Ciało na sprzedaż

"Według Agafii" - reż: Agata Duda-Gracz - Teatr im.Jaracza w Łodzi

Agata Duda-Gracz czyta "Ożenek" jak ostrą karykaturę ukazującą wymuszony na singlach targ erotyczny.

Otoczenie nie może znieść ich osobności, musi ich powiązać w pary, przyprowadzić do ołtarza. Agafia, 40-letnia panna, marzy w swej samotni o miłości, to na jej życzenie dopada ją zgraja zgłodniałych seksu zalotników i naganiaczy. Reżyserka nie żałuje przerysowań, garściami czerpie z kultury masowej, forsując świadomie granice dobrego smaku. Jeśli ktoś myślał, że spędzi w teatrze wesoły wieczór, pomylił się srodze. Spotka się z sennym koszmarem, zobaczy świat uszminkowany, a jakby bez maski.

Walka o pannę toczy się ostro. Zalotnicy przydybani w domowych pieleszach-skrzynkach przypominają dobrze znane figury z obrazów Dudy-Gracza ojca. Agata Duda-Gracz lokując odizolowanych od siebie bohaterów w ruchomych pudełkach, które robotnicy teatralni przesuwają po scenie, każe im mylić kierunki, mieszać górę z dołem, jeden zwisa głową w dół, drugi nie odstępuje muszli klozetowej, a kandydat do ożenku Podkolesin leży (stojąc) leniwie w łóżku. Od razu wiadomo, że czeka nas nie tyle komedia, ile koszmar, w którym erotyzm wsączany jest natrętnie do uszu za pomocą cytatów ze starych poradników seksualnych, przestrzegających przed pochopnym oddawaniem się zmysłom.

A oto i Agafia (Milena Lisiecka) nerwowo tuli figurę mitycznego jednorożca, gotowa powierzyć swe ciało wymarzonemu księciu, którego tęsknie wypatruje wśród zalotników. Sprowadza ich Poradnica, biegły na rynku mody gej. Tak rozpoczyna się targ, w który Podkolesin zostaje wciągnięty podstępem, w tej wersji "Ożenku" skoncentrowany na sobie, obżerający się bez miary, zaniedbany, wycofany gamoń (chyba po raz pierwszy Sambor Czarnota gra tak namalowanego antyamanta).

Sny Agafii o miłości wyhodowane są na migotliwym obrazie rodem z kultury masowej, muzyce łatwej, lekkiej i przyjemnej; nie przypadkiem przebojem, którym żywi się ten spektakl, jest piosenka z filmu "Małżeństwo z rozsądku": "Miłość złe humory ma / W perskie oko z nami gra...". I rzeczywiście. Humor miłość ma zły, bo okazuje się dla Agafii udręką. Nic dziwnego, że Koczkariew zalotników się pozbędzie, ale koniec okaże się jeszcze bardziej żałosny. Oto dekoracje zostają odwrócone, a wśród tych bebechów scenicznych dochodzi wreszcie do spotkania wyznaczonych przez los kochanków - ale Agafia nie osiągnie oczekiwanego raju, to będzie katastrofa.

Nie po raz pierwszy Gogol pokazuje w tym spektaklu oblicze drapieżnego krytyka świata. Zwykle jednak kojarzono tę twarz Gogola z "Rewizorem" albo "Martwymi duszami", zachowując "Ożenek" na deser, pogodny wieczór. Ale nie tym razem. W spektaklu króluje Milena Lisiecka, snująca się po scenie jak w prześladowczym śnie, opętana zmysłowym marzeniem. Na koniec kamienieje w tragicznej pozie z martwym spojrzeniem, z którego na zawsze zniknął blask. Świat według Agafii nie wygląda na najlepszy ze światów.

Tomasz Miłkowski
Przeglad
29 stycznia 2010

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia