Chłopcy - Biernackiego czy Grochowiaka?

„Chłopcy" – reż. Adam Biernacki –Teatr Dramatyczny w Białymstoku

Ponad pół wieku temu Stanisław Grochowiak napisał „Chłopców". Próba dramatu heroicznego, bo tak autor postrzegał tekst, zyskała przychylność odbiorców zasiadających w teatralnej loży, w wygodnym fotelu przed telewizorem lub radiem. Dziś, po 58 latach od premiery, zabrał się za nią Adam Biernacki – arcyciekawa postać z dorobkiem reżyserskim, scenopisarskim, translatorskim, a także kompozytorskim (artysta stworzył hejnał Katowic). Oto jak wyglądają jego „Chłopcy".

Ponad pół wieku temu Stanisław Grochowiak napisał „Chłopców". Próba dramatu heroicznego, bo tak autor postrzegał tekst, zyskała przychylność odbiorców zasiadających w teatralnej loży, w wygodnym fotelu przed telewizorem lub radiem. Dziś, po 58 latach od premiery, zabrał się za nią Adam Biernacki – arcyciekawa postać z dorobkiem reżyserskim, scenopisarskim, translatorskim, a także kompozytorskim (artysta stworzył hejnał Katowic). Oto jak wyglądają jego „Chłopcy".

W programie do inscenizacji w warszawskim Teatrze Polskim (1970 r.) Grochowiak pisał o heroiczności w swoich „Chłopcach" jako tej, która jest „najbardziej wyczerpującą i niewdzięczną – tą w której nie ma już nadziei, a pozostał tylko - jakże głęboko ludzki – upór zachowania twarzy. Tę twarz – przeoraną upływem czasu, znękaną chorobami - trzeba przeciwstawić małoduszności najbliższej osoby, ohydzie instytucjonalnej filantropii, a wreszcie widmu nieubłaganie zbliżającej się śmierci".

Chęć opowiedzenia o tym bohaterstwie miała dwie przyczyny. Pierwszą stanowiło prawdziwe wydarzenie, Grochowiak nazywa je „psychicznym, moralnym", w dolnośląskim domu starców. Tam to młoda kobieta umieściła zniedołężniałego męża. Drugą, pragnienie twórcy. Artysta miał dosyć współczesnego dramatopisarstwa. Jego zdaniem coraz bardziej zabierało ono osobowość bohaterom, a co za tym idzie czyniło z aktora "kukłą wygłaszającą kwestię". Zdaniem autora „Chłopcy" to „dramat aktorski, dramat, w którym są role".

Grochowiakową „psychiczność, moralność" wydarzenia w „Chłopcach" w reżyserii Adama Biernackiego wyczuwa się od samego początku. To wielki plus. Kłopot pojawia się jednak, gdy przyjrzymy się interpretacji jako „dramatowi, w którym są role".

Pojawiający się na scenie Krzysztof Ławniczak, Marek Tyszkiewicz, Katarzyna Mikiewicz oraz Agnieszka Możejko-Szekowska robią na scenie prawdziwe show, z którego na pewno byłby zadowolony Grochowiak. Towarzyszą im Paula Gogol, Krystyna Kacprowicz-Sokołowska, Katarzyna Siergiej, Monika Zaborska, Sławomir Popławski oraz Bernard Bania i Patryk Ołdziejewski.

Nie bardzo rozumiem powierzenie dwóm ostatnim z wymienionych ról zachowujących się jak chłopcy starców. Pierwszy gra Smarkula. Grochowiak tak pisał w tekście o swoim bohaterze: „lat 66, starzec-olbrzym, bardzo gapowaty". Sama gra, młodszego od swojego bohatera niemal o 20 lat, Bernarda Bani jest bardzo ciekawa. Zabrakło jedynie wizualnego postarzenia. W przypadku Patryka Ołdziejewskiego mamy większy problem. Różnica wieku jest znacząca. Wynosi 45 lat. Autor „Chłopców" przedstawiał Jana Nepomucena Pożarskiego jako starca ubranego w surdut, noszącego srebrzy wąs. Natomiast na scenie widzimy aktora w podkoszulku, z rozwianym włosem, biegającego dziarskim krokiem po scenie. To mówi samo za siebie.

Gigantyczny minus dostrzegam w warstwie dźwiękowej. Wszystkiemu winna jest Sanah. Postrzegam ową artystkę jako osobę pracowitą i uzdolnioną muzycznie osobę. Jednak nie lubię jej głosu oraz dykcji. Dlatego czułem się niekomfortowo słysząc jej śpiew od razu po zapaleniu świateł na scenie. Szczerze, do końca spektaklu bałem się, że przypadkiem do mych uszu doleci drażniące „szampan wylewa się, toast mogę wznieść/ a ten gość mówi coś - o co mu chodzi?". Gdyby tak się stało, niestety, prawdopodobnie wyszedłbym z sali.

Plusami inscenizacji są: gra wspominanej czwórki aktorów, a także scenografia. Odpowiada za nią Joanna Jaśko-Sroka. Artystka stworzyła wnętrze i otoczenie zakładu opiekuńczego w urzekający sposób. Kolory, rozmiar oraz rozmieszczenie dekoracji i rekwizytów oraz zabawa światłem robią piorunujące wrażenie. Myślę, że zadowolą nawet wybredne oko. Wielkie brawa.

Czy „Chłopcy" w reżyserii Adama Biernackiego są właściwym spektaklem na rozpoczęcie teatralnego sezonu w Dramatycznym? Myślę, że tak. Sytuacja w Polsce i na świecie nie należy do bezpiecznych i daleko jej do oczekiwanej przez wszystkich „normalności". Dlatego pokazanie spektaklu, który pozwoli na 90 minut odciąć się od codzienności, ale też pozwoli widzowi na przemyślenia o sobie, relacjach z rodziną i przyjaciółmi, uważam za właściwe.

Jakub Sosnowski
Dziennik Teatralny Białystok
14 września 2022
Portrety
Adam Biernacki

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia