Człowiek wobec obezwładniającej mocy formy

"…podszyty!" - reż. Bartosz Zaczykiewicz - Teatr Baj Pomorski

Jednym z pierwszych spektakli wystawionych podczas 28 Toruńskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora był monodram Bartosza Zaczykiewicza „…podszyty!”, oparty na motywach „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza.

Spektakl rozpoczyna się, zgodnie z narracją powieści, sennym monologiem Józia – głównego bohatera. W interpretacji aktora nacechowany jest on sporą dozą neurotyczności, która przeniknie i zdominuje dalsze części spektaklu. Bohater rozpoczyna opowieść o niepełności komunikacji między ludźmi, samotności człowieka w relacjach międzyludzkich (a zarazem niemożności istnienia bez tychże), lęku przed dojrzewaniem oraz nade wszystko – przed wszechobecną i przytłaczającą człowieka zewsząd formą. Józio - Zaczykiewicz, podejmując te tematy, stwarza zarazem etiudę swych aktorskich umiejętności. Aktor nie szczędzi widzom bogactwa ekspresji mimicznej, ruchowej oraz gestyki, a przede wszystkim prezentuje niebywały i rzadko spotykany współcześnie w teatrze kunszt dykcji (głoski nosowe artykułowane są przez niego niemal perfekcyjnie!). Granie sposobami intonacji, jak i stosowanie sporej ilości odgłosów czy innych sekwencji dźwiękonaśladowczych, pozwoliły osiągnąć efekt muzyczności. Raptem tempo przedstawienia odrobinę zwalnia. Zaczykiewicz inscenizuje ten fragment „Ferdydurke", w którym Syfon, na lekcji języka polskiego, recytuje utwór Słowackiego. W autorskiej wizji aktora recytowanym tekstem ma być fragment monologu Kordiana na górze Mont Blanc. Zaczykiewicz aktualizuje tym samym znany z tradycji teatr monumentalny. Przywołanie polskiej tradycji romantycznej oraz sposób ubrania aktora (biała koszula i czarne spodnie) generują odtąd konotacje z legendarną kreacją Gustawa – Konrada dokonaną przez Jerzego Trelę w Mickiewiczowskich „Dziadach" Konrada Swinarskiego. Józio, relacjonując wystąpienie Syfona, znajduje odpowiednią dlań formę. Forma ta jest doskonała, ale zarazem nieludzka. Pozostanie w niej na dłużej zdaje się być niemożliwe, dlatego też tonacja przedstawienia powraca do postaci początkowej.

Zaczykiewicz, podczas swego monodramu, nawiązuje momentami bezpośredni kontakt z publicznością, jak i nie stroni od krótkich wstawek o charakterze autotematycznym. Podkreśla tym samym, że sam, „tu i teraz", znajduje się w sytuacji grania, a zatem przyjmuje pewną określoną formę – formę „aktora". Podobnie my, śledząc wydarzenia sceniczne, przybieramy „tu oto" określoną formę - „widza". Świat proponuje człowiekowi różne formy, ale wszystkie one zdają się go przytłaczać, generują wewnętrzny chaos oraz niemożność zadomowienia się w rzeczywistości.

Spektakl Bartosza Zaczykiewicza stanowi zwrotu ku teatrowi intelektualnemu, w którym aktor istnieje poprzez tekst, będąc świadomym wszelkich sensów w nim zawartych. Bogactwo pozostałych środków ekspresji służy tu uwypukleniu owych sensów, pozostaje z nimi w pełni kompatybilne. Przy tej okazji, warto dodać, że scenografię przedstawienia stanowiło raptem jedno krzesło oraz czarne tło teatralnej kotary. Końcówkę monodramu cechuje subtelna liryzacja, która pozostawia publiczność w nastroju zastanowienia nad myślą o namiastkowości i nieautentyczności doświadczanego przez nią świata.

Bartosz Adamski
Magazyn Menażeria
24 stycznia 2014

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia