Białe jest białe, a czarne jest czarne

"Jezioro Łabędzie" - Polski Balet Królewski

Do umysłu dziecka dociera najwięcej. Mózg jest spragiony i chłonny. Ciekawość zostaje zaspokojona i co najważniejsze przyswojona. Dorosła osoba może mieć z tym problemy, przysłony na receptorach, a komory pozamykane na klucz. Jednak wspomnienia budowane i zapamiętywane przez lata stają się narzędziem potrzebnym do odczuwania niektórych bodźców, do zwizualizowania określonych sytuacji.

„Jezioro Łabędzie" skomponowane przez Piotra Czajkowskiego jest chyba najgłośniejszym i najbardziej znanym repertuarem sztuki baletowej. Miłość Zygfryda (Arkadiusz Gumny) i Odetty (Stella Walasik) jest czymś bajkowym, magicznym, a jednocześnie niemożliwym do całkowitego zaspokojenia. Osiemnastoletni książę Zygfryd staje przed zadaniem, które zaważy na przyszłości nie tylko jego, ale także całego królestwa. Musi dokonać wyboru swojej życiowej wybranki, jednak jak zmusić serce do natychmiastowej miłości? 

Polski Balet Królewski jest jednym z najmłodszych zespołów baletowych w Europie. W jego skład wchodzą polscy, ukraińscy, japońscy oraz zachodnioeuropejscy tancerze, których mianownikami są pasja, świadomość własnego ciała oraz wysoki poziom techniczny widoczny na scenie. Nie dziwi więc fakt, że zespół ten sięgnął po baletowego majstersztyka i sprawił, że we współczesnych czasach, balet nadal pozostaje najwyższą formą sztuki, zawierającą taniec, muzykę, ale także istne, sceniczne przedstawienie.

Balet od samego początku zyskuje podziw wśród publiczności. Na piedestał wysuwa się gest solidarności z Ukrainą. Nie ma pochwały na agresję ze strony Rosji, nie ma zrozumienia na jej działania. Jest za to wizualizacja ukraińskiej flagi, odegrany hymn i pustość wszystkich wykupionych miejsc. Krzesła są puste, ponieważ każda z przybyłych osób stoi na baczność, z wytężonym słuchem i można by pomyśleć, że z niejakim wzruszeniem. 

Przedstawienie rozpoczyna się przy balowym akompaniamencie. Kostiumy oraz sceneria przypominają rodem te z „Księżniczki Łabędzi" w reżyserii Richarda Richa. Nie zadziwia mnie fakt, że na widowni zasiadła njamłodsza część społeczeństwa, ponieważ sama niejednokrotnie powracam do wspomnianej bajki. Pierwsze minuty spektaklu wprowadzają widza w bajkowy świat, w którym dochodzi jednak do zderzenia rzeczywistości z oczekiwaniami. Liczne księżniczki, by zdobyć uwagę księcia Zygfryda robią to, co wychodzi im najlepiej - tańczą. Widać jednak, że o wykonaniu polecenia matki nie ma mowy. Książę wraz z przyjaciółmi wybiera się na polowanie, by tam ujrzeć przyczynę swych późniejszych trosk, miłostek i co najważniejsze - przeznaczenia. Czy przysiega miłości wystarczy by zdjąć klątwę z pięknej Odetty? Odpowiedź jest raczej powszechnie znana. 

Należy także zwrócić uwagę jak historia miłości oraz zaklętej w ciało łabędzia Odetty scala się z librettem baletu. Do tego „Pas de Quatre", które jest synchroniczne, bez najmniejszej pomyłki. Cztery postacie - łabędzie wydają się być jedną. Jak gdyby z jednej osoby powstały trzy kolejne - jej wierne kopie, hologramy, o tym samym czasie odtwarzania. Podobne wrażenie wywiera na mnie „Corps de ballet" złożone tym razem z kilkunastu zwiewnych „ptaków". 

Po antrakcie następuje powrót do balowej sali. Podczas urodzinowego przyjęcia książę nie jest w stanie skupić się na przybyłych gościach, mając w głowie obraz swej wybranki. Ku zaskoczeniu jego, jak i reszty dworskiego towarzystwa zjawia się Odylia (Stella Walasik), łudząco podobno do Odetty wraz ze swym ojcem, czarnoksiężnikiem Rotbartem (Wiktor Krakowiak-Chu). Przy „Swan Lake, Op. 20, Pas de deux: Variation 1 (Andante)" rozpoczyna się taniec Odylii z Zygfrydem. Odylia z, pełną jak dla mnie świadomością swoich ruchów, czaruje nie tylko scenicznego partnera, ale także widzów. Klasyczne tutu Odeli jest czarne, odzwierciedlające wewnętrzene „ja" postaci oraz stawiające w kontrze delikatną i niczym nieskażoną Odettę. Zygfryd z kolei jest biało-czarną postacią, tak na zewnątrz, jak i wewnątrz - Przechodzący na ciemną stronę mocy, podburzany czarną, snującą się zewsząd postacią Rotbarta ulega Odelii i to jej wyznaje miłość. 

Uświadomiwszy sobie dokonany błąd Zygfryd zmierza nad jezioro, przy którym ujrzał swoją wybrankę. Przy pełni księżyca, współtowarzyszki niedoli Odetty, wykonują najdelikatniejszy taniec całego występu. Księżniczka zaklęta w łabędzia jest na wpół żywa. Przepowiednia zaczyna się spełniać. W tym czasie na miejsce dociera Zygfryd, któremu słowami miłości udaje się odratować ukochaną. Dociera także Rotbart.

Jakie przeznaczenie czeka na dwoje zakochanych? Miłość walczy ze śmiercią? Miłość jednoczy się ze śmiercią? Miłość jest śmiercią? Odpowiedzi na pytania jest kilka. Polecam odnaleźć własne.

Vanessa Wilkołek
Dziennik Teatralny Częstochowa
20 kwietnia 2022
Portrety
Piotr Czajkowski

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia