Co dobrego znajdę w "Linczu"?

"LINCZ: Pani Aoi. Wachlarz. Szafa" - reż.: Agnieszka Olsten - Teatr Polski Wrocław

"Lincz: Pani AOI. Wachlarz. Szafa"- czytam. "Będzie groźnie"- myślę. Przychodzę na sztukę. Na salę wchodzę nie, jak gdyby nigdy nic, tylko labiryntem. "Zamierzone?"- myślę -"Reżyserka? Jestem częścią spektaklu?" Siadam. Szeroko otwieram oczy. Nadstawiam uszu.

Jestem na sali szpitalnej. Seksowna, krótko obcięta blond - pielęgniarka, pilnikuje paznokcie na łóżku chorej. Wchodzi mężczyzna, a potem kobieta w czarnych rękawiczkach i skórzanych kozakach. Szukam fabuły, ustalam wątek. Mężczyzna jest mężem chorej. Kobieta w rękawiczkach jest kochanką mężczyzny. Kobieta, która leży na łóżku jest w śpiączce. "Mąż zdradzi żonę z kocicą w rękawiczkach i kozakach. A za to pielęgniarka, choć na pierwszy rzut oka kokietka i flirciara, zlinczuje go"- myślę. Kocica kusi. Mężczyzna może i poszedłby na to, ale sam nie wie i boi się. Podczas tych niepewności męża, żona ześlizguje się ze szpitalnego łóżka.

Nagle wchodzi konferansjer. Prosi o zmianę sali. Nowa rzeczywistość. Szukam twarzy bohaterów, z którymi zdążyłam się już zaprzyjaźnić. Wczułam się w ich historie. Mam swoje czarne konie, gołąbki, o które się martwię, nawet swoich już własnych wrogów. Nie znajduję. Czas zaaklimatyzować się w świecie, do którego zostałam przeniesiona. 

Dwie kobiety. Pierwsza piękna, wytworna. Druga mniej, powiedzmy w stroju "domowym". Podobne do siebie w jednym; obie czekają. Ta piękna - na mężczyznę, który zostawił ją dawno temu. Odszedł, pozostawiając po sobie wachlarz. Od tego momentu ona z wachlarzem w dłoni wyczekuje go na dworcu. Druga czeka w domu na uczucie tej pięknej, z którą mieszka. Szczęście jednej, mogłoby się zdawać, jest bardzo odległe. Szczęście drugiej - na wyciągnięcie ręki, a jednak niedostępne. Gdy pojawia się utęskniony mężczyzna, kobiety wybierają siebie. Mężczyzna odchodzi.

Na scenę wjeżdża wielka szafa. Niby z luster, niby ze szkła. Czego mogę się spodziewać tym razem? Jesteśmy w sali podczas licytacji. Przedmiotem, który ma być zlicytowany jest owa szafa. Z chwili na chwilę jej ściany robią się coraz bardziej przezroczyste. Wewnątrz objawia się mężczyzna w sukience, z pobieloną twarzą i peruką długich, czerwonych włosów na głowie. Jest przerażający. Czy to Lincz? Czy ten mężczyzna - kobieta, umęczony, skręcający się w nieludzkich ruchach, to spotkanie losów wszystkich dotychczas poznanych widzowi bohaterów? Czy jest on publiczną karą za zdradę, brak współczucia, brak miłości, zaślepienie, za kuszenie? Za to wszystko złe, co odczytywałam ze scen spektaklu? Czy to właśnie chce mi pokazać reżyser?

Mężczyzna krzywi się, upada. Pokazuje udręczone ciało. Jakby było w nim tysiące demonów i krzywd. Patrząc na niego, przychodzi do mnie lęk. Diabelski taniec kończy się, a do szafy wchodzi mężczyzna prowadzący licytacje. Czerwona peruka spada, mężczyźni zaczynają się całować. 

Nie ustaliłam nic. Kto jest dobry, kto zły. Kogo trzeba pokochać, a kto zasługuje na potępienie. W czasie której minuty, podczas dwóch godzin spektaklu, ukrył się tytułowy Lincz? A może tytułowy "Lincz" to spolszczone nazwisko wybitnego reżysera (Lynch)? 

O naiwności! Kto szuka w teatrze łatwych odpowiedzi, prostych ścieżek i baniek mydlanych w powietrzu (prosto z opery!), zawiedzie się. Tutaj wszystkie drogi są kręte i zawiłe, nie dostaniesz na talerzu historyjki z morałem, którą zapijesz coca-colą. Następnym razem, wybierając się na przedstawienie, przeszukam całą bazę danych. Posprawdzam w poprzek i nazad tytuł w encyklopedii, popytam o reżysera gdzie trzeba, poszukam metafor i kruczków. Pootwieram sobie kanaliki w skórze, żeby każdą częścią ciała rozszyfrowywać, czuć i chłonąć. (Broń Boże - rozumieć!) 

Czy to, co widzimy w spektaklu, jest zależne od nas samych? Tak właśnie myślę. Także gorąco polecam. Może nie dlatego, że pyszne i genialne, ale żeby zapytać siebie: co dobrego ja w "Linczu" znajduję.

Joanna Muracka
Dziennik Teatralny
30 października 2007

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia