Charyzmatyczny wirtuoz i uwodzicielski dyrygent

„La magia della musica italiana con il violino di Paganini" - wyk. Vadim Brodski - Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie

W czwartek 24 lutego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie odbył się szczególny koncert: „La magia della musica italiana con il violino di Paganini", czyli magia muzyki włoskiej z udziałem skrzypiec Paganiniego. Liczący sobie prawie dwieście lat instrument został specjalnie na tę okazje wypożyczony z muzeum w Genui i przywieziony pod ścisłą ochroną do Polski, gdzie zajął się nim światowej sławy wirtuoz skrzypiec, Vadim Brodski.

Laureat konkursów imienia Wieniawskiego oraz Paganiniego i rozchwytywany w muzycznym świecie skrzypek żydowskiego pochodzenia urodził się w Kijowie, ale od lat mieszka w Polsce i jest silnie związany z Włochami. Oczarował on publiczność nie tylko iście nadludzkimi zdolnościami gry na niezwykłym instrumencie Sivoriego, ale przede wszystkim ognistą osobowością. To był żywioł na scenie, i choć pojawił się na niej tylko w części pierwszej połowy koncertu, całkowicie zawładnął energią muzyczną i emocjonalną występu.

Bezcenny instrument został wniesiony na scenę przez uważnego kustosza i wręczony Brodskiemu, a ten najpierw ucałował skrzypce, a potem przez długie minuty pieścił je, męczył, wygrywał na nich i wypłakiwał, skakał wesołe melodie i jęczał rzewnie, a w przerwach czyścił je, polerował i pot z nich ocierał, jak z własnego czoła... „I koncert skrzypcowy" op. 6 Paganiniego to dzieło piekielnie trudne – zawiera w sobie niemożliwe niemal do zagrania akrobacje techniczne, proste i skomplikowane tematy melodyczne, granie na dwu strunach na raz, pizzicato, flażolety, chromatyzmy, skoki o dwie oktawy – a Brodski wszystkiemu temu podołał. Ba, z lekkością! A podczas orkiestrowych partii niemal tańczył razem z dyrygentem, spajał się w jedno z zespołem, to znów wysuwał na prowadzenie jako solista, wydobywał ze skrzypiec brzmienia niemal altówkowe, a w Adagio płakał jak... Ukrainiec? Żyd? Polak? Włoch? Nie do odróżnienia... Dźwięk instrumentu zadziwiał szczególną barwą, a jego sprawność techniczna budziła podziw. Cudowne było idealne zgranie zespołu, dyrygenta i solisty.

Warszawiacy mieli okazję wziąć udział w naprawdę niezwykłym wydarzeniu – cały koncert wypełniony został repertuarem włoskich kompozytorów, gdzie prócz koncertu Paganiniego prym wiodła muzyka operowa, czyli Rossini, Puccini, Mascagni i Verdi. Usłyszeliśmy najpiękniejsze utwory spośród absolutnej klasyki melodii oper włoskich: uwertury do „Cyrulika sewilskiego", „Wilhelma Tella", „Nabucco" i „Mocy przeznaczenia", przepiękne „Intermezzo" z „Rycerskości wieśniaczej" oraz najsłynniejsze utwory chóralne: „A casa, a casa" czy „Va pensiero" – a na bis był chór Cyganek z Traviaty. Drugą częścią koncertu zawładnął Patrick Fournillier, Francuz od dwóch lat pełniący funkcję dyrektora muzycznego Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie, osławiony na scenach świata jako wybitny dyrygent muzyki francuskiej i włoskiej. Orkiestra TWON to doskonale zgrany i kompetentny zespół, świetnie czujący włoskie klimaty – w połączeniu ze wspaniale przygotowanym przez Mirosława Janowskiego chórem TWON i pod żywiołowa batutą Fournilliera zespół dostarczył audytorium prawdziwych wzruszeń – dwukrotnie bisowali, sprawiając sobie i widzom ogromną radość.

Koncert, niezwykle oblegany przez publiczność, odbył się przy całkowicie wypełnionej sali, a zapowiedzieli go w uroczy sposób gospodarze wieczoru: ambasador Włoch w Polsce, Aldo Amati, oraz dyrektor Teatru Wielkiego Opery Narodowej, Waldemar Dąbrowski. Amati wygłosił swoje przemówienie naprawdę świetną polszczyzną i okrasił je typowym włoskim poczuciem humoru. W związku z rosyjską agresją ambasador wyraził także swoją osobistą deklarację solidarności z narodem ukraińskim, co warszawska publiczność uczciła brawami na stojąco. Dąbrowski zaś mówił po włosku dziękując zaprzyjaźnionej ambasadzie na pomoc w organizacji całego przedsięwzięcia. Podkreślił, że każdy Włoch dzięki muzyce czuje się jak w domu w dowolnym teatrze świata.

A ja myślę, że nie trzeba być Włochem, aby dzięki muzyce wszędzie czuć się jak u siebie.

Agnieszka Kledzik
Dziennik Teatralny Warszawa
28 lutego 2022
Portrety
Wadim Brodski

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia