Chłopcy i Dziewczęta

Jerzy Trela

Za kilka miesięcy Jerzy Trela będzie bywał Chłopcem. Wieczorami, na scenie Narodowego Starego Teatru, między 19.15 a 22.00, kilkanaście, kilkadziesiąt razy, może więcej - oby więcej. Będzie bywał kluczowym Chłopcem w "Chłopcach" Stanisława Grochowiaka, słodko-kwaśnym "Dramacie z życia sfer starszych".

Kogo zagra? Mógłbym zadzwonić, popytać, zdobyć pewność, mógłbym, ale po co, skoro i tak nie mam wątpliwości.

W Grochowiaka scenicznej elegii na nieuchronne odejście wszystkiego Trela zagra Kalmitę, 75-letniego starca w spłowiałym szlafroku, "generała" wśród pensjonariuszy Domu Spokojnej Jesieni. Anna Dymna - ona, bo któż inny cieplej może zagrać Narcyzę, lat 55, żonę Kalmity, trzeciorzędną aktorkę

0 "spóźnionej papuziej elegancji" - Dymna zatem, nad miednicą z gorącą wodą, w której jej Chłopiec rozgrzewa stygnące nogi, wieczór w wieczór wzdychać będzie: "Boże, jaka ta twoja skóra cieniutka! Jak pergamin. (...) Nigdy nie walczyłeś ze swoją starością. A przecież były warunki...".

Może to dziwne, nawet zdumiewające, lecz w Starym Teatrze jednak zdarzają się chwile, kiedy dostrzega się, że gdzieś blisko wciąż istnieją tacy, jak Trela Chłopcy i Dziewczęta takie, jak Anna Polony. I szuka się dla nich sztuk, i wystawia się je tylko dlatego, że Chłopcy i Dziewczęta są. Chyba stąd wzięła się na scenie opowieść "Król umiera" Ionesco, z Trelą i Polony w głównych partiach. Podobnie miało być, tyle że nie wyszło, z Trelą w "Czekając na Godota" Becketta. W tych rzadkich przypadkach tworzy się teatr nie po to, by naprawiać Polskę i świat, protestować, wstrząsać narodem, rozliczać się z historią, gmerać w społecznych bolączkach lub wtykać kij w mrowisko poprawności politycznej. Nie. Po prostu - daje się niepowtarzalnym Chłopcom i Dziewczętom miejsce i czyjeś słowa, by mogli, mogły, zanucić swą elegię. Nic więcej. To bardzo dużo.

Jeśli nawet obsadzenie Treli w "Chłopcach" jest prezentem na jego 70. urodziny tylko przypadkowym, to jest to prezent doskonały. Dla nas też, może nawet zwłaszcza dla nas. Przypomina się odległy wieczór, gdy Barysznikow, już wtedy Chłopiec, tańczył w Krakowie. Na końcu seansu wszystkie białe ręczniki, widoczne w szczelinie kulis, były mokre. Nie spotkałem piękniejszego przypomnienia, że nie należy odwracać głowy od sztuki Chłopców. Nie z litości bądź z powodu dobrego wychowania, które nakazuje ustępować miejsca starszym. Nie należy odwracać głowy od sztuki Chłopców i Dziewcząt, bo ona na chwilę reanimuje zgruchotaną hierarchię wartości - uczy nieodwracania głowy od czasu.

Tańczący Barysznikow. Tadeusz Łomnicki w ostatnich swoich monodramach samotności. Trela w Ionesco, opowieści o wystyganiu gestów, pamięci, słów, krajobrazów. I Trela za kilka miesięcy w "Chłopcach", elegii na odejście wszystkiego, elegii słodko-gorzkiej, ale i pełnej ciemnej groteski. Trela jako Kalmita w spłowiałym szlafroku, co wśród innych Chłopców i Dziewcząt będzie próbował przesiedzieć, przedreptać, przegadać, przemilczeć resztki czasu. Jeśli tylko reżyser, ktokolwiek nim jest, da święty spokój słowom Grochowiaka, Treli i całej reszcie przepysznych indywiduów z Domu Spokojnej Jesieni, przerobionym z wiekowego klasztoru - wtedy stanie się to, co musi. Kamień poczujesz.

Narcyza westchnie nad cienką, pergaminową skórą Kalmity. Westchnie, a później, by zdławić ciemność, odkurzy pamięć i o swym pergaminowym Chłopcu, Józefku, powie: "Ubóstwiał otwieranie szampana. Robił to za pomocą nieznacznego gestu palców. I nawet w najdrobniejszym geście potrafił być tak młodzieńczy, tak silny, że w końcu uwierzyłam, iż dla niego jednego zatrzymał się czas. Powiedziałam wtedy Józefkowi, że on się chyba nigdy nie urodził i dlatego nigdy nie umrze!". Tak, poczujesz kamień w gardle.

Paweł Głowacki
Dziennik Polski
31 marca 2012
Portrety
Jerzy Trela

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...