Cytaty z Szekspira, cytaty z życia

"Wielki John Barrymore" i "Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko..."

Tydzień pod znakiem Szekspira. Zaczęła Agata Duda-Gracz autorskim spektaklem "Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o wojnie trojańskiej", w Małopolskim Ogrodzie Sztuki. Znacznie więcej Szekspira było w aktorskim popisie Jerzego Treli w Teatrze STU w spektaklu "Wielki John Barrymore" -

Tydzień pod znakiem Szekspira. Zaczęła Agata Duda-Gracz autorskim spektaklem "Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o wojnie trojańskiej", w Małopolskim Ogrodzie Sztuki. Inscenizatorka od lat chadza swymi drogami, tym razem wytyczyła nawet ścieżki dojścia widzom, tak więc o wyjściu w trakcie nie ma mowy - na przykład po scenie, gdy Prawy Eneasz gwałci na oczach widzów Przebiegłego Odyseusza.

Za to po spektaklu popłoch w szeregach premierowych bywalców dało się zauważyć niemały, a w ślad za tym ich nieobecność na bankiecie. Rączy chód Pawła Głowackiego mógł oznaczać tylko jedno. Zmiażdży. Jeszcze nie zdążyłem poznać jego recenzji na internetowej stronie Dwójki Polskiego Radia (radio do czytania!?), gdy okazało się, że spektakl otrzymał Nagrodę Złotego Yoricka, za najlepszą inscenizację dzieł dramatycznych Szekspira w sezonie 2012/2013. Ucieszyłem się, a potem jeszcze przeczytałem recenzję Łukasza Drewniaka, skądinąd jednego z jurorów, który spektaklem Dudy-Gracz nie tylko się zachwycił, ale i uznał go za "bodaj najlepszy i zarazem najbardziej pesymistyczny spektakl z tych, jakie kiedykolwiek wyreżyserowała". Pesymistyczny to on dla mnie jest z powodu dziwnego kierunku, w jakim podąża inscenizatorka, która niegdyś zachwycała "Kreaturą", z wielką rolą Anny Polony, czy zrealizowanym na motywach sztuk Michela de Ghelderode'a spektaklem "Galgenberg". Tam Ghelderode wciąż był, teraz z tekstu Szekspira zostały dwa cytaciki. Wystarczyły jednak, by spektakl uznać za inscenizację Szekspira. Osobliwe to, ale widać teraz wystawiając dzieło Szekspira wcale nie musi się korzystać z tekstu autora, a i tak "w pewnym sensie to nadal jest Szekspir", jak zauważył Drewniak. Czy taka argumentacja ma sens, choćby tylko "w pewnym sensie"? Oto jest pytanie! Widzę pianistę, który zagrał pięć taktów Fryderyka, a resztę swoje widzimisię, jak zostaje laureatem Konkursu Chopinowskiego!

Znacznie więcej Szekspira było w aktorskim popisie Jerzego Treli w Teatrze STU w spektaklu "Wielki John Barrymore". Czy to opowieść bardziej o wybitnym aktorze amerykańskim, czy o wybitnym aktorze z Krakowa, czy też zgoła uniwersalna o pewnym aktorskim losie - rozstrzygnie każdy widz z osobna. Fakt, chciałoby się, by był to tekst na miarę zmagań Treli - Konrada z Bogiem, czy choćby granego także w STU "Wielkiego kazania księdza Bernarda", ale autor sztuki William Luce z Szekspirem ma wspólne jedynie imię, a i Leszkiem Kołakowskim nie jest. Niemniej fakt, iż przez 90 minut możemy obcować z Jerzym Trelą, że możemy podziwiać maestrię jego warsztatu, że chwilami, gdy mówi słowami Szekspira - z "Ryszarda III", z "Hamleta" - przywołuje aurę swych wielkich ról w klasycznym repertuarze, rozstrzyga o wszystkim. Gdy Trela przywołuje tragedię Hamleta, czy równie tragiczny los wirtuoza zła, brzydkiego, garbatego Ryszarda operuje tonem tak szlachetnym, tak przejmującym, że widzowie zamierają w ciszy, jak ongiś, gdy frazami "Wyzwolenia" mówił: "Chcę, żeby w letni dzień /w upalny letni dzień...", a my siedzieliśmy ze ściśniętym od wzruszenia gardłem. A po chwili jest tragikomicznym, uzależnionym od alkoholu i nakładanych masek, przerażonym swą słabością i bezradnością aktorem, który mając poczucie, że jest "pajacem, imitacją człowieka" stroi do nas kabotyńskie miny, raczy opowieściami i zdaniami, wywołującymi salwy śmiechu. Zatem, mimo jakiegoś żalu, co do jakości tekstu, cieszę się z tego spektaklu i okazji do spotkania z Jerzym Trelą w Krakowie. Nie rozumiem tylko, czemu po raptem trzech spektaklach nie ma ich na afiszu STU aż do końca sezonu. Dziwna to praktyka - premiera, która znika. Ani to dobre dla aktora, ani dla widza!

Wacław Krupiński
Dziennik Polski
21 maja 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia