Co pozostało po Holokauście?

"Bat Yam", Wrocławski Teatr Współczesny

Utrzymane w żartobliwym tonie przedstawienie podejmuje trudne tematy. Historia i wojna odciskają piętno nie tylko na swoich ofiarach, lecz również na pokoleniach ich rodzin. Cudownie ocalały z pogromu Żydów z Tykocina Jakub Kozicz przyjeżdża do Polski wraz z dziećmi i wnukami, by starać się o odzyskanie majątku.

odróż przypomina psychoterapię. Postaci otwierają się przed sobą. Okazuje się, iż mimo lat, które upłynęły, każde z nich nosi brzemię Holokaustu. A cały wyjazd nagrywa młoda patriotka, wnuczka Jakuba - Na’ama.

Bohater i podmiot przedsięwzięcia – Jakub Kozicz, wydaje się najmniej zainteresowany powrotem do wspomnień. Dla najbliższych jest zimny i oschły. Nie opowiada o wojnie. Gdyż jego przeżycia nie pasują do współczesności, do codziennych pogawędek, ani do utartych stereotypów. Wie, iż nikt, kto nie przeżył podobnej tragedii nie może go zrozumieć. Żyje więc samotny, ukrywając straszną tajemnicę przeszłości. Nieświadomy, że swoim wyobcowaniem i osamotnieniem zaraża otoczenie. Niszczy więzi rodzinne. 

Jego dzieci: Dawid i Mili wychowały się w próżni emocjonalnej. Nie znały nawet bezpośredniej przyczyny swojego cierpienia. Żyły niewidzialne i niekochane. Również syn i córka Dawida trwają w odrętwieniu. Dobrobyt nie wypełnił pustki ani nie stworzył im domu. Idamar w rozpaczliwej próbie samobójczej chciał zwrócić na siebie uwagę ojca, ale nawet to zostało niezauważone. Na’ama zaś zbyt wiele wymaga od Dawida. Nie widzi w nim człowieka. Nie docenia jego poświęcenia dla rodziny. Wyrzuca mu, że naraża zdrowie dziadka po to, by odzyskać rodzinne dobra materialne. Dziewczyna jest zdeklarowaną patriotką nastawioną negatywnie do Polaków. Dla dobra filmu prowokuje najbliższych do kłótni. Jednak wkrótce przełamuje ksenofobiczne stereotypy i zakochuje się w polskim operatorze.  

Przedstawienie cechuje ambiwalencja. Zderza się przeciwieństwa i zaciera między nimi granice. Przeszłość – teraźniejszość, komizm – tragizm, kat – ofiara łączą się i wykluczają. Machina Holokaustu swoje ofiary zamieniła w katów, zmuszając je do kanibalizmu i bratobójstwa. Punktem zwrotnym w postrzeganiu osoby dziadka jest ujawnienie informacji, iż w lęku o własne życie zabił kaszlącego brata, z którym się ukrywał. Lecz nigdy nie zdradził tego sekretu rodzinie. Bo co mogą pojąć młodzi Żydzi, którzy z wyprawy na cmentarz ofiar zagłady wracają z torbami zakupów?  

Sztuka kończy się piosenką Ewy Demarczyk Tomaszów. Jest to swoista zmiana konwencji. Ostateczna rezygnacja z przewijającego się komizmu na płaszczyźnie literalnej. Przedstawienie uwrażliwia na różne aspekty II wojny światowej. Pokazuje ewolucje pojmowania jej następującą wraz z upływem czasu. Prezentuje wiele punktów widzenia i interpretacji zdarzeń.

Skromna scenografia jest bardzo pomysłowo skonstruowana i wykorzystana. Aktorzy poprzez odpowiednie zastosowanie rekwizytów nadają im konkretne znaczenie. Przygaszenie świateł sugeruje zmianę miejsca. W tym czasie też dokonuje się modyfikacji wystroju.

Antonina Gruszecka
Dziennik Teatralny Wrocław
27 lutego 2009

Książka tygodnia

Kto ukradł jutro?
Wydawnictwo ALBUS
Olga Ptak

Trailer tygodnia