Brecht, czyli propaganda dobra

Rozmowa z Wojciechem Kościelniakiem.
Magda Podsiadły: "Opera za trzy grosze" Berliner Ensemble będzie największym wydarzeniem tegorocznego PPA? - Bezdyskusyjnie. Gwarantuje to marka reżysera Roberta Wilsona. Sam tytuł zaś ucieleśnia na najwyższym artystycznym poziomie teatr i piosenkę aktorską, czyli założenie głównego nurtu PPA. Czy Brecht może dziś być czytany współcześnie? - Brecht był artystą tendencyjnie propagandowym, czym się zresztą szczycił. Miał lewicowe poglądy, a jego dramaty to typowe komunistyczne produkcyjniaki. Uważał, że sztuka nie ma służyć pięknu, a rozwiązywaniu problemów społecznych i politycznych współczesnego świata. A tymczasem, paradoksalnie, Brecht, autor komunistyczny, był za komuny zakazany! Napisał na przykład śpiewaną za czasów "Solidarności" pieśń komunardów, którzy grożą, że gdy nie dostaną chleba, to wyjdą na ulicę i chwycą za broń. Bo był po prostu po stronie słabszych, prawda? - Opowiadał o niesprawiedliwości i nazywał po imieniu jej źródła. Mówił o roli ideologii, polityki, o rzeczywistości opartej na przemocy. Ale zarazem zdawał sobie sprawę, że tylko silni wygrywają - tacy jak Mackie Majcher. "Kto silny - walczy, kto słaby - zdycha, i tak być powinno" - mówi Brecht. Nasz świat, niestety, nie opiera się na dobroci, miłości i przyjaźni. Jedyny porządek to siła. Bo nawet współczucie obliczone jest na zysk. To ponura wizja. - Ale może prawdziwa. Brecht prowokował... - Stosował efekt obcości, czyli rozbijania iluzji teatralnej. Nie pozwalał widzowi wzruszać się, utożsamiać z bohaterem, dzięki czemu prowokował go do myślenia. Nie pozwalał, byśmy martwili się, czy bohater zakocha się, czy nie, ale byśmy zobaczyli, że bieda implikuje zło. Czego spodziewa się Pan po „Operze za trzy grosze” według Wilsona? - To będzie zapewne piękna, pełna humoru przygoda estetyczna i muzyczna. Trzeba pamiętać, że "Opera za trzy grosze" była prawdopodobnie pierwszym nowoczesnym musicalem i dlatego zrobiła światową karierę. Choć równocześnie tak wybitny twórca ukaże nam zapewne nowy wymiar nowoczesnego myślenia Brechta o teatrze, który powinien być zaskakujący, nieprzewidywalny. I który zmienia światopogląd widza. "Opera za trzy grosze" w reż. Roberta Wilsona we wtorek w Teatrze Polskim o godz. 19, bilety 50, 70 i 90 zł
Magda Podsiadły
Gazeta Wyborcza Poznan
8 kwietnia 2008

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski