Bezkompromisowe ciało Ifigenii

"i Ifigenia" - reż: Tomasz Bazan - CPP Maat Centrum Kultury w Lublinie

"i Ifigenia" Bazana to przede wszystkim humanistyczny, ocierający się o gigantyzm konstrukt performatywny. Znajdziemy w tym spektaklu dokładne wypełnienie luki pomiędzy tym, co zwykle nazywane teatrem dramatycznym i teatrem fizykalnym, tańca. Bazan w precyzyjny i umiejętny sposób, posiadając jakiś zmysł intuicji potrafi poruszać się po tych rejonach gromadząc niejako przed widzem istotne problemy, zjawiska i fakty.

Teatr Bazana nie jest prosty – z tego równania odpowiedź widz musi wyprowadzić sam – spektakl "i Ifigenia" doskonale wpisuje się w ten rodzaj dialogu z widownią. Formuła, którą obrał ten młody reżyser jest pozornie dość prosta: wszystkie tematy, cały zestaw środków formalnych, tekst, światło czy muzyka nie służy tylko do budowania nastroju i dramaturgii. Wszystkie te części składowe poruszają się jednak we właściwych sobie kierunkach, wyznaczając pewne tezy i dopiero po połączeniu ich razem można rozpocząć tyradę z dziełem Bazana. Minimalizm środków i oszczędne nimi operowanie zasadza niejako spektakl Bazana na gruncie teatru laboratoryjnego, poszukującego – jednak nie jest to żaden pozór, mający uatrakcyjnić ogląd całości. Zdarza się niezwykle rzadko aby tak prezentowany konceptualizm i czystość formy wywoływała żywe reakcje i emocje widza. Bazanowi udaje się to tylko dlatego, że jako reżyser ma świadomość, iż spektakl teatralny jako forma i tworzywo musi być przede wszystkim blisko człowieka -  tam też Bazan lokuje cały ciężar i próbę wyjścia widzowi naprzeciw. Niezwykłe w jego teatrze jest to, że miejsce dla siebie znajdzie wyrafinowany widz jak i ten nie obyty z teatrem eksperymentu – wydaje się że dla takiego reżyser również otwiera drzwi.

Tekst "i Ifigenii" jest w swoim założeniu prosty – opowiada historię zniszczonej intrygami rodziny. Reżyser podaje jednak z młodym dramaturgiem Szczepanem Orłowskim doskonale współczesny tekst, uniwersum ludzkich pragnień i cierpień, co sprawia, że sfera dramaturgii tego spektaklu może być i jest nam nieznośnie bliska. Scenografia pomimo swojej przenikliwej ascezy i gigantyzmu przez kilka prostych zabiegów, jak jeżdżący ołtarzo-materac, zatopione akwarium z łódkami, wyświetlania naturalistycznego video czy używanie polaroidów również sprawia, że minimalizm ten staje się smakowity, w pewnym stopniu ciepły i nie odpychający. Światło spektaklu skonstruowane jest jako suma całościowych planów, przypomina plany świetlne obrazów Velazqueza, wypełnia ten świat niejako od środka – poetyka ta jednak umiejętnie gaszona jest przez surowy, biały neon ciągnący się jak źródło przez całą przestrzeń. Ciało traktuje Bazan w sposób bezkompromisowy, nie daje się zwieść jakiejkolwiek próbie stosowania sztuczek technik tańca współczesnego – ten zabieg lokuje go w gronie najzdolniejszych polskich choreografów – sam będąc tancerzem z dużym doświadczeniem, szuka innych, niezbadanych rejonów fizyczności, które doprowadzić mogą go do gruntu realnego, autentycznego ruchu. Mistrzowskie dwie sceny, które otwierają i kończą spektakl, kiedy Piotr Trojan jako Ifigenia i Bazan, którego możemy rozczytywać jako emanację Ifigenii lub Tanathosa docierają do jądra tego ,do czego doprowadzić może kłamstwo, zdrada, manipulacja, niejako do samej esencji cierpienia.

Tomasz Bazan wpisał się niezwykle mocno w grunt teatru dramatycznego – udowodnił, że posiada znakomity warsztat i rzadko spotykane myślenie o ciele aktora, materii tekstu dramatycznego, który niemal jak ciało jest mu niezwykle bliski. Pewien sposób prowadzenia rytmu spektaklu, jego dramaturgii można szukać by pewnie w inspiracjach Bazana swoimi mistrzami jak Staniewski, Warlikowski czy Bausch – jednak zebranie ich w całość i uczynienie z tego nowej, żywotnej jakości każe go umieścić obok najzdolniejszych młodych reżyserów jak Rychcik czy Garbaczewski.

Marianna Maitzel
Teatr dla Was
18 lutego 2012

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia