Cienie nad rzeką

"Porcja Coughlan" - reż. Katarzyna Deszcz - Scena Polska Teatru Cieszyńskiego w Cieszynie

Dom i rwąca rzeka. Która z tych przestrzeni jest obca, a którą skłonni byśmy byli uznać za oswojoną? A może każda z nich niesie ze sobą odmienne niebezpieczeństwo? W najnowszym spektaklu Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego te dwa obszary nie tylko nieustannie się przenikają, lecz tworzą pewien konglomerat, decydujący o szczególnej, momentami wręcz mistycznej, atmosferze przedstawienia. Dzieje się tak nie tylko za sprawą dekoracji i sposobu aranżacji przestrzeni scenicznej, ale przede wszystkim ze względu na samą tematykę "Porcji Coughlan"

Dominantą  spektaklu jest psychologiczny motyw sobowtóra – brata bliźniaka. Motyw to ograny, znany z historii literatury. Tu jednak zyskuje on nieco odmienną realizację: Porcję Coughlan – tytułową bohaterkę poznajemy piętnaście lat po śmierci jej bliźniaczego brata. Dziewczyna ta znajduje się na skraju szaleństwa. Niemal wszystkie relacje, w jakie Porcja się wikła (również te rodzinne), przesycone są nienawiścią, bądź stanowią jedynie doraźny środek przeciwbólowy. Na domiar złego nie znajduje ona niczego, co mogłoby nadawać sens jej życiu. Jak wybrnąć z tej sytuacji? A może stagnacja, w jakiej bohaterka się znajduje jest nie do przezwyciężenia?

„Porcję Coughlan” najczęściej zestawia się z utworami antycznymi. Związki z tragediami Sofoklesa wydają się nie do pominięcia. Główną bohaterkę nazwać by można wręcz „Edypem w spódnicy” – nieświadoma zagmatwanych dziejów rodziny coraz bardziej komplikuje sytuację. Trudno dociec, na ile staje się ofiarą własnych wyborów, a na ile podlega działaniom przeznaczenia, czy też ślepego losu.  I choć chwilami możemy mieć wrażenie, że to Porcja jest jedyną normalną osobą w ukazanej tu, pełnej nienawiści, rodzinie, nie sposób zaprzeczyć, że wydarzenia sprzed lat odcisnęły na niej niezatarte piętno. Rozdarcie między codziennymi sprawami a światem umarłych sprawia, że główna bohaterka staje się niejako postacią pograniczną, w pewnym sensie prowadzi podwójny żywot.

Owo zwielokrotnienie się postaci uwypuklone jest dzięki grze świateł. Cichym świadkiem spektaklu i jego ważnym elementem jest ekran, na którym pojawia się obraz płynącej rzeki. Na jego tle znajdują się jednak nie tylko aktorzy, lecz również ich cienie, które przenoszą się w nie do końca realną, zamkniętą przestrzeń, niedostępną poznaniu zmysłowemu. Chwyt to w gruncie rzeczy prosty, ale sposób jego użycia akurat w tym spektaklu zasługuje na najwyższe uznanie.

Nieco inaczej sprawa ma się z samym obrazem rzeki – wprowadza on nie tylko kontekst emocjonalny, ale i przestrzenny. Choć sam sposób jej ukazania jest może nieco zbyt melodramatyczny (zwłaszcza w kontekście pojawiającego się na jej tle zmarłego Gabryjela), a oczywistość tych rozwiązań może drażnić, pozwala on wskazać na specyficzne współistnienie sfer sacrum i profanum. Wszystko to pomaga wydzielić na scenie co najmniej trzy niezależne od siebie światy.

Porcję  Coughlan (w roli tytułowej Joanna Litwin-Widera) otacza szereg postaci powiązanych rozmaitymi relacjami. Wśród nich, oprócz rodziców i męża, znajdziemy bardzo ekscentryczną babcię (w tej roli Halina Pasekova) czy ciotkę (Lidia Chrzanówna) – prostytutkę i alkoholiczkę. To te postaci są najbardziej prawdziwe i decydują o kolorycie spektaklu. Na szczególne uznanie zasługuje Mariusz Osmelak, którego kreacja Senchila Doorley\'a to prawdziwa perełka cieszyńskiego przedstawienia.

Sztuka Mariny Carr oparta jest na bardzo ciekawym sposobie gospodarowania czasem przedstawionym w spektaklu. Choć po pierwszym jego akcie widzom może się wydawać, że wiedzą już wszystko, szybko okazuje się to tylko złudzeniem – zupełnie jak w dobrym kryminale. „Porcja  Coughlan” kryminałem jednak nie jest. Nie jest również melodramatem (choć takiego rysu także można się doszukiwać) czy moralizującą sztuką, mającą przekonać widzów do miłości bliźniego. To dramat o bardzo silnym wyrazie, ze sporą liczbą wulgaryzmów, okraszony charakterystycznym humorem. Scena Polska Teatru Cieszyńskiego nie boi się sięgać po teksty o rozbudowanej warstwie psychologicznej – niełatwe zarówno w odbiorze, jak i realizacji.

Barbara Englender
Dziennik Teatralny Katowice
23 lutego 2011

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...