Czwarta Furia

rozmowa z Marcinem Liberem

Marcin Liber: dziewczyny uznały mnie za czwartą Furię - przed transmisją "III Furii" w TVP Kultura
"III Furie" w reżyserii Marcina Libera w najbliższy wtorek 13 marca transmitujemy z festiwalu INTERPRETACJE w Katowicach. Przed transmisją reżyser zgodził się opowiedzieć o pracy z autorkami tekstu i polskim postrzeganiu historii wykluczającym kobiety.

W najbliższy wtorek na antenie TVP Kultura wyemitujemy spektakl „III Furie”. Co, w kontekście Twojego doświadczenia w wykorzystywaniu różnych technik audiowizualnych, myślisz o tego typu przedsięwzięciach?

- To szalenie trudna forma. W teatrze ważny jest bezpośredni kontakt w widzem. W telewizji tę relację się traci. Ale w zamian zyskuje się coś innego - dzięki kamerze możemy dostrzec detale, zajrzeć aktorowi w oczy. W TVP Kultura transmitowano już „Utwór o Matce i Ojczyźnie” i „ID” - spektakle które zrealizowałem w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Specjalnie dla tej anteny robiłem inscenizowane czytania dramatów - „Amok, moja dziecinada” i „Śmierć człowieka wiewiórki”. Transmisja czy rejestracja telewizyjna spektaklu to dla mnie osobna dziedzina sztuki wymagająca innego podejścia, innej wiedzy, innych środków niż sam teatr. Lubię obie te formy.

Wartością dodaną jest trwała dokumentacja tego przedsięwzięcia. Przedstawienie nie zniknie wraz z zejściem z afisza. Będzie istniało zapisane cyfrowo. Nie bez znaczenia jest też liczba widzów, do których trafi mój spektakl.

„III Furie” swoim tytułem nawiązują do trzech córek Uranos, bogiń gniewu, trzech bohaterek dramatu oraz do trzech jego autorek: Sylwii Chutnik, Magdy Fertacz i Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk. Jak przebiegała Twoja współpraca z trzema tak wyrazistymi kobietami?

- Mam wrażenie, że ważniejsze, mocniejsze dramaturgicznie teksty piszą w ostatnich latach kobiety.

„III Furie” to nie było moje pierwsze spotkanie z tymi autorkami. Od lat pracuję z Małgosią Sikorską-Miszczuk. Z Sylwią Chutnik zrobiłem niedawno spektakl „Aleksandra. Rzecz o Piłsudskim” w Teatrze w Wałbrzychu. Lubię z nimi pracować. Wcześniej - na scenariusz przedstawienia „Dubbing '44. Zawiadamiamy Was, że żyjemy” w Muzeum Powstania Warszawskiego złożyły się teksty 5 piszących kobiet. Oprócz Moniki Powalisz i Doroty Masłowskiej spotkały się tam pierwszy raz przy jednym projekcie właśnie Sylwia Chutnik, Magda Fertacz i Gośka Sikorska-Miszczuk. Po tych doświadczeniach uznałem, że spotkanie autorek warto powtórzyć. Choć w przypadku tak silnych osobowości mogło się to wydawać ryzykownym pomysłem, porozumieliśmy się dobrze do tego stopnia, że dziewczyny uznały mnie za czwartą Furię.

Skąd u Ciebie wrażliwość na kwestie braku równouprawnienia kobiet i upośledzenia roli kobiet w historii?

- Jedną z inspiracji do „III Furii” jest „Melancholia” Jacka Malczewskiego. Obraz przetworzony przez Tymka Jezierskiego widać w scenografii.

Na obrazie wśród licznych męskich postaci jest jedyna żeńska - za oknem - wyrzucona poza skłębiony krąg historii - niejako wykluczona, osobna. To znamienne dla całego naszego postrzegania historii. Pomija się kobiety jako osoby tworzące historię, za to chętnie czyni się z nich ofiary „historycznych” czynów mężczyzn. Chodzi mi o to, żeby je „wkluczać” uznać, wyczyścić złogi wielowiekowego mechanizmu wypierania, dowartościować. Bez tego, jako społeczeństwo, nigdy nie będziemy zdrowi.

Czy poszedłbyś na Manifę?

- Oczywiście. Chodzimy co roku z żoną i synkiem. Manifa to stały punkt w rodzinnym kalendarzu jak, nie przymierzając, Wigilia.

Emisja 13 marca, godz. 20.20, TVP Kultura

Eliza Suska
TVP Kultura
13 marca 2012
Portrety
Marcin Liber

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia