Cud słowem podparty

"Słowo" - reż. Mariusz Grzegorzek - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

To nie rodzinny, ale społeczny portret. Wpisany w szarą ramę ścian, surowy. Bohaterowie pokażą charaktery i dusze

Polska prapremiera "Słowa" duńskiego pastora luterańskiego Kaja Munka, zamordowanego przez hitlerowców w l944 roku, jest moralitetem o sile wiary, której nie mamy w sobie dość, by przeżyć cud jej odkrywania.

Wszystko rozgrywa się w rodzinie wiejskiego przywódcy grupy protestanckiej (ciekawa rola niezawodnego Andrzeja Wichrowskiego). Jest wierny religijnym rygorom, czuje się strażnikiem norm moralnych. Ale nie jest ortodoksem. W jego rodzinie tylko najmłodszy syn Johannes ma swój osobny modlitewny świat. Po życiowym dramacie (stracił narzeczoną) i pobycie w seminarium czuje się nowym wcieleniem Jezusa. Postać balansującą na granicy obłędu i głębokich uniesień przejmująco zagrał Dobromir Dymecki. Najstarszy syn (wyrazistą postać stworzył Ireneusz Czop) jest sceptykiem, szczęśliwym, z uroczą żoną (wdzięk i ciepło dała jej Katarzyna Cynkę) oraz dwiema córeczkami. Średni syn (Marcin Korcz) chce się ożenić z dziewczyną (subtelna Iwona Karlicka), której ojciec (przekonujący Bogusław Suszka) sens ziemskiego istnienia widzi w absolutnym oddaniu wierze. Nieszczęście sprawi, że dojdzie do konfrontacji postaw i nadziei na cud. Wtedy okaże się, co może wiara i słowo.

W obrazy wysmakowane estetycznie reżyser Mariusz Grzegorzek wpisuje opowieść realistyczno-mistyczno-filozoficzną, doprowadzając do finałowej magicznej apoteozy wiary. ("Są rzeczy, w które trzeba wierzyć, by je zobaczyć" - pisał Cervantes). Inscenizacja-traktat ma wiele płaszczyzn i wyklucza proste "czytanie". Nie jest to łatwa i jednoznaczna próba słowa.

Renata Sas
Express Ilustrowany
1 kwietnia 2011

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...