Bez wątpienia ciekawy

"Wątpliwość" - reż. Norbert Rakowski - Teatr Śląski w Katowicach, Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu

„Wątpliwość" w reżyserii Norberta Rakowskiego, będący koprodukcją katowickiego Teatru Śląskiego i opolskiego Teatru im. Kochanowskiego, wbrew pozorom nie jest spektaklem „po prostu" o pedofili w kościele z jednoznacznie osadzoną tezą, iż takie sytuacje mają miejsce i należy to potępiać. W rzeczywistości tematem przedstawienia jest ludzka podejrzliwość, łatwość, z którą przychodzi nam wysuwać pochopne wnioski i oskarżenia wobec innych.

Koprodukcja jest o tyle interesująca, że do samego końca pozostaje enigmatyczna dla widzów. Tekst Johna Patricka Shanleya nie daje jednoznacznych odpowiedzi, a w momencie kiedy wszystko wydaje się stawać jasne, pojawia się coś, co wyprowadza odbiorców na manowce. Niczym u Siostry Alojzy (Judyta Paradzińska), po początkowo stuprocentowej pewności następuje męcząca i przytłaczająca możliwość. W tak poważnej kwestii jak możliwa krzywda dziecka jednoznaczny, sprawiedliwy osąd jest pożądany, a o to trudno, kiedy nie ma dowodów. Wtedy pozostają tylko ludzkie domysły i intuicja. Te często zawodzą. Z tego powodu od widza wymagane jest ogromne skupienie i zwracanie uwagi na szczegóły. Żaden gest, tik nerwowy, spojrzenie nie może pozostać niezauważony.

Właśnie te szczegóły stanowią o porządnych, wywierających wrażenie kreacjach aktorskich. Każda postać ma coś swojego, osobistego, co zdradza ją w chwili, gdy na scenie robi się gęsto od zarzutów, argumentów i podejrzeń. Judyta Paradzińska wypada szczególnie zachwycająco w roli Siostry Alojzy. Opanowanie i bijąca od niej charyzma wywołują wrażenie bardzo silnej, idealistycznej jednostki, której mimo braku dowodów widz jest skłonny zaufać i rozumieć jej podejrzenia. Co więcej, jest to kreacja skomplikowana – jej surowe podejście do wychowania dzieci, chłodne traktowanie Siostry Jane (intrygująca postać Karoliny Kuklińskiej) jednocześnie mogą antagonizować bohaterkę, piętnując jej zastrzeżenia co do możliwego winowajcy, Księdza Flynna. Ten z kolei, zagrany przed Michała Rolnickiego, jest kolejną interesującą rolą. Choć wątpliwości Siostry Alojzy stawiają go w niekorzystnym świetle, Flynn stanowczo potrafi się jej postawić, zręcznie zasłaniając się logicznymi i zrozumiałymi wymówkami. To wywołuje zmieszanie u widza nie mogącego się zdecydować, po której stronie barykady się ustawić. W osłupienie wprowadza Pani Miller (Dorota Chaniecka), matka domniemanej ofiary, która oschle bagatelizuje problem z lęku przed reakcją swojego męża. Prezentuje jednak kolejny, konformistyczny punkt widzenia. Szkoda jednak, że jest to postać epizodyczna i aktorka nie ma za wiele czasu na scenie. Twórcy ograniczyli odbiorcy możliwość zrozumienia jest postawy.

Scenografia Marii Jankowskiej, połączona z wizualizacjami Bartka Wójcickiego wywołuje nieoczywisty, aczkolwiek rzeczywiście ciekawy efekt. Bohaterowie pozostają częściowo odizolowani od widowni przezroczystym materiałem naciągniętym na metalowe konstrukcje. Przez to jest jeszcze bardziej kameralnie, nieznośnie gęsto, w czterech ścianach materiałowego labiryntu. Wizualnie spektakl uzupełnia interesująca muzyka opracowana przez reżysera. Kostiumy Agnieszki Zawadzkiej wyraziście wpisują się we współczesną przestrzeń, jednak nie sposób doszukać się idei kryjącej się za doborem akurat takich kolorów mundurków sióstr.

Kameralne przedstawienie okazało się być angażującym doświadczeniem dla widowni. Napięcie od samego początku spektaklu rośnie, tym silniej oddziałując na odbiorców. Rakowski właśnie ich poddaje próbie. Wcale jednak nie zdradza im jak sobie z nią poradzili.

Jan Gruca
Dziennik Teatralny Katowice
27 czerwca 2019
Portrety
Norbert Rakowski

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...