Czechow, spektakl interaktywny i przedstawienie internetowe

"Mewa" - Teatr Śląski w Katowicach

Dokładnie miesiąc przed premierą Gabriel Gietzky pojawił się na spotkaniu w Studium Wiedzy o Teatrze, by opowiedzieć m.in. o swoim pomyśle na "Mewę", niedawno wystawionym przez siebie spektaklu interaktywnym i planach zrealizowania pierwszego w Polsce i na świecie przedstawienia internetowego. Cytował Aleksandra Bardiniego (który zestawiał Czechowa z Biblią i Szekspirem), Józefa Kelerę i Iwana Bunina, prowokował, sugerując, że może należy zamknąć wszystkie teatry w Polsce i krytykował medium, jakim jest telewizja

Wystawiając „Mewę”, Gabriel Gietzky chce przede wszystkim zerwać z manierą reżyserowania w tym kraju sztuk Czechowa, które do tej pory były grane jako zanurzone w melancholii „snuje”. Dla reżysera ważny jest fakt, że autor „Wujaszka Wani” swoje dramaty nazywał „komediami” i planuje on uwypuklić zawarty w „Mewie” komizm. Twórca nie zapomina jednak, że sztuka ta jest również opowieścią o świecie teatru – każdy z pięciu aktów będzie utrzymany w innej konwencji scenicznej, a w tekście pojawią się kilkuzdaniowe fragmenty tekstów teoretycznych, dotyczących sceny. Poza tym wydaje mu się, że autor, portretując bohaterów jako egoistów, bardzo mocno dotyka naszej współczesności.

Warto pamiętać, że Gabriel Gietzky jest byłym aktorem – grał m.in. Romea, Peera Gynta, Tadeusza w scenicznej wersji epopei Mickiewicza, Hanemanna i Heinricha von Kleista w adaptacji powieści Stefana Chwina, Kretynika w „Bogu” Allena, Błazna i Lizandra w „Gramy Szekspira”, M2 w „Gdyby” Schaeffera. Jednak zapytany przez prowadzącą spotkanie Renatę Janiszewską o to, czy wykorzystuje doświadczenie aktorskie w pracy reżyserskiej, zaprzeczył. Reżyser, usłyszawszy, że w kanonie lektur szkolnych brakuje Czechowa, opowiedział co nieco młodzieży o dramatopisarzu, który z wykształcenia był lekarzem, jego niechęci do środowiska aktorskiego (uważał, że ludzie sceny są kabotynami i nie stronią od używek), Stanisławskim i dwóch wersjach „Mewy”. Reżyser wspomniał też o swoim ostatnim przedstawieniu – monodram „Sex-Guru” Wolfganga Weinbergera w wykonaniu Tomasza Kota miał premierę 29 lutego w Teatrze Palladium – mając nadzieję, że polską wersję sztuki austriackiego komika będzie mogła już wkrótce zobaczyć śląska publiczność (istnieje taka możliwość m.in. w ramach przyszłorocznej edycji Katowickiego Karnawału Komedii). Spektakl ma formę interaktywną (widzowie jako uczestnicy terapii w drugim akcie zadają pytania autorowi wykładu), ale to nic w porównaniu z planami Gabriela Gietzky’ego – reżyser ma zamiar w Teatrze Powszechnym stworzyć pierwszy w Polsce i zarazem na świecie spektakl internetowy. Tekst w ubiegłym roku napisał Radosław Paczocha, całość sfilmować ma Robert Gliński, a historia opowiada o grupie przyjaciół, którzy spotkanie w barze kontynuują nawet po jego zamknięciu, więc w efekcie świat każdej z postaci zaczyna się mocno odkształcać. Trwają rozmowy na temat tego, przy użyciu jakich środków rzecz zrealizować. 

Gabriel Gietzky, wystawiając niedawno „Koriolana”, akcję osadził – jak w „Teatrze” pisała Małgorzata Grzegorzewska – „w studiu telewizyjnym, w ministerialnych gabinetach i w sypialni bohatera, gdzie też króluje telewizor”. Reżyser, pytany o to, czy grać klasykę współcześnie czy w kostiumie, odpowiedział, że dla niego podstawowym kryterium jest podział: mądrze czy głupio, a to, czy Ofelia będzie naga, a Hamlet w dżinsowej kurtce, jest sprawą drugorzędną. Gabriel Gietzky – podobnie, jak Grzegorz Kempinsky – uważa telewizję za niebyt inteligentne medium. W trakcie spotkania – zwracając uwagę na bardzo ważny problem – pytał retorycznie, czy należy zamknąć wszystkie teatry w Polsce i komunikować się z drugim człowiekiem już tylko za pomocą telewizora. Przypomniał, że u nas – mimo, iż wywodzimy się z kultury romantycznej - czytelnictwo ma się bardzo źle, gdy tymczasem u mających plebejskie korzenie Czechów sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Konkluzja była niewesoła: reżyser jako zwolennik teorii reprymitywizmu uważa, że za kilkaset lat ludzkość wróci na drzewa.

Prowadząca spotkanie Renata Janiszewska pytała reżysera o obsadę „Mewy” i powód, dla którego sięgnął akurat po ten tekst. Przy okazji wątku, dotyczącego tego, jak wystawiać klasykę, wspominała swoje wrażenia po obejrzeniu spektaklu Piotra Cieplaka „Albośmy to jacy, tacy…” w warszawskim Teatrze Powszechnym, a gdy była mowa o wspomnianym już spektaklu internetowym, przypomniała o festiwalu filmów, nakręconych telefonem komórkowym. Zastanawiała się również nad zagrożeniami i szansami, jakie niesie ze sobą teatr internetowy. 

Na stronie Teatru można już obejrzeć zdjęcia z dwóch prób sytuacyjnych. W przedstawieniu pojawią się trzy aktorki, z którymi Gabriel Gietzky spotkał się już w Katowicach, wystawiając „5 razy Albertynę”. Oprócz Kariny Grabowskiej (Nina), Anny Kadulskiej (Arkadina) i Ewy Leśniak (Paulina) w spektaklu zobaczymy również Ewę Kutynię (Masza) Bartłomieja Błaszczyńskiego (Trieplew), Dariusza Chojnackiego (Trigorin), Andrzeja Warcabę (Miedwiedienko), Romana Michalskiego (Sorin), Andrzeja Dopierałę (Dorn) i Zbigniewa Wróbla (Szamrajew). Warto wspomnieć, że z Anną Kadulską reżyser pracował również w Warszawie – w sztuce Zyty Rudzkiej „Cukier Stanik” aktorka zagrała Ślepą, była także asystentką Gietzky’ego (podobnie jest w „Mewie”). Autorką scenografii będzie Maria Kanigowska (pracowali razem przy wspomnianym dramacie Rudzkiej w Laboratorium Dramatu i „Polakach” w stołecznym Teatrze Polskim), za nowy przekład „Mewy” odpowiedzialny jest sam Gabriel Gietzky. Premiera – 20 kwietnia na Dużej Scenie.

Tomasz Klauza
Dziennik Teatralny Katowice
27 marca 2012
Portrety
Gabriel Gietzky

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...