Choć robi karierę to stara się nie zaniedbywać rodziny

Rozmowa z Sonią Bohosiewicz

Jest tego rodzaju aktorką, że z powodzeniem bierze udział w artystycznych przedsięwzięciach, jak i komercyjnych projektach. Choćby ostatnio: na małym ekranie oglądamy ją w serialu "Diagnoza", a na dużym - w "7 uczuciach" Marka Koterskiego. Każdy jej aktorski wybór jest bowiem starannie przemyślany.


Ma ormiańskie korzenie, a to naród przedsiębiorczy i wytrwały. I rzeczywiście: już od dziecka lubiła grać główne role w podwórkowych zabawach. Potem wykorzystała te umiejętności w pracy aktorki. Choć nie lubi castingów, udało jej się zostać wielką gwiazdą.

«Jest tego rodzaju aktorką, że z powodzeniem bierze udział w artystycznych przedsięwzięciach, jak i komercyjnych projektach. Choćby ostatnio: na małym ekranie oglądamy ją w serialu "Diagnoza", a na dużym - w "7 uczuciach" Marka Koterskiego. Każdy jej aktorski wybór jest bowiem starannie przemyślany.

- Nie biorę wszystkiego, jak leci. Nie pracuję w projektach, które mi się nie podobają, nie zgadzam się z nimi lub uważam, że są źle napisane. Nie jestem na etacie w teatrze, nie da się więc zmusić mnie dogrania. Ale bywają sytuacje, że zaczynasz brać w czymś udział i okazuje się, że wcale nie jest tak, jak to sobie wyobrażałaś, a już jesteśmy w "procesie tfffórczym". Na szczęście z wiekiem coraz trafniej przewiduję - mówi Sonia Bohosiewicz w "Pani".

___

Przyszła na świat na Śląsku, ale jej ród ma ormiańskie korzenie. - To inteligentny naród, świetni handlowcy, przywiązani do tradycji - mówi o swych przodkach. I faktycznie, jej tata był niezwykle przedsiębiorczym człowiekiem: najpierw pracował w kopalni, a potem zajął się własnymi firmami - otwierał sklep, warsztat, w końcu restaurację.

- Byłam raczej zgodnym dzieckiem, tylko czasami upartym. Kiedyś do ósmej wieczorem musiałam siedzieć przy talerzu golonki, której nie chciałam zjeść. I nie zjadłam. Chyba największy problem rodzice mieli z moim wybujałym temperamentem, szalonymi pomysłami i kompletnym brakiem poczucia czasu - śmieje się w "Gali".

Artystyczne zdolności Sonia odziedziczyła po dalszych przodkach. Dziadek, z zawodu dentysta, prowadził w Makowie Podhalańskim prężnie działający teatr amatorski, a ciotka Ewa Sztolzman-Kolarczyk była aktorką Teatru Rapsodycznego w Krakowie.

- Zawsze byłam takim podwórkowym kaowcem. Uwielbiałam zabawy, które wymagały dużej wyobraźni, typu cyrk, teatr, i organizowałam je dla innych dzieci. Do tych zabaw lubiłam angażować młodszych, bo wtedy mogłam być reżyserem, producentem i obsadzać się w głównych rolach - wyznaje z kolei w Onecie.

___

Kiedy miała 15 lat, na świat przyszła jej siostra - Maja. Dokładnie pamięta moment, kiedy rodzice przywieźli ze szpitala jej maleńką siostrę w wiklinowym koszyku.

Przez następne trzy lata opiekowała się nią, brała na spacery i chodziła do piaskownicy. A potem wyjechała do liceum w Krakowie, po którym zdała na PWST.

- Bardzo szybko zorganizowaliśmy sobie, nazwijmy to, harcerski świat. Spotykaliśmy się, pomagaliśmy sobie nawzajem; istniała nawet kasa zapomogowa. Jak na niedzielę zostawaliśmy w akademiku, robiliśmy wspólny obiad. A oprócz tego wiedzieliśmy, że jesteśmy dobrzy. Nie zadzieraliśmy nosa, ale zadowolenie w oczach pedagogów widzieliśmy - wspomina w Onecie.

Przez całe studia Sonia jeździła w wakacje do Gdyni pracować za barem. Było bardzo wesoło - pracowała tam z Tamarą Arciuch, Kaśką Galicą, Marcinem Siankiem i Andrzejem Kozłowskim. Kiedy nad ranem bar zamykał swoje podwoje, oni brali szampana i szli na plażę.

Podobnie było w Krakowie. Już na studiach trafiła do Grupy Rafała Kmity. Ta kabaretowa inicjatywa podbiła serca wielbicieli kabaretu oryginalnym poczuciem humoru. Sonia świetnie się w nim odnajdywała.

To nie przeszkadzało jej grać w Starym Teatrze. Bywało tak, że wracała z występu kabaretu o piątej nad ranem, spała dwie godziny i na dziesiątą biegła na próbę do Starego - do Kutza albo Lupy.

___

Kiedy Sonia zaczynała swoją karierę, Maja odwiedzała ją regularnie w Krakowie. Gdy młodsza siostra skończyła liceum, poszła na prawo - jednak zweryfikowała swój wybór i ostatecznie zdała na krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Szybko okazało się, że siostry są nierozłączne. - Telefonujemy do siebie piętnaście razy dziennie! Gadamy o wszystkim: o mężczyznach, dzieciach, rodzinie, pracy, filmach, o tym, co wokół. Podobnie odbieramy świat - deklaruje starsza siostra w serwisie Kobieta.pl.

Etat w Starym Teatrze szybko przestał Soni wystarczać. Młoda aktorka chciała zaistnieć również w kinie i telewizji. W tym celu postanowiła podbić stolicę. Niestety - przegrała wiele castingów, bo zżerała ją trema.

- Stresuję się, kiedy nie jestem akceptowana przez osobę, z którą mam pracować, która mnie sprawdza. Nie potrafię się otworzyć, zapominam tekstu, nie rozumiem, co się do mnie mówi. Jak uczennica przy tablicy - mówiła.

___

Z czasem karta się odwróciła: wyraziste role w "Rezerwacie" i "Wojnie polsko-ruskiej" sprawiły, że o Soni stało się głośno. Popularność młodej aktorki ugruntowały telewizyjne seriale: "39 i pół", "Usta usta" i "Aida". To sprawiło, że Sonię pokochała nie tylko widownia, ale również branża.

- Lubię grać postacie zupełnie ode mnie różne. W ogóle jestem za tym, by aktorstwo było kreacyjne, by dawać aktorom do zagrania role, których nie spodziewalibyśmy się, że mogą zagrać. W zasadzie męczy mnie, jeśli widzę aktora dokładnie w tej samej roli, tylko w innym tytule, więc cieszę się, że mogę iść temu na przekór - Sonia deklaruje w serwisie "Na Ekranie".

W 2007 r. reżyser Janusz Majewski zatrudnił Sonię do spektaklu dla Teatru Telewizji "Pozory mylą". Próby odbywały się w mieszkaniu jego syna, Pawła, który jest restauratorem. Podobno była to miłość od pierwszego wejrzenia. Sonia akurat rozstała się z Rafałem Kmitą, a małżeństwo Pawła Majewskiego chyliło się zaś ku upadkowi. Zakochani spakowali walizki i wyjechali na Mazury. Szybko zrozumieli, że są sobie przeznaczeni. Dzisiaj są rodzicami dwóch synów - Teodora i Leonarda.

- Kiedy jestem na planie filmowym lub realizuję jakiś projekt, oddaję mu się w pełni. Gdy jestem w domu, poświęcam się całkowicie rodzinie i domowi. Tego się trzymam dla mojego zdrowia psychicznego - twierdzi Sonia w "Imperium Kobiet".

SONIA BOHOSIEWICZ

Polska aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna. Urodziła się w 1975 r. Ma troje rodzeństwa: braci Łukasza (ur. 1973 r.) i Mateusza (1988 r.) oraz siostrę Maję (1990 r.). Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Po studiach dostała angaż w Starym Teatrze w Krakowie, w którym występowała do 2006 r. Popularność przyniosła jej wielokrotnie nagradzana rola Hanki B. w filmie "Rezerwat" (2007 r.),

a potem rola dresiary Nataszy w "Wojnie polsko-ruskiej" (2009 r.). W 2011 r. wystąpiła na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze, a potem na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 2011 r. wzięła udział w programie muzycznym "Tak to leciało!". Rok później zasiadła w jury programu "Bitwa na głosy". W 2008 r. wyszła za mąż za Pawła Majewskiego. Para ma dwóch synów: Teodora (urodzony w 2009 r.) i Leonarda (2012 r.).

Paweł Gzyl
Dziennik Polski
12 grudnia 2018

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia