Chcieliśmy znaleźć w "Balladynie" jakąś prawdę historyczną

rozmowa z Radosławem Rychcikiem

Klasyka pokazana w sposób tradycyjny? A czy przez dwa tysiące lat wciąż tymi samymi słowami da się tłumaczyć dzieciom tekst i sens "Króla Edypa"? Moim zdaniem, nie. Natomiast bardzo chętnie wyreżyserowałbym dobry współczesny tekst bardzo klasycznie - mówi Radosław Rychcik, reżyser "Balladyny", w Nowinach Gazecie Codziennej.

Słowacki wciąż może fascynować - przekonuje Radosław Rychcik, reżyser "Balladyny", nominowany niedawno do Paszportu Polityki

Ponad 60 lat temu "Balladynę" w rzeszowskim teatrze wyreżyserowała Siemaszkowa...

- Dlatego jest to spektakl wyjątkowy dla tego miejsca. "Balladyna" opowiada historię dwóch sióstr. Idą one nazbierać malin do lasu, a która więcej ich przyniesie, ta będzie miała męża. W lesie Balladyna zabija Alinę. Końcowe sceny dramatu to właściwie życiorys Balladyny, który od momentu pierwszej zbrodni układa się imponująco - bohaterka ma na swoim koncie znacznie więcej zabójstw, staje się zawodową morderczynią, kimś, kto jest zdecydowany pokonywać kolejne przeszkody, by rządzić. Staje się kobietą królem. Chcieliśmy znaleźć w "Balladynie" jakąś prawdę historyczną. W dramacie Słowackiego trwają wojny. Nasz spektakl wsadziliśmy w kontekst I wojny światowej.

Wojenne tło sprawiło, że zaprosił pan do gry inwalidów.

- Mężczyzn po amputacjach kończyn i innych amatorów. Także osoby z porażeniem mózgowym.

Trudno było zgrać ich role z grą zawodowców?

- Dużo z nimi pracowała pani Bożena Stasiowska-Chrobak, ucząc ich tekstów, śpiewu, emisji głosu. Kiedy już byli gotowi, włączyliśmy ich do prób z aktorami. Współpraca przebiega fantastycznie. Dla nich to okazja, by przebrać się w inny, niecodzienny kostium.

Dlaczego w głównej roli obsadził pan debiutantkę?

- Kiedy podczas castingu pojawiła się Julia, zobaczyłem po prostu młodą królową. Posiada ona ogromna siłę bycia na scenie. Dzięki niej mamy władczą i piękną Balladynę.

Tekst pana "Balladyny" jest zaskakująco wierny oryginałowi...

- Takie było nasze zamierzenie, aby w tekście nie zmieniać dużo. Zawsze chodzi o to, by mówić językiem Słowackiego.

Czy dziś możliwe jest pokazanie klasyki w tradycyjnym kostiumie, czy trzeba zaskakiwać, by uwieść teatralną publiczność?

- Czy przez dwa tysiące lat wciąż tymi samymi słowami da się tłumaczyć dzieciom tekst i sens "Króla Edypa"? Moim zdaniem, nie. Bardzo chętnie wyreżyserowałbym natomiast dobry współczesny tekst bardzo klasycznie.

Tak stary tekst, jak "Balladyna", jest dla pana fascynujący?

- Słowacki jest wielkim poetą. U romantyków odnajdujemy teksty zaangażowane politycznie, społeczenie, a jednocześnie o wysokim poziomie artystycznym.

Będą następni romantycy?

- Mickiewicz i "Grażyna" w teatrze w Tarnowie.

Alina Bosak
Nowiny Gazeta Codzienna
18 grudnia 2014

Książka tygodnia

Dostojewski. Portret intymny
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Alex Christofi

Trailer tygodnia

"Odlot" - reż. Anna Au...
Anna Augustynowicz
Tytułowy Odlot nie jest jednak tylko ...