Bezpieczny świat dla dzieci i dorosłych

"brzUCHO" - reż. Alicja Morawska-Rubczak - Wrocławski Teatr Lalek

"brzUCHO" w reż. Alicji Morawskiej-Rubczak we Wrocławskim Teatrze Lalek. Pisze Małgorzata Matuszewska w Polsce Gazecie Wrocławskiej.

Spektakle dla tzw. najnajów, czyli widzów w wieku od pół roku do trzech lat, stają się coraz modniejsze. W Warszawie podobno trudno się na nie dostać. Do Wrocławia ta moda także dotarła. I bardzo dobrze. Wrocławski Teatr Lalek pokazał w sobotę kolejny - po "Afrykańskiej przygodzie" i "Podłogowie" - spektakl dla najnajów.

Można tu bardzo łatwo ponieść spektakularną klęskę, wychodząc z założenia, że dziecko obejrzy z zaciekawieniem wszystko, co jest tylko kolorowe. Alicja Morawska-Rubczak, reżyserka, wraz z aktorkami:Aleksandrą Mazoń i Martą Kwiek, zadbały o najdrobniejsze szczegóły. Aktorsko rzecz jest świetna, więc oglądanie było przyjemnością także dla dorosłych widzów. Kolejny już raz okazuje się, że teatru - także tego dla dzieci - nie trzeba opakować w efekciarskie gadżety.

Wystarczą najprostsze przedmioty: wstążki zawiązane "na rybkę", dmuchane na scenie baloniki, miękkie, przyjazne niczym mamimy brzuch poduszki, wszystko w spokojnej, błękitnej scenografii.

I oczywiście wyczucie sytuacji, kiedy mały widz znienacka wbiega na scenę, aktorki muszą więc uważać, żeby nie wpadł prosto na nie. W tym teatrze "granie pod publikę" jest jak najbardziej na miejscu.

W "brzUCHU" nie ma historii fabularnej, nie ma dialogów. Za każdym razem przedstawienie może być trochę inne, bo przecież balonik wydaje dźwięki różniące się od siebie. Aktorki wyczarowują bezpieczny świat, a dorośli, pamiętający zabawy na podwórku z patykami, zamiast najnowocześniejszych zabawek, przypomną sobie, że w dzieciństwie najważniejsza jest prostota zabawy, bo to ona uruchamia wyobraźnię i pobudza do kreatywnego myślenia.

Dziewięciomiesięczny Jaś po raz pierwszy wybrał się w sobotę do teatru. - Wiedziałam, że jest ciekawy, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Od pierwszej chwili chciał wejść na scenę - śmiała się pani Anna, mama Jasia. - Jakaś dziewczynka obok zaczęła płakać, więc jej także się przyglądał, na szczęście później się uspokoiła - dodała.

Jasia najwyraźniej teatr zafascynował, skoro po premierze poszedł spać bez kąpieli.

Po spektaklu dzieci są zaproszone do wspólnej zabawy. Miło jest dotknąć poduszki i wejść do świata magii.

Małgorzata Matuszewska
Polska Gazea Wrocławska
12 września 2013

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia