyznacza charakter relacji Płatonowa z innymi postaciami. Zawsze ujawnia się tu swoiste dążenie, chęć pochłonięcia protagonisty. On sam wydaje się być jak dziecko, bezradny, bezczelny. Wszelkie chęci zbliżenia się, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, przypominają targanie się ptaków w klatce. Akt pierwszy kończy się ekstatyczną sceną orgii z Płatonowem w roli Bachusa.

Druga część to właściwy początek sztuki. Z jednej strony takie przestawienie scen może być odczytywane jako wykładnia problemu, a potem jego analiza. Akt wtóry widz mógłby postrzegać jako genezę katastrofy części pierwszej. Dlaczego doszło do rozpadu świata? Tu Płatonow jeszcze bryluje – razem z Saszą (rewelacyjna Marta Nieradkiewicz) tańczy do rytmu nuconej muzyki. Żona w końcu się męczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę męża. To kontynuacja transu części pierwszej. Kleczewska naszpikowała przedstawienie powtórzeniami. Okroiła ogromny przecież tekst, nasilając repetujące dialogi, pytania, świdrując rozchwianych emocjonalnie bohaterów Czechowa. Dramaturg Łukasz Chotkowski sięgnął pod tkankę rozgadanych w dramacie postaci i skumulował je w parunastu kwestiach. Przestawienie tekstu daje wrażenie niedomknięcia, powtarzalności. Czechow Kleczewskiej nie ma początku ani końca. Zgodnie z logiką swojej twórczości reżyserka kreuje rzeczywistość brutalną, ściśle biologiczną.

Centrum przedstawienia jest właśnie Płatonow. Nieprzypadkowo. Scena bachanaliów wskazuje jego szczególną rolę w stworzonym uniwersum. Kim zatem jest Michał? Obiektem ludzkich pragnień? Artystą? Prorokiem? Bogiem? Istotne jest, że on sam jest bezsilny. Nie jest w stanie podołać narzuconej mu roli. Szuka dialogu, ale ludzie widzą w nim tylko możliwość ucieczki od rutyny, dotychczasowego życia. Bydgoski ,,Płatonow” jest zatem opowieścią o kondycji ludzkiego ,,ja”, poddanemu prawom  natury, wymykającemu się spod kontroli, gdy budzą się dzikie emocje. Działaniem bohaterów, parciem ku Płatonowowi, kieruje jakaś dziwna siła – czyżby była to potrzeba boskości? Warto zwrócić uwagę, że w języku hebrajskim imię Michał oznacza ,,A któż jak nie bóg?”. Odrzucający religię XXI wiek pozostawił tylko pustkę. Czy więc, jak chciałby Feuerbach, wyjściem nie jest szukanie Boga w drugim człowieku? ,,Gdy człowiek uświadomił sobie, że to Bóg jest pięknem, dobrą, prawdą, sam poczuł się nędzarzem. Jeśli więc odrzuci wiarę w Boga, dostrzeże Boga w drugim człowieku i z nędzarza przemieni się w istotę dobrą” – to słowa filozofa. Kleczewska próbuje stworzyć nową humanistykę, opierając się na starotestamentowej niemalże realizacji Czechowa. Tylko czy człowiek gotowy jest na bycie Bogiem? Odwieczne dążenie jednostki do metafizyki zwykle przegrywa z biologizmem. Ubóstwienie jest równe miłości ducha – pożądanie to pragnienie cielesne. W niesamowitym misterium Kleczewskiej nie ma miejsca na głębokie, idealistyczne uczucie, bo ono samo pozostaje w sferze transcendencji. I to właśnie do Nieuchwytnego dąży człowiek. Miłość, rozdarta między prymitywnym pożądaniem a platonicznym zachwytem, staje się nową formą religii. Tylko na ile jesteśmy na to przygotowani?

Spektakl kończy się melancholijną sceną siedzących na kanapie Płatonowa i Doktora, przebranego w czerwoną sukienkę. Widz obserwuje palących powoli papierosy aktorów, gdy w tle leci schizoidalne ,,Cheers darlin” Damiena Rice’a. ,,Umieram, kiedy on przychodzi” – boskość wrasta w świadomość człowieka, nawet gdy dawny obiekt zainteresowania odchodzi w dal. Nie ma ucieczki od własnych pragnień – kwituje Kleczewska. Jej teologiczny traktat przypomina – jak napisał Jacek Wakar – raczej studium niż pełnoprawne przedstawienie, ale to właśnie ta specyfika ,,Płatonowa” nadaje mu niespotykany wcześniej ton. Czechow nie musi być wystawiany ,,po współczesnemu” – on współczesny po prostu jest.

Szymon Spichalski
Teatr dla Was
10 października 2011

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia