Bułhakow w Lublinie

"Psie serce" - reż. Igor Gorzkowski - Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie

"Psie serce" to sztuka, podczas trwania której zachodzi wiele zmian, najważniejszą z nich jest ta laboratoryjna zmiana, która skłania do przemyśleń nad tym, czy ludzka natura jest szlachetniejsza od psiej. Jest też społeczna zmiana, która skłaniają do przemyśleń nad tym, dlaczego eleganckie kalosze, które zakupiłem w lombardzie za promocyjną cenę wywołały taką burzę na scenie.

"Psie serce" to powieść, która została napisana w 1925 roku przez Michaiła Bułhakowa, oznacza to, że za niecałe trzy lata będzie obchodzić swoje setne urodziny. Czas bardzo dobrze ją traktuje i powieść ma przed sobą jeszcze wiele lat iluminacji na niebie kultury, jeśli wierzyć by w powiedzenie, że co cię nie zabije to cię wzmocni. Wszak nie udało się jej uśmiercić nawet sowieckiej Rosji, która skazała dzieło Bułhakowa na ponad 60 lat banicji. Siłą rzeczy psie serce w Polsce również było zakazane, pierwszy spektakl na podstawie satyry Bułhakowa pojawił dopiero w 1989 roku, kiedy to Polska stopniowo zaczęła wymykać się wpływom ZSRR.

Od 1989 roku Psie serce nieprzerwanie pojawiało się na deskach naszych rodzimych teatrów, a w 2020 premierowo zawitało w teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie w reżyserii Igora Gorzkowskiego. Jest to reżyser i dramaturg, który komunikuje się poprzez medium teatru już od 1988 roku, wtedy to został współzałożycielem niezależnego studia teatralnego „Koło" w Warszawie. Od tamtego czasu związany jest ze sztuką teatralną i tworzył przedstawianie zarówno autorskie, jak i na podstawie adaptacji, dla teatrów z całej Polski.

Spektakl rozpoczyna się na ulicach Moskwy lat dwudziestych, monologiem rannego i głodującego kundla. Przed niechybną śmiercią ratuje go zamożny obywatel, który zapragnął zabrać go ze sobą do swojego domu. Pies oswojony dobrocią i hojnością swojego wybawcy podąża za nim i pozwala ochrzcić się imieniem Szarik. Uważa on, że zdobył protektora z klasy elit i w rzeczywistości, nie myli się, ponieważ jego wybawcą jest profesor Filip Filipowicz Preobrażeński. Prowadzi on w swoim domu prywatną klinikę, w której przeprowadza odmładzające terapie, na które mogą pozwolić sobie wyłącznie zamożne i wpływowe osobistości. Jednak Szarik nie wie o jednym, mianowicie jest on profesorowi potrzebny do przeprowadzenia pewnego eksperymentu.

Wojciech Rusin grający postać Szarika, odgrywa swoją rolę z wielkim poświęceniem, czołga się po scenie, je z ziemi, znosi wszelkie upokorzenia, jakie doświadcza jego bohater. Odgrywana przez niego postać całe życie spędziła na ulicy, stała się oprychem, kolokwialnie mówiąc, „siniakiem" stojącym w bramie i trzeba przyznać, że jest to bardzo rzetelnie odegrana kreacja. Szarik z upływem czasu nabiera coraz bardziej bandyckich cech, dzieje się tak, ponieważ jego chłonny mózg przesiąka ideologią Szwondera - przewodniczącego komitetu domowego. Szwonder, którego dogrywa Tomasz Bielawiec, jest natarczywy, oblepiający, i pewny siebie do takiego stopnia jak gdyby stała za nim niewidzialna proletariacka chorda rewolucjonistów czekających na jego rozkazy. W grupie siła jednak nie zawsze to on okazał się groźniejszy. Obserwujemy również jego upadek, podczas którego aktor na naszych oczach traci swoją moc i kurczy się na scenie. Przyznam, że jego porażka była satysfakcjonująca, manifestacja siły Szwondera budziła we mnie tyle emocji, że niezmiernie ucieszyło mnie, kiedy został w końcu sprowadzony na ziemię. Jego poskromicielem był sam profesor Preobrażeński. Odtwórcą tej roli jest Włodzimierz Dyła. Wizerunek Filipa Filipowicza Preobrażeńskiego jest przyjemny dla oka za sprawą klimatycznego i dostojnego ubioru. Kostiumy pozostałych aktorów również były porządnie wykonane, a do tego były różnorodne. Nawet postacie domowego komitetu, które reprezentowały jednakowy interes, a z tego powodu były podobnie ubrane i ucharakteryzowane, różniły się detalami, za kostiumy odpowiadała Joanna Walisiak. Wracając do kreacji profesora Preobrażeńskiego, jednym z jego głównych atutów był głos, który miał własną duszę i wypełniał bez trudu całą salę. Przez niemal dwie godziny spektaklu jego tembr dostosowywał się do całego wachlarza emocji odgrywanej postaci i jego wszelakich stanów psychofizycznych.

Warto wspomnieć również o scenografii, za którą odpowiedzialny był Jan Polivka. Scena została bardzo kreatywnie i użytecznie wykorzystana, umieszczono na niej okrągłą obrotową platformę, która została podzielona trzema ścianami wychodzącymi ze środka jak promień koła. Za każdym razem dwie ściany tworzyły pokój, a trzecią ścianę bez wiedzy widzów można było dowolnie przemieszkać, tworząc dzięki tej operacji wiele różnych pokoi w domu profesora, nie przerywając spektaklu. Każdy z pokoi różnił się umeblowaniem, dodatkowo przy ich rozróżnianiu pomagało światło, które w różnych pokojach miało różną temperaturę barwową. Ściany były tak zaprojektowane, żeby nie przerywając spektaklu, można było je częściowo rozebrać, przedstawiając tym samym chaos, jaki zapanował w domu profesora, kiedy to na stałe zameldował się w nim już nie Szarik a Szarikow.

Spektakl jest przejrzyście czytelny, a nawet jeżeli pojawiały się w nim stwierdzenia, które mogły by być niejasne, dla osób które nie miały kontaktu z książką, to ich znaczenia były subtelnie gestykulowanie przez aktorów. Do tego wszelakie obrazy, które nie mogłyby, by być pokazane, jak na przykład intymna nagość są zainscenizowane w tak naturalny sposób, że w ogóle nie ograniczają doświadczeń i nie okrawają książki. Spektakl w pełni zawarł fabułę psiego serca, nie oznacza to jednak, że zabrakło inwencji reżysera, jest takowa, ale nie przekształca ona wizji książki, a ją rozszerza. Mowa tu o fragmentach książki, które zostały spotęgowane jak na przykład: występy chóralne i gimnastyczne komitetu domowego i wizje Filipa Filipowicza Preobrażeńskiego, w których nawiedza go Aida. Reżyser wzmocnił również oddziaływanie postaci Szwondera na fabułę i uwypuklił motyw zamiłowania profesora do alkoholu. W sztuce pojawiają się również elementy awangardowe takie jak gra tuż przy fotelach widowni, takie zejścia aktorów ze sceny miały charakter satyryczny i zostały szczególnie entuzjastycznie przyjęte przez widownię. Pojawienie się pomiędzy fotelami widzów podchmielonego profesora Preobrażeńskiego, opowiadającego historię swoich kaloszy i wszelakie interakcji Szarika z widownią rozśmieszały zarówno wycieczkę, na oko, licealistów, jak i urocze emerytki siedzące obok mnie. Jednak przy takowych kontaktach widowni z Szarikiem, kryje się może i jedyne wynikające z pójścia na ten spektakl zagrożenie. Bo może i Psie serce w reżyserii Igora Gorzkowskiego jest energiczne i zajmujące, a aktorzy są bardzo dobrze przygotowani i wyraziści. Może i jest to adaptacja ponadczasowej satyry Bułhakowa, która nie tylko rozśmiesza, ale i porusza kwestie walki klas, prób ulepszania ludzkiego gatunku i definiowania ludzkiej natury. Jednak na scenie wyraźnie, zaznaczone jest, iż szarki ma pchły!

Pojawia się zatem niebezpieczeństwo, że z tego spektaklu można coś wynieść, a jeśli się tego nie boisz, to serdecznie go polecam.

Wojciech Lutomski
Dziennik Teatralny Lublin
14 października 2022
Portrety
Igor Gorzkowski

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia