Czarno – biały czar

"Jezioro Łabędzie" - chor. Anna Wujkowska - Teatr Palladium w Warszawie

Widz ze swej natury jest wymagający, przynajmniej taki powinien być. I jaki jeszcze?... Może bezkompromisowy? Szczery, ciekawy świata, rządny nowych wrażeń i emocji. Każdy z widzów był kiedyś taki, bo każdy był kiedyś dzieckiem.

Nierozważnie jest uważać tworzenie spektakli skierowanych do dzieci za łatwy kawałek chleba. Dziecięca widownia to jedna z najbardziej wymagających. U tych odbiorców weryfikacja prezentowanego dzieła artystycznego przebiega w tempie natychmiastowym – albo oklaski i uśmiechy, albo znużenie i miła drzemka.

Po obejrzeniu „Jeziora Łabędziego"  odniosłam wrażenie, że Anna Wujkowska, reżyser spektaklu, świetnie wyczuła swoją widownię. Oczywiście odbiorcami  były nie tylko dzieci, ale także ich opiekunowie, jednak wszyscy byli oczarowani.

W spektaklu wziął udział zespół baletowy, a także dzieci, które – jak się okazało – przełamały konwencję baletu w jakiej był pokazywany do tej pory.
Wersja „Jeziora Łabędziego" przygotowana przez Teatr Palladium nie jest, jak wspomniałam wcześniej, tradycyjnym wykonaniem  tego baletu. Jednak zaprezentowane rozwiązanie było równie ciekawe. A tym samym przybliżyło historię Odetty i Zygfryda młodszym widzom.

Jeżeli chodzi o warstwę taneczną, był to kolejny element, który został dopracowany przez Annę Wujkowską, Tancerze świetnie odnaleźli się w przekazie emocji.
Cztery Łabędzie grane przez: Ewę Budny, Anitę Łapińską, Marię Niedziałkowską i Natalię Rakowską wykonały swoje partie bardzo poprawnie – świetnie ze sobą współgrały i czuły otaczającą je muzykę. Cała obsada baletu bardzo dobrze sobie partnerowała, pokazując ciężką pracę jaką włożyli w przygotowanie sztuki - tym samym znakomicie przekazując intencje swoich bohaterów. Bohaterką zwracającą szczególną uwagę była Annę Dzieńkowska (Odetta). Patrząc na tę tancerkę, można było zobaczyć jak wokół niej, tuż obok, tańczy eteryczność, powiązana z Odettą cienką nitką.
Dużym atutem sztuki było oświetlenie. Śmiało można powiedzieć, że grało, tworzyło klimat, przenosząc zgromadzonych do zupełnie innej krainy.
Dużym atutem sztuki było oświetlenie. Śmiało można powiedzieć, że grało, tworzyło klimat, przenosząc zgromadzonych do zupełnie innej krainy.
Cała sztuka baletowa była /po prostu? oczarowująca. Pobudzała wyobraźnię i wywoływała  emocje, również  w starszych widzach. Jednak dziecko, w masowej kulturze, do której w jakiejś części wszedł również balet, niejednokrotnie po prostu się gubi- nie wiedząc co wziąć, bierze wszystko. Ale jak widać, są momenty, w których rzeczywistość się zatrzymuje, a dziecko nadal może być dzieckiem.

Katarzyna Prędotka
Dziennik Teatralny Warszawa
24 października 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...