Co się wydarzyło na wschód od Brynicy

"Korzeniec" - reż. Remigiusz Brzyk - Teatr Zagłębia w Sosnowcu

Najnowszy spektakl Teatru Zagłębia z Sosnowca zatytułowany "Korzeniec" nie tyle przywraca Zagłębiakom zapomnianą historię, co opowiadając o niej, uświadamia im, że ją posiadają. Co więcej, triumfalny marsz spektaklu po ogólnopolskich festiwalach: od Festiwalu Dramaturgii Współczesnej "Rzeczywistość przedstawiona" w Zabrzu, poprzez "Wałbrzyskie Fanaberie Teatralne" (2012 r.), po Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Boska Komedia" (2012 r.) dowodzi, że historii tej są ciekawi nie tylko mieszkańcy ziemi zagłębiowskiej.

Zagłębie: Trójkąt Bermudzki czy Trójkąt Trzech Cesarzy?

"Powiedzmy zatem wyraźnie: otóż nic takiego jak literatura zagłębiowska nie istnieje, choć potencjalnie istnieć by mogło i to wcale nie najgorzej. Przyczyna także wydaje się oczywista: () zawsze akcentowała [ona - D.G.] swoje nierozerwalne związki z głównymi trendami literatury krajowej, rzadko natomiast eksponowała swoją korzenność jako wartość szczególnego rodzaju"[1] - tak, z dużą dozą słuszności, stan zagłębiowskiej kultury zdiagnozował Marian Kisiel, poeta, historyk i krytyk literacki związany z Sosnowcem. Jej niespecyficzność stała się niezmiennym elementem wszystkich dyskusji na temat Zagłębia Dąbrowskiego. Stereotypowe ujęcie tej ziemi jako jałowej kulturowo powraca nieustannie w dyskusjach śląsko-zagłębiowskich - od tej pierwszej, powojennej, toczącej się na łamach śląskiej "Odry", do najgłośniejszej, zapoczątkowanej przez felieton Kazimierza Kutza opublikowany w "Trybunie Śląskiej" w 1994 r., która szybko przerodziła się niemalże w świętą wojnę.

Jestem z Sosnowca, nie ze Śląska - w tym zdaniu kryje się chęć podkreślenia własnej odrębności, a także wyzwanie rzucone mieszkającym po drugiej stronie Brynicy, którzy zdają się zagrażać zagłębiowskiej tożsamości. Zagłębiacy nieustannie konfrontują się z silną i mocno artykułowaną kulturą śląską. Wyrażenie odrębności nie jest to jednak łatwe - Zagłębie wydaje się nie posiadać historii, mitów, które by to umożliwiły. Repertuar sztandarowych postaci tych terenów zazwyczaj ogranicza się do Jana Kiepury i Poli Negri, którym niekiedy towarzyszy Władysław Szpilman. Zbiór ten jest bardziej niż skromny.

Wszystko to przekłada się na kłopoty Zagłębiaków z własną tożsamością. Jak powieść i spektakl "Korzeniec" odpowiadają na ten problem?

W poszukiwaniu utraconych historii

W czasie gdy na Śląsku widzowie przejmowali się losami Janoschowych bohaterów (w spektaklu Teatru Korez "Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny"), w Teatrze Zagłębia królowały farsy, lektury i klasyka. Repertuar tyleż bezpieczny, co pozbawiony charakteru, a przede wszystkim oderwany od doświadczeń lokalnej społeczności i unikający wchodzenia z nią w dialog. "Śląskie" spektakle jak "Cholonek", "Miłość w Königshütte" czy"Miłobójcy", prowokując Ślązaków do dyskusji, stały się częścią szerszego (choć może nie wyrażonego wprost) projektu tożsamościowego. W Teatrze Zagłębia nie było miejsca na tego typu dyskusje. Przede wszystkim dlatego, że brakowało historii, które można by opowiedzieć widzom.

Szansą dla zagłębiowskiej sceny okazała się powieść Zbigniewa Białasa "Korzeniec", której akcja toczy się w Zagłębiu, w przededniu wybuchu I wojny światowej. Nigdy wcześniej w żadnym utworze temat Sosnowca nie wybrzmiał równie mocno, nawet w okresie rozkwitu literatury "małych ojczyzn" przypadającym na lata dziewięćdziesiąte. Po upadku PRL-u i odejściu od myślenia o przynależności opierającego się na prostej dychotomii "my - oni", pisarze i czytelnicy poszukiwali własnej tożsamości, rekonstruując lokalne i rodzinne historie. Literatura "małych ojczyzn"wlatach dziewięćdziesiątych dawała prostą i atrakcyjną odpowiedź: jesteśmy właśnie stąd. W ostatnim czasie opowieści te wzbogacane są nawiązaniami do popkultury, wyrafinowanymi grami autora z czytelnikami, nie dając już tak prostych i oczywistych odpowiedzi na pytanie kim jestem?. Powieść Białasa, bawiącego się konwencjami kryminału, powieści detektywistycznej i thrillera politycznego, wpisuje się w ten nurt.

Wartka akcja i galeria sosnowieckich typów - od drobnych szmuglerów, robotników, poprzez gazeciarza, który zostanie kiedyś TYM Janem Kiepurą, po rewolucjonistów, żydowskich handlarzy i bogatych fabrykantów - sprawiły, że "Korzeniec" podbił serca czytelników, przed oczyma których Sosnowiec pojawił się jako miasto z przeszłością, nie zawsze wygodną dla jego mieszkańców.

Za sprawą Tomasza Śpiewaka, autora adaptacji i reżysera Remigiusza Brzyka, na scenie Teatru Zagłębia miejsce bohaterów fars (takich jak "Okno na parlament" Raya Cooneya) zajęli więc Zagłębiacy z krwi i kości, a intrygi rzutkich pokojówek zastąpiła dramatyczna historia pięknej Żydówki, Ester Pławner, i zbrodni dokonanej na szanowanym kafelkarzu, Alojzym Korzeńcu.

Śpiewak i Brzyk odczytali powieść Białasa przez pryzmat współczesności, modyfikując nieco wymowę "Korzeńca" i inaczej rozkładając akcenty. Pominięty zostaje motyw rosyjskiej ochrany i kolaboracji części inteligencji z władzami zaborczymi. Twórcy skupiają się na nierównościach społecznych, krzywdzie biedoty, antysemityzmie. Lewicujący inteligenci stanowią nieliczną grupę malowniczych wprawdzie, lecz pogrążonych w inercji dziwaków niepotrafiących przeciwstawić się społeczeństwu, którym zaczynają rządzić antysemici i nacjonaliści. Emigrujący do Ameryki Żydzi i biedota stają się ofiarami nieuczciwego przedsiębiorcy, Maksa Weichmana, który w nieludzkich warunkach przerzuca ich za granicę. Trójkąt Trzech Cesarzy jest także miejscem działalności spekulanta Samuela Lubelskiego, który wykorzystuje naiwność młodych kobiet i sprzedaje je do południowoamerykańskich burdeli.

Akcja skupiona jest wokół śledztwa dziennikarskiego prowadzonego przez redaktora sosnowieckiej "Iskry". Twórcy bezlitośnie odsłaniają absurdalność pogoni za sensacją: strony gazety zapełniają się opowieściami anonimowego kolejarza, który znalazł zdekapitowane ciało Alojzego Korzeńca, mrożącymi krew w żyłach opisami miejsca zbrodni, zdjęciami kafelkarza ze ślubu, opowieściami jego żony, ulicznymi sondami i insynuacjami. Śledztwo dziennikarza napędzane jest chęcią podniesienia sprzedaży, a jego metody przypominają techniki stosowane przez współczesne tabloidy.

Narodziny mitu Zagłębia

Zarówno powieść, jak i spektakl dokonują mityzacji Zagłębia - jak w scenie modlitwy dwóch drobnych szmalcowników snujących wizje na temat przyszłej wielkości Sosnowca i wspaniałości katedry, w której jakiś krakowski artysta namaluje obrazy (chodzi oczywiście o sosnowiecką katedrę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z pracami Włodzimierza Tetmajera). Miasto staje się przestrzenią wymodloną, upragnioną, niemalże zsakralizowaną.

Powieść i spektakl rekonstruują jego geografię, przywołując do życia minione światy - ulicę Warszawską, główną arterię miasta, ze składem aptecznym prowadzonym przez Żyda Kerszenblata, szlaban graniczny w Trójkącie Trzech Cesarzy, Abisynię - najniebezpieczniejszą dzielnicę - wreszcie lśniący dzięki kafelkom Korzeńca dworzec kolejowy. Sosnowiec rozkwita, jego mieszkańcy bogacą się czy to dzięki pracy swoich rąk, czy spekulacji.

Spektakl nie jest jednak apoteozą przeszłości. Podróż w czasie to gorzka lekcja dla Zagłębiaków, podczas której muszą rozliczyć się z niewygodną historią: własnym antysemityzmem i nacjonalizmem, wewnętrzną inercją, społecznym konformizmem. Otrzymując upragnione - tworzące zbiorową tożsamość - historię, opowieści, wspólne przestrzenie, stają jednocześnie przed koniecznością odpowiedzi na pytania: co z nimi zrobić? Jak poradzić sobie z ciemnymi stronami przeszłości? Spektakl rekonstruuje więc (niezwykle ulotne) poczucie wspólnoty: wspólnej wielkości i wspólnego grzechu, których odmawiano dotąd ziemi zagłębiowskiej.

Jedna powieść (choć Zbigniew Białas zapowiada wydanie kolejnych części "Korzeńca") i jeden spektakl to zdecydowanie za mało, by mówić o zaistnieniu specyficznej, lokalnej kultury czy o wzbogaceniu na stałe zagłębiowskiej tożsamości o mity, opowieści czy emblematy. Lecz jest to dobry początek. Być może będzie to spektakl przełomowy nie tylko dla Teatru Zagłębia, ale i dla samych Sosnowiczan.

Przypisy:

[1] M. Kisiel, "Czy istnieje literatura zagłębiowska?", [w:] "Zagłębie Dąbrowskie. W poszukiwaniu tożsamości regionalnej", pod redakcją M. Barańskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2001.

Daria Gosek
kulturaliberalna.pl
23 stycznia 2013

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...