Ciało jako źródło cierpień

"Na obraz i podobieństwo swoje" - reż. Piotr Trojan - Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego Poznań

Starzejące się, niedoskonałe, będące więzieniem duszy. Niepotrzebne? "Ciało jako źródło cierpień" - mógłby brzmieć alternatywny tytuł spektaklu "Na obraz i podobieństwo swoje" w reżyserii Piotra Trojana.

Małe, prowincjonalne miasteczko. Nieduży blok i kilka-kilkanaście mieszkań. Każde z nich to osobny makrokosmos: zaściankowy, zacofany, swojski. Podporządkowany małomiasteczkowej logice i związany strachem przed odstawaniem od normy. Tu obraz świata czerpany jest z uproszczonych przekazów medialnych: telewizji. To właśnie tu rozgrywają się codzienne dramaty: ich głównymi bohaterami są prości i tragiczni przedstawiciele lokalnej społeczności, których obsesją staje się własna cielesność. Ucieczką od niej może być już tylko... wyprawa w kosmos transmitowana w postaci reality show.

Stare, młode, zwiotczałe, tłuste, umięśnione, wiotkie - ciała, w których uwięzione są postaci stanowią nieustanne źródło cierpień. Są niedoskonałe, wymagają ciągłej pracy - jak w przypadku Andrzeja (Grzegorz Gołaszewski) - i wyrzeczeń. Największe z nich (amputację nogi) ponosi w wyniku komplikacji podczas operacji odsysania tłuszczu Ela (Alicja Juszkiewicz). A wszystko po to, by stać się ciałem atrakcyjnym dla siebie i twórców reality show Mars One, w którym udział pragną wziąć wszyscy mieszkańcy prowincji.

To właśnie ciała stanowią o wartości bohaterów i ich atrakcyjności. Decydują o ich relacjach rodzinnych - jak w przypadku pogardzanego przez matkę (Martyna Zaremba-Maćkowska) z powodu słabego zdrowia Piotra (Nikodem Kasprowidz) - jak i uczuciowych.

Człowiek w świecie pokazanym w spektaklu, sprowadza się do swojej fizycznej reprezentacji: zbioru tkanek, narządów i związków chemicznych. Prawdę tę opowieść Trojana eksploatuje jednak zbyt intensywnie: odnosi się wrażenie, że "Na obraz..." chce stanowić studium cielesności i opis jej funkcjonowania we wszystkich możliwych kontekstach: od społecznego, po duchowy i religijny. Spektakl jednocześnie krytykuje pogoń za ideałem piękna, odnosi się krytycznie do przeświadczenia o stworzeniu ludzi na boskie podobieństwo (czyżby Bóg, tworząc nieidealnych ludzi na swój obraz, świadczył o swojej niedoskonałości?), jak i stanowi opowieść o "ciele społecznym", którego mimowolnie częścią stają się bohaterowie spektaklu. Budowanie organizmu społecznego nie jest w końcu zadaniem łatwym, co widać szczególnie na przykładzie wyznającego odmienne wartości niż reszta przedstawicieli lokalnej społeczności "odszczepieńca" Piotra.

Wielość płaszczyzn, po których poruszają się twórcy spektaklu wytwarza jednak chaos i poczucie przesytu. Gdyby tylko inaczej rozmieścić akcenty w przedstawianej historii, być może znikłoby wrażenie prowadzenia kilku równoległych opowieści: o studium cielesności, o prowincji rodem z teledysków Mister D. i o współczesności przekuwającej na towar i kapitał wszystko - łącznie z marzeniami i wizerunkami bohaterów spektaklu.

Pośród gąszczu wątków i gęstego splotu historii wyróżnia się postać Eryka grana przez Grzegorza Gołaszewskiego. Jego interpretacja niedojrzałego, stojącego u progu dorosłości i podporządkowanego matce kulturysty-amatora to kreacja pełna i kompleksowa, mogłaby stanowić wstęp do osobnej realizacji, np. monodramu.

Atut spektaklu stanowi także bardzo dobre, dopełniające opowieść wideo Patrycji Płanik, choć opiera się ono na dość wyeksploatowanym surrealistycznym stylu la Masłowska i retro-estetyce rodem z niegdysiejszych produkcji łódzkiego Studia Małych Form Filmowych Se-ma-for. To połączenie daje jednak zaskakująco intrygujący efekt - na tyle ciekawy, że wzbudził we mnie wątpliwość co do zasadności wyboru teatru jako medium dla przedstawienia opowieści i problematyki "Na obraz i podobieństwo swoje". Być może forma wideo lepiej udźwignęłaby chaos i złożoność opowieści przedstawionej w spektaklu?

Aleksandra Skowrońska
kulturapoznan.pl
1 marca 2017

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...